Trent Reznor nagrał płytę w domu Sharon Tate. Spotkanie z rodziną ofiary wywołało u niego głębokie wyrzuty sumienia

2026-04-12 8:05

W 1992 roku lider Nine Inch Nails zamieszkał w domu, w którym sekta Charlesa Mansona dokonała makabrycznej zbrodni. To właśnie w tym miejscu powstał jeden z najważniejszych albumów industrialnego rocka pod tytułem "The Downward Spiral". Choć Reznor początkowo bagatelizował historię budynku, spotkanie z siostrą zamordowanej Sharon Tate zmusiło go do ucieczki z posiadłości.

Trent Reznor

i

Autor: Thomas Long/ East News
Muzyka rockowa lat 80-tych - Polska. Albumy, które zmieniły historię

Trent Reznor i studio nagraniowe w miejscu zbrodni Mansona

Szukając odpowiedniego miejsca do pracy nad nowym materiałem w Los Angeles, Trent Reznor obejrzał kilkanaście różnych posiadłości. Ostatecznie jego wybór padł na dom przy 10050 Cielo Drive w Beverly Hills. Budynek stał na uboczu, oferował piękny widok na miasto i był stosunkowo tani, co przekonało muzyka do podpisania umowy najmu. Reznor twierdził później, że w momencie podejmowania decyzji nie miał pojęcia, że to właśnie w tym miejscu w 1969 roku członkowie sekty Charlesa Mansona brutalnie zamordowali ciężarną aktorkę Sharon Tate oraz cztery inne osoby.

Mimo zapewnień o niewiedzy, lider Nine Inch Nails bardzo szybko zaadaptował mroczną historię budynku na potrzeby swojej twórczości. Wewnątrz posiadłości urządził profesjonalne studio nagraniowe, któremu nadał nazwę "Le Pig". Było to bezpośrednie i wyjątkowo kontrowersyjne nawiązanie do słowa "PIG", które jedna z morderczyń wypisała krwią Sharon Tate na drzwiach wejściowych w noc zbrodni. W tym specyficznym otoczeniu powstawały utwory na kultową płytę "The Downward Spiral", a gościnnie nagrywał tam również Marilyn Manson, pracując nad swoim debiutem.

Izolacja przy Cielo Drive i mroczny klimat "The Downward Spiral"

Atmosfera domu i jego tragiczna przeszłość miały ogromny wpływ na brzmienie powstającego materiału. Reznor wspominał, że miejsce to zachęcało do skrajnej izolacji, a on sam potrafił nie wychodzić z terenu posiadłości przez całe tygodnie. To odcięcie od świata zewnętrznego przełożyło się na klaustrofobiczny i duszny klimat albumu, który opowiada o psychicznym upadku, depresji i utracie kontroli. Choć teksty piosenek nie dotyczyły bezpośrednio wydarzeń z 1969 roku, aura "nawiedzonego" domu idealnie rezonowała z ekstremalnymi, industrialnymi dźwiękami.

Praca w studio "Le Pig" była opisywana przez współpracowników jako maniakalna i pełna napięcia. Sam Reznor przyznał, że pierwsza noc spędzona w domu była dla niego przerażająca, zwłaszcza po lekturze książek o morderstwach Mansona. Ślady tej atmosfery można usłyszeć między innymi w utworze "Piggy", gdzie na samym końcu pojawia się chaotyczna partia perkusyjna. Był to jedyny moment na całej płycie, w którym Reznor osobiście usiadł za bębnami podczas testowania mikrofonów, a surowe brzmienie nagrania tak bardzo mu się spodobało, że postanowił zostawić je w finalnej wersji albumu.

Spotkanie z Patti Tate zmieniło podejście lidera Nine Inch Nails

Podejście muzyka do historii domu zmieniło się diametralnie w grudniu 1993 roku. To wtedy doszło do przypadkowego spotkania z młodszą siostrą zamordowanej aktorki, Patti Tate. Kobieta skonfrontowała się z artystą i zapytała go wprost, czy mieszkając w tym miejscu i tworząc tam studio, nie próbuje przypadkiem wykorzystać śmierci jej siostry do celów marketingowych. Choć Reznor początkowo próbował tłumaczyć to zainteresowaniem amerykańską historią, słowa Patti uderzyły go z ogromną siłą i wywołały głębokie poczucie winy.

Po raz pierwszy to wszystko uderzyło mnie w twarz. Zrozumiałem, że straciła siostrę w bezsensownej, głupiej sytuacji, której wcale nie chcę wspierać. Pomyślałem: "A co gdyby to była moja siostra?". Pomyślałem: "Pieprzyć Charliego Mansona" – stwierdził Trent Reznor w trakcie rozmowy

Wydarzenie to było dla muzyka na tyle wstrząsające, że jeszcze tej samej nocy płakał i ostatecznie podjął decyzję o natychmiastowej wyprowadzce. Zrozumiał, że przekroczył granicę, a otaczanie się symbolami związanymi z seryjnymi mordercami przestało być dla niego formą artystycznej prowokacji, a stało się realnym brakiem szacunku dla ludzkiej tragedii. Niedługo potem opuścił Beverly Hills, twierdząc, że w tym domu jest zbyt dużo mroku, by mógł sobie z nim dalej radzić.

Drzwi z napisem "PIG" i ostateczny koniec przeklętej willi

Opuszczając posesję pod koniec 1993 roku, Reznor zabrał ze sobą jedną specyficzną pamiątkę – oryginalne frontowe drzwi domu, na których w 1969 roku widniał napis wykonany krwią ofiar. Zamontował je później w swoim nowym studio nagraniowym Nothing Studios w Nowym Orleanie. Drzwi te stały się po latach obiektem zainteresowania kolekcjonerów i we wrześniu 2023 roku zostały sprzedane na aukcji za zawrotną kwotę 127 000 dolarów. Sam budynek przy 10050 Cielo Drive przestał istnieć niedługo po wyprowadzce muzyka. Właściciel zdecydował się zburzyć dom i postawić w tym miejscu nową rezydencję o zupełnie innym adresie, aby raz na zawsze zatrzeć ślady po makabrycznej przeszłości tego terenu.

Trent Reznor - oto 6 utworów innych artystów, które współtworzył lider Nine Inch Nails