Paula MacCrtney stworzył hymn dla mordercy
Gdyby rockandrollowe ambicje miały swój mroczny rewers, jego ścieżką dźwiękową byłoby „Helter Skelter”. Jeden z najpotężniejszych riffów w arsenale The Beatles, zrodzony z czystej rywalizacji, został wplątany w jedną z najmroczniejszych zbrodni XX wieku. Kompozycja Paula McCartneya miała być dźwiękową rękawicą rzuconą Pete’owi Townshendowi z The Who i stać się najgłośniejszym i najbardziej brudnym kawałkiem, jaki kiedykolwiek nagrano. Nikt nie mógł przewidzieć, że Charles Manson, lider morderczej sekty, zinterpretuje tę ścianę dźwięku jako zaszyfrowany manifest wzywający do apokaliptycznej wojny rasowej. To właśnie ta obłąkańcza wizja, nazwana przez Mansona „Helter Skelter”, stała się głównym motywem oskarżenia w procesie sądowym i na zawsze rzuciła cień na rockowy klasyk.
Beatlesi chcieli pobić The Who
Cała historia zaczęła się jednak niewinnie, w świecie czysto muzycznej rywalizacji, pozbawionej jakichkolwiek ukrytych przesłań. Paul McCartney po przeczytaniu w prasie, jak Pete Townshend opisuje „I Can See for Miles” jako „najgłośniejszą, najbrudniejszą, najrockowszą rzecz”, poczuł, że musi podbić stawkę i stworzyć coś, co dosłownie zdmuchnie głośniki. Sesje nagraniowe z września 1968 roku przeszły do legendy jako istne studyjne pandemonium, podczas którego zespół zarejestrował kilkanaście wersji, szukając brzmieniowego absolutu. Wysiłek był tak ogromny, że po jednym z podejść wyczerpany perkusista Ringo Starr wykrzyczał wprost do mikrofonu legendarne już słowa „I got blisters on my fingers!”, które ostatecznie trafiły na stereofoniczną wersję albumu.
Manson uznał "Biały Album" za proroctwo. "Piggies" oznaczało "śmierć świniom"
Gdy w listopadzie 1968 roku na półki sklepowe trafił legendarny „The Beatles”, znany szerzej jako „Biały Album”, nikt nie spodziewał się, że wpadnie w ręce Charlesa Mansona kilka miesięcy przed morderstwami z sierpnia 1969 roku. Dwupłytowe arcydzieło nie było dla niego dziełem sztuki, a zbiorem dwunastu zaszyfrowanych proroctw, które Wielka Czwórka skierowała rzekomo wprost do niego. W umyśle Mansona utwory te zapowiadały nieuchronną wojnę rasową. Szczególnie makabrycznej reinterpretacji doczekała się satyryczna piosenka George’a Harrisona „Piggies”, która w oryginale była soczystą krytyką konsumpcjonizmu i klas wyższych. Manson słowo „piggies” odczytał jako jednoznaczne określenie establishmentu, który należy zniszczyć, co znalazło swój upiorny wyraz w napisach pozostawionych na miejscach zbrodni.
Upiorne dowody tej obłąkańczej interpretacji zapisano dosłownie krwią. Na drzwiach lodówki w domu zamordowanego małżeństwa LaBianca jeden z członków sekty nabazgrał, popełniając błąd ortograficzny, hasło „Healter Skelter”. Inne napisy, takie jak „Rise” czy „Death to Pigs”, bezpośrednio nawiązywały do rzekomych przesłań z albumu. Ironia całej sytuacji była wręcz paraliżująca, bo Harrison, autor „Piggies”, wielokrotnie podkreślał, że jego utwór nie miał absolutnie nic wspólnego z amerykańską policją. Z kolei Lennon opisywał „Helter Skelter” jako zwykłą piosenkę o spiralnej zjeżdżalni na angielskim placu zabaw. Mimo to, w świadomości publicznej te dwa światy zostały trwale połączone.
Manson ukradł Beatlesom piosenkę
Choć to właśnie teoria „Helter Skelter” stała się medialnym fundamentem procesu, ugruntowanym przez prokuratora Vincenta Bugliosiego w jego bestsellerowej książce, dziś coraz częściej poddaje się ją w wątpliwość. Alternatywne hipotezy sugerują, że prawdziwy powód morderstw był znacznie bardziej prozaiczny. Chodziło o próbę zrzucenia winy na inne grupy, by uwolnić z więzienia członka „rodziny” Mansona, Bobby'ego Beausoleila, skazanego za inną zbrodnię. Niektórzy badacze twierdzą, że Bugliosi miał świadomie postawić na bardziej szokującą i medialną narrację o apokaliptycznej wojnie rasowej jako skuteczniejszą strategię procesową. Sam Manson, dolewając oliwy do ognia, stwierdził w jednym z wywiadów, że „Helter Skelter oznacza zamęt”, co nijak nie pasuje do rozbudowanej teorii prokuratury.
U2 próbowało symbolicznie odzyskać „Helter Skelter”
Niezależnie od faktycznych motywów, mroczne piętno odciśnięte na utworze Beatlesów okazało się niemożliwe do zmazania. Paul McCartney przez lata unikał grania „Helter Skelter” na żywo, najwyraźniej czując, że dźwięki te na zawsze splotły się z tragedią. Symboliczną próbę odzyskania dziedzictwa piosenki podjęli muzycy z U2, gdy podczas jednego z wykonań Bono zapowiedział ją słowami:
To piosenka, którą Charles Manson ukradł Beatlesom. My ją dzisiaj odbijamy.
„Helter Skelter” na zawsze zapisał się w historii jako jeden z kamieni milowych proto-metalu, prawdziwy dźwiękowy taran. Niestety, jego muzyczna potęga już po wsze czasy będzie musiała dzielić scenę z upiorną historią, która pokazuje, jak łatwo obłęd potrafi porwać i zniszczyć największe dzieło sztuki.