Soundgarden - 5 ciekawostek o albumie "Down on the Upside" na 30-lecie wydania | Jak dziś rockuje?

2026-05-19 15:07

Kiedy w 1994 roku na rynku ukazał się album "Superunknown", zespół Soundgarden dołączył do rockowej ekstraklasy. Sukces singli "Black Hole Sun" czy "Spoonman" sprawił jednak, że muzycy zaczęli odczuwać jeszcze większą presję. Relacje wewnątrz stawały się natomiast coraz bardziej napięte. W takich okolicznościach rozpoczęły się prace nad kolejną płytą.

Soundgarden i historia powstania albumu Down on the Upside

Po gigantycznym sukcesie czwartego studyjnego krążka, który w samych Stanach Zjednoczonych pokrył się kilkukrotnie platyną, zespół z Seattle stanął przed klasycznym dylematem: powielić sprawdzoną formułę czy zaryzykować i pójść w nieznane. Muzycy Soundgarden wybrali ostatecznie tę cięższą drogę.

Prace rozpoczęły się w lipcu 1995. Tym razem grupa postanowiła podjąć radykalną decyzję. Członkowie zdecydowali się wyprodukować album samodzielnie, z pomocą inżyniera dźwięku Adama Kaspera, którego doskonali znali z pracy przy Superunknown. – Piąty facet to o jednego kucharza za dużo i wszystko tylko komplikuje. Pomysł musi wtedy przejść przez zbyt wiele ścieżek myślowych, co go po prostu rozwadnia – powiedział wokalista Chris Cornell w rozmowie z Seconds. Zespół chciał więc zatem pracować szybciej i w sposób bardziej spontaniczny. 

Grunge’owe kapele wszech czasów / Eska ROCK

Frustrujący proces

Sesje nagraniowe trwały od listopada 1995 do lutego 1996 w Seattle, głównie w Studio Litho, które należało do Stone’a Gossarda z Pearl Jam, oraz Bad Animals. – Proces tworzenia "Down on the Upside" był bardzo niewspółpracujący i frustrujący. Podczas tej płyty najmniej przypominaliśmy zespół – wspominał, po latach, gitarzysta Kim Thayil w wywiadzie dla Metal Hammera.

Jego słowa dziwić nie mogą. W przeciwieństwie do poprzednich albumów, ten materiał powstawał w inny sposób. Mniej zespołowy. Wystarczy zerknąć na autorów piosenek na Down on the Upside. Do każdej przypisany jest tylko jeden członek Soundgarden. Najwięcej pomysłów przynieśli Cornell oraz basista Ben Shepherd. Dwa numery dorzucił perkusista Matt Cameron, a tylko przy jednym widniało nazwisko Thayila. – Brak satysfakcjonującego wkładu twórczego może być trochę zniechęcający, ale z drugiej strony: piszę wszystkie partie solowe i tak naprawdę nie mam ograniczeń, co do partii, które wymyślam na gitarę – uzupełnił muzyk na łamach Guitar Magazine w 1996.

Jeśli chodzi o zmiany, to grupa na Down on the Upside zaczęła wprowadzać do swojej twórczości nietypowe, jak na grunge, instrumenty: fortepian czy mandolinę. Przez to też muzyka zaczęła skręcać w bardziej psychodeliczne, alternatywne czy folkowe rejony. Taki obrót spraw nie podobał się zbytnio gitarzyście. – Kim miał ochotę na granie ciężej. My jednak chcieliśmy po prostu odkryć nowsze rzeczy – wyjaśnił frontman Soundgarden w rozmowie w magazynie Ray Gun.

Kość niezgody

Na pierwszy singiel promujący całość wybrano Pretty Noose. Jego premiera odbyła się 7 maja 1996. Dwa tygodnie później na półkach sklepowych pojawił się Down on the Upside. Album zadebiutował na drugim miejscu na amerykańskiej liście Billboardu. W pierwszym tygodniu w USA rozeszło się 200 tys. egzemplarzy następcy Superunknown. Sukces komercyjny został więc odhaczony. Jednak konflikty wewnątrz Soundgarden narastały w zastraszającym tempie. Kością niezgody był kierunek muzyczny grupy w przyszłości. Cornell chciał iść w stronę bardziej melodyjną i lżejszą, podczas gdy Thayil bronił ciężkich, riffowych korzeni zespołu.

Po wydaniu płyty formacja wyruszyła w światową trasę koncertową, która dobiegła końca 9 lutego 1997 w Honolulu na Hawajach. Dokładnie dwa miesiące później Soundgarden zakończył działalność. – Było to całkiem oczywiste, biorąc pod uwagę ogólne nastawienie wszystkich w ciągu poprzedniego półrocza. Istniało pewne niezadowolenie – powiedział gitarzysta dla Guitar World. W oficjalnym oświadczeniu mogliśmy przeczytać, że "po 12 latach członkowie Soundgarden, za obopólną zgodą, postanowili rozwiązać zespół, aby zająć się innymi zainteresowaniami". Cameron dołączył do Pearl Jam, Cornell poświęcił czas na rozkręcanie kariery solowej, Shepherd współpracował z Joshem Hommem czy Tonym Iommim, a Thayil pomógł chociażby Dave’owi Grohlowi przy projekcie Probot. Na powrót amerykańskiego kwartetu musieliśmy poczekać aż do 2010...

Jakie ciekawostki skrywa zatem album Down on the Upside? Tego dowiecie się z galerii, którą umieściliśmy na samej górze niniejszego artykułu.

Poniżej natomiast przypominamy nasz quiz o grunge'u. Dopasuj tytuł utworu do odpowiedniego zespołu z "Wielkiej Czwórki": 

Quiz o grunge'u. Dopasuj tytuł utworu do odpowiedniego zespołu z "Wielkiej Czwórki"
Pytanie 1 z 10
Który zespół nagrał utwór "Rooster"?