Osobisty manifest Trenta Reznora nagrany w cieniu tragedii Sharon Tate
Utwór "Hurt" zamykał wydany 8 marca 1994 roku album "The Downward Spiral". Płyta ta była mrocznym, koncepcyjnym zapisem upadku człowieka, co idealnie oddawało ówczesny stan psychiczny lidera Nine Inch Nails. Trent Reznor zmagał się wtedy z ciężką depresją i uzależnieniem od narkotyków, a piosenka była dla niego niemal jak wyrwana kartka z bardzo intymnego pamiętnika. Śpiewał w niej o samookaleczeniu i beznadziejnym poszukiwaniu sensu w świecie pełnym bólu.
Atmosferę nagrania potęgowało miejsce, w którym powstawał materiał. Reznor urządził studio o nazwie "Le Pig" w domu przy 10050 Cielo Drive w Los Angeles. To właśnie tam w 1969 roku członkowie sekty Charlesa Mansona zamordowali Sharon Tate i jej gości. Muzyk przyznawał później, że praca w tym miejscu pogłębiła mrok bijący z całego albumu. Z tego powodu "Hurt" był dla niego czymś więcej niż tylko kolejnym hitem, był to utwór, który chronił i którego nie chciał oddawać w obce ręce.
Surowa taśma i korona cierniowa. Jak Rick Rubin przekonał Johnny’ego Casha do coveru?
Pomysł na nową wersję piosenki wyszedł od legendarnego producenta Ricka Rubina w 2002 roku. Rubin realizował wtedy z Johnny’m Cashem serię albumów "American Recordings", które miały przypomnieć światu o wielkości starego mistrza country. Początkowo Cash zupełnie nie poczuł tego utworu. Po odsłuchaniu oryginału Nine Inch Nails nie był w stanie przebić się przez hałaśliwe, industrialne brzmienie i odrzucił propozycję. Producent musiał przygotować specjalne, surowe demo, na którym zagrał piosenkę wyłącznie na gitarze akustycznej, aby legenda country mogła skupić się na samym tekście.
Cash, będąc człowiekiem głęboko wierzącym, postanowił wprowadzić jedną istotną zmianę w słowach. Linijkę o "koronie z gówna" zamienił na "koronę cierniową", co nadało całości biblijnego charakteru i zmieniło wydźwięk utworu na opowieść o odkupieniu. Mimo że Reznor wyraził oficjalną zgodę na nagranie, w głębi duszy spodziewał się katastrofy. Obawiał się, że ikona country śpiewająca jego osobisty tekst zabrzmi nienaturalnie lub wręcz komicznie.
"Jakby ktoś całował moją dziewczynę". Trent Reznor początkowo nienawidził nowej wersji
Kiedy ostateczne nagranie trafiło do rąk lidera Nine Inch Nails, jego pierwsza reakcja była daleka od entuzjazmu. Reznor czuł się dziwnie, słuchając swojego bolesnego wyznania w obcym wykonaniu. Odniósł wrażenie, że ktoś bez pozwolenia grzebie w jego przeszłości i niszczy intymną więź, jaką miał z tym utworem. Wersja Casha wydawała mu się wtedy nienaturalna i zbyt odległa od emocji, które towarzyszyły mu podczas pisania piosenki w 1994 roku.
Poczułem się, jakbym patrzył, jak ktoś całuje moją dziewczynę. To było moje, bardzo osobiste – stwierdził Trent Reznor w rozmowie z Alternative Press
Muzyk przyznał, że poczuł złość, a nawet pewnego rodzaju zazdrość. Trudno było mu zaakceptować fakt, że ktoś inny może nadać tym słowom zupełnie nowe znaczenie, które nie pasowało do jego wizji z czasów nagrywania "The Downward Spiral".
Łzy w studiu i ostateczne pożegnanie. Teledysk Marka Romanka, który zmienił wszystko
Punktem zwrotnym okazał się luty 2003 roku, kiedy powstał teledysk w reżyserii Marka Romanka. Klip kręcono w niszczejącym muzeum "House of Cash" w Tennessee. 71-letni Johnny Cash był już wtedy bardzo słaby i schorowany, co Romanek bezlitośnie, ale i pięknie uchwycił na ekranie. Zestawił on obrazy młodego, dumnego artysty z widokiem drżącego starca siedzącego przy stole zastawionym gnijącymi owocami i rozlanym winem. W wideo pojawiła się też żona muzyka, June Carter Cash, która zmarła zaledwie trzy miesiące po zdjęciach.
Pooglądaliśmy to, a na końcu zapadła absolutna cisza. Łzy napłynęły mi do oczu, miałem gęsią skórkę. Wtedy do mnie dotarło: ten utwór nie jest już mój – wspomniał artysta po latach
Od piosenki Nine Inch Nails do hymnu Johnny’ego Casha
Wizualna warstwa teledysku ostatecznie złamała barierę u Reznora. Zrozumiał on, że słowa, które dla niego były krzykiem młodego narkomana, w ustach Casha stały się poruszającą refleksją starego człowieka nad przemijaniem i utraconymi bliskimi. Wykonanie to stało się tak kultowe, że wielu słuchaczy do dziś uważa "Hurt" za autorski utwór Casha, a wersję Nine Inch Nails za cover. Lider NIN przyjął to jednak z pokorą i uznaniem, nazywając nową wersję najwyższym zaszczytem, jaki mógł go spotkać.
Teledysk zdobył nagrodę Grammy w 2004 roku, już po śmierci wokalisty, a magazyn NME uznał go za najlepszy klip wszech czasów. Do dziś Trent Reznor kończy koncerty Nine Inch Nails tym właśnie utworem. Często robi to w taki sposób, by oddać hołd legendzie country, przyznając otwarcie, że śpiewając te słowa teraz, czuje, jakby wykonywał piosenkę, która należy już do kogoś innego.