Najwierniejsi fani i fanki Bruce'a Springsteena z pewnością świetnie wiedzą o tym, że muzyk już od samych początków kariery nie unika w swojej twórczości szeroko pojmowanych tematów, obejmujących kwestie społeczne i polityczne. "Boss" nie należy do grona gwiazd, które uważają, że osoby znane nie powinny wypowiadać się w tych obszarach i sam niezwykle często, a przy tym wprost i ostro - przede wszystkim w muzyce i na koncertach - zabiera w nich głos.
Odkąd rozpoczęła się druga kadencja prezydentury Donalda Trumpa, Springsteen pod wieloma względami podporządkował swoją artystyczną działalność temu, by sprzeciwiać się decyzjom, ogólnej postawie i sposobowi rządzenia polityka. Muzyk i Trump od miesięcy dyskutują ze sobą i przerzucają się krytyką, a niekiedy też inwektywami, głównie za pośrednictwem wypowiedzi na koncertach (Bruce), wpisów na platformie Truth Social (Trump) czy oświadczeń.
Bruce Springsteen i jego zespół mierzą się z groźbami śmierci!
Przypominamy, że w ramach protestu przeciwko działaniom Trumpa i jako sposób na próbę przemówienia do społeczeństwa amerykańskiego, Bruce Springsteen wyruszył w tym roku w specjalną trasę po USA. Ta odbywa się pod szyldem "Land of Hope and Dreams Tour" i oczywiście była już krytycznie komentowana przez przedstawicieli prezydenta Stanów Zjednoczonych, którzy w specjalnym oświadczeniu namawiali swoich sympatyków do bojkotu serii występów.
ZOBACZ TAKŻE: Biały Dom ponownie uderza w Bruce'a Springsteena!
Okazuje się jednak, że sytuacja jest dużo poważniejsza, czemu wyraz w rozmowie z "Daily Mail" dał wieloletni gitarzysta "Bossa". Steven Van Zandt przyznał, że wszyscy, oczywiście ze Springsteenem na czele, mierzą się z groźbami śmierci podczas trwającej trasy. Jak tłumaczy, wynika to z jej specyfiki i otwarcie politycznego charakteru, tych gróźb ma być jednak na tyle dużo, do tego brzmiących niezwykle poważnie, że cała ekipa podjęła decyzję o zorganizowaniu dodatkowych środków bezpieczeństwa. Van Zandt dodał też, że o całej sytuacji zostały poinformowane agencje rządowe i FBi, które miały wyrazić nią "szczególnie zaniepokojenie".
Nie chodzi o to, że mówimy coś nieprawdziwego albo coś, co jest wyjątkowo kontrowersyjne, ale o coś ściśle politycznego. Dlatego FBI i inni bardzo uważnie obserwują sytuację i są nią szczególnie zaniepokojeni, i słusznie. Chcemy, żeby publiczność była bezpieczna i czuła się bezpiecznie. Dlatego właśnie dokładamy wszelkich starań, aby zapewnić dodatkowe środki bezpieczeństwa - mówi Steven Van Zandt.