Rok 1990 zapowiadał się jako okres, który może się okazać kluczowy dla zespołu Mother Love Bone. Formacja powstała w Seattle w 1987 roku i choć początkowo budowała swoją pozycję koncertując, to w końcu udało się jej zdobyć kontrakt wytwórni Mercury Records. Ta na tyle widziała w grupie nową nadzieję ciężkich brzmień, że specjalnie dla niej stworzyła swój pododdział o nazwie Stardog, nakładem którego ukazać się miał debiut formacji.
Jego premierę zaplanowano na marzec 1990 roku, jednak niestety, dosłownie na chwilę przed tym dniem zmarł w wyniku przedawkowania heroiny w wieku zaledwie 24 lat jej lider, Andrew Wood. Wokalista był bliskim przyjacielem Chrisa Cornella z Soundgarden, Panowie dzielili nawet razem mieszkanie. Nic więc dziwnego, że bardzo mocno przeżył on przedwczesną śmierć przyjaciela - ukojenia w bólu postanowił poszukać w muzyce.
Jak przejść żałobę?
Chris nie miał nawet zbyt dużo czasu na to, aby przejść żałobę. Krótko po śmierci Andrew ruszył wraz z Soundgarden w trasę po Europie, jednak już w trakcie jej trwania zaczął pisać utwory, które miały być hołdem dla jego przyjaciela. Różniły się one od twórczości macierzystej formacji - były znacznie spokojniejsze, bardziej refleksyjne i przepełnione żalem.
Niemal natychmiast po powrocie z tournée Conrell przystąpił do nagrań, w efekcie czego zarejestrował dwie kompozycje: Reach Down oraz Say Hello 2 Heaven. W tym samym czasie wokalista zbliżył się do dwóch byłych członków Mother Love Bone: Jeffa Amenta i Stone'a Gossarda. Panowie sami nie wiedzieli, co mają dalej robić ze swoją muzyczną działalnością. Choć w końcu założyli grupę, uznawaną dziś za ikoniczną dla grunge'u, Pearl Jam, to najpierw przyszedł czas na supergrupę w hołdzie ich zmarłemu przyjacielowi.
Muzycy, do których dołączyli także gitarzysta Mike McCready i perkusista Matt Cameron, założyli formację, która przyjęła nazwę Temple of the Dog. W końcu pojawiło się więcej materiału, który skład ćwiczył na próbach - na fali tego Cornell uznał, że warto być może zebrać całość na EP-ce, bądź nawet całym albumie.
Tak też się stało - płyta została nagrana w zaledwie dwa tygodnie w luźniej, wolnej od wymogów wytwórni atmosferze. To właśnie w tym czasie w życiu Amenta, Gossarda i McCready'ego pojawił się niejaki Eddie Vedder, którego chcieli zaangażować jako wokalistę do nowo powstałego własnego zespołu. Nieoczekiwanie także i on dał małą cząstkę siebie na albumie, poświęconemu Andrew Woodowi - jego wokal słychać chociażby w kultowym Hunger Strike.
W końcu 16 kwietnia 1991 roku ukazał się pierwszy - i jedyny - album studyjny supergrupy Temple of the Dog. W pierwszych miesiącach nie zyskał on zbyt dużej uwagi opinii publicznej, dopiero rok później, gdy ta świetnie wiedziała już, kim są Pearl Jam i Soundgarden, słuchacze wrócili do wydawnictwa. Dziś uchodzi ono za jedno z kluczowych i fundamentalnych dla muzyki grunge.