"Zak Starkey jest niesamowicie blisko poziomu Keitha Moona". To słowa wokalisty The Who

Roger Daltrey, w najnowszym wywiadzie, powrócił do tematu wyzwania, z jakim formacja The Who musiała zmierzyć się po tragicznej śmierci perkusisty Keitha Moona pod koniec lat siedemdziesiątych. Wokalista grupy przyznał też, że Zak Starkey to muzyk, który jest "niezwykle blisko poziomu obłędu i energii Moona".

Uśmiechnięty wokalista Roger Daltrey na scenie. Obok perkusista Zak Starkey grający na bębnach. Więcej na EskaRock.
Autor: Roger Daltrey, Zak Starkey / Facebook

Roger Daltrey otwarcie na temat Zaka Starkeya: "Jest niezwykle blisko poziomu energii Keitha Moona"

Śmierć perkusisty Keitha Moona we wrześniu 1978 roku była dla brytyjskiej formacji The Who, bez dwóch zdań, ogromnym ciosem. Wokalista Roger Daltrey, w jednym z najnowszych wywiadów, przyznał wprost, że po tym zdarzeniu zespół nigdy w pełni się nie podniósł pod względem dawnej energii na koncertach. 

Nigdy nie było tak samo po śmierci Keitha. Nie będę udawał, że było inaczej. Kiedy żył Moon, graliśmy na pełnych obrotach, napędzani ze wszystkich sił. Mogliśmy wyrzucić z siebie cokolwiek na scenie i zrobić z tego coś genialnego. Ten rodzaj magii po prostu zniknął wraz z jego odejściem – powiedział frontman The Who w rozmowie z Joann Butler dla Life Minute TV

Eska Rock_Najbardziej brytyjskie zespoły wszech czasów. Tak uważają słuchacze BBC

Po śmierci Moona jego miejsce zajął Kenney Jones (były perkusista Faces), który spędził z grupą dekadę. Podczas amerykańskiej trasy koncertowej w 1989 roku zmienił go natomiast Simon Phillips. Z kolei w 1996 roku do zespołu dołączył Zak Starkey – syn Ringo Starra z The Beatles – który grał z The Who nieprzerwanie przez blisko trzy dekady. W 2025 perkusiście podziękowano za dalszą współpracę, a sam muzyk istny rollercoaster przez tą sytuację. Starkey został bowiem zwolniony z grupy... dwukrotnie i to na przestrzeni zaledwie kilku tygodni.

Jak się jednak okazało, dawne urazy odeszły w pamięć. Wokalista, podczas niedawnego, solowego koncertu w Las Vegas, wyjawił ze sceny, że grupa odbyła ponowne próby ze Starkeyem i wszystko brzmiało "po prostu świetnie". We wspomnianym wywiadzie Daltrey chwalił mocno syna Starra: – Nie jest Keithem Moonem, ale jest niezwykle blisko tego poziomu obłędu i energii

"Zrobiliśmy próbę, aby sprawdzić, czy jesteśmy w stanie wyjść jeszcze na scenę". Roger Daltrey daje nadzieję fanom 

Informację o powrocie do The Who potwierdził także Starkey. Perkusista udostępnił w mediach społecznościowych post, w którym napisał: – Czekam z niecierpliwością, żeby znowu dać czadu z The Who. Próba była świetna. Chyba nigdy nie mieliśmy tak intensywnej próby. Później dodał, w wywiadzie dla Variety: – Ćwiczyliśmy przez jedno popołudnie i ogień był niesamowity. Jestem niezwykle szczęśliwy, że wracam do grania muzyki, którą kocham, z ludźmi, których kocham. Dobrze być z powrotem w domu

Wokalista Roger Daltrey wyjaśnił również powód niedawnego spotkania w studiu: – Zrobiliśmy próbę, aby sprawdzić, czy jesteśmy w stanie wyjść jeszcze na scenę w przyszłym roku – czy wciąż wyciągamy te wysokie nuty i czy wciąż mamy w sobie tę właściwą moc. Muzyka The Who wymaga niesamowitego ognia. Bez tego bylibyśmy jak Herman's Hermits bez Hermana.

Choć zespół zamknął amerykańską część pożegnalnego tournée w 2025, to legendarna formacja, najwidoczniej, nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa w innych rejonach świata.

Oto ciekawostki o albumie Tommy od The Who: