Minął już ponad rok od rozpoczęcia przez Donalda Trumpa drugiej kadencji na stanowisku prezydenta Stanów Zjednoczonych. Polityk niemal bez przerwy budzi ogromne emocje na całym świecie i wszystko wskazuje na to, że te tylko będą się wzmagać z biegiem czasu.
Jak jednak zwracają uwagę politolodzy, Trump nie doszedłby do miejsca, w którym jest obecnie, gdyby nie grono jego zwolenników. To dzięki nim znany początkowo jako przedsiębiorca i osoba publiczna doszedł do pozycji postaci stojącej na czele państwa, które uznaje się za najpotężniejsze na świecie. Wyborcy Donalda Trumpa to grupa naprawdę szczególna, wykazująca się niemal bezkrytycznym podejściem do polityka i jego działań - nawet tych najbardziej kontrowersyjnych.
Wes Borland w ostrych słowach zwrócił się do wyborców Donalda Trumpa
Sprawę z tego, że już nie do polityka, a właśnie do jego zwolenników warto zacząć się zwracać zdaje sobie już coraz więcej osób. Wyraz temu dał obecnie Wes Borland z zespołu Limp Bizkit.
Rzecz w tym, że gitarzysta zrobił to w swoim stylu, czyli zupełnie nie gryząc się w język! Już kilka dni temu Wes zamieścił na swoim koncie w serwisie Instagram wpis, w którym uderzył w wyborców Trumpa, nazywając ich "gów**anymi, niepotrzebnymi i głupimi". Na tym jednak gitarzysta nie poprzestał i dodał kolejne stories, w którym napisał, że jeśli ktokolwiek z jego fanów popiera Trumpa, zna i przyjaźni się z członkami jego administracji, to "ma się piep**yć i nigdy więcej z nim nie kontaktować".
W dniu swoich 51. urodzin, czyli 6 lutego natomiast Borland uderzył już bezpośrednio w obecny rząd USA, agentów ICE, ale także w Partię Demokratów zarzucając jej, że ta nie ma żadnego przywódcy, który mógłby ją poprowadzić. W innym stories na Instagramie Wes poruszył temat nienawiści (nijak zwracając uwagę na to, że jego zachowanie również można określić jako noszące jej znamiona) i tego, że otrzymuje głosy, iż powinien się zajmować muzyką, aż w końcu porównał zwolenników Trumpa do "czcicieli diabła".
Polecany artykuł: