32. Pol’and’Rock Festival odbędzie się od 30 lipca do 1 sierpnia 2026 roku na lotnisku Czaplinek-Broczyno. W programie znalazło się 46 zespołów, z których 24 zaprezentują się na Dużej Scenie, a 22 na Małej Scenie. Organizatorzy podkreślają, że tegoroczny skład obejmuje metal, reggae, irish punk, rock alternatywny, muzykę elektroniczną i polskie przeboje znane od kilku dekad. Nie jest to jednak wyłącznie gatunkowa układanka. Line-up Pol’and’Rock 2026 przypomina podróż przez kolejne epoki muzyki. Obok zespołów, które kształtowały polską scenę w latach 80. i 90., pojawią się wykonawcy kojarzeni z przełomem tysiącleci oraz młode grupy dorastające już w świecie mediów społecznościowych.
Dżem i Voo Voo – zespoły starsze od sporej części festiwalowej publiczności
Dżem jest jednym z tych zespołów, których twórczość dawno wykroczyła poza granice konkretnego pokolenia. Grupa powstała w latach 70., ale jej piosenki nadal trafiają do słuchaczy, którzy urodzili się długo po śmierci Ryszarda Riedla. „Wehikuł czasu”, „Czerwony jak cegła”, „Whisky”, „List do M.” czy „Sen o Victorii” przetrwały zmieniające się mody i kolejne etapy historii zespołu. Dziś Dżem koncertuje z Sebastianem Riedlem, synem dawnego wokalisty. Jego obecność na scenie sprawia, że historia grupy symbolicznie zatacza koło.
Inną drogą od ponad czterech dekad podąża Voo Voo. Zespół Wojciecha Waglewskiego nigdy nie ograniczał się do jednego stylu. Rock spotykał się w jego twórczości z folkiem, jazzem, muzyką improwizowaną i brzmieniami pochodzącymi z różnych stron świata. Oba zespoły reprezentują generację muzyków, która budowała swoją pozycję bez internetu, streamingu i mediów społecznościowych. Ich piosenki rozchodziły się dzięki koncertom, radiu, kasetom i płytom przekazywanym z rąk do rąk.
Kobranocka, Myslovitz i Varius Manx przypomną kilka różnych twarzy polskiego rocka
Polskie klasyki w programie nie kończą się na Dżemie i Voo Voo. Kobranocka przywiezie punkowo-rockową energię oraz piosenki z „Kocham cię jak Irlandię” na czele. Myslovitz przypomni okres, gdy polski rock alternatywny trafiał jednocześnie do rozgłośni radiowych, na listy sprzedaży i do młodych słuchaczy szukających bardziej melancholijnej muzyki. Varius Manx wystąpi z Kasią Stankiewicz. Grupa w latach 90. należała do największych zjawisk polskiego pop-rocka, a takie utwory, jak „Orła cień”, „Ruchome piaski” czy „Zanim zrozumiesz”, do dziś są regularnie przypominane w radiu.
W line-upie znaleźli się także Łzy, Happysad, Lipali, Ewelina Flinta i Orkiestra Dorosłych Dzieci. To artyści reprezentujący różne etapy polskiej muzyki gitarowej – od klasycznego rocka i grunge’u po nurt, który zdobywał popularność w pierwszych latach XXI wieku.
Godsmack, P.O.D. i Kosheen otwierają kapsułę czasu z początku lat 2000
Podobne zderzenie pokoleń widać wśród zagranicznych wykonawców. Godsmack i P.O.D. to zespoły, które przeżywały okres największej popularności na przełomie lat 90. i 2000. Ich muzyka towarzyszyła ekspansji nu metalu, rocka alternatywnego i ciężkich brzmień obecnych wtedy w radiu oraz telewizjach muzycznych. Dla części publiczności koncert P.O.D. będzie powrotem do czasów „Youth of the Nation”, „Alive” i „Boom”. Godsmack przywiezie utwory takie jak „I Stand Alone”, „Awake” czy „Voodoo”, a także nowy rozdział swojej historii związany ze zmianami w składzie.
Kosheen zabiorą uczestników jeszcze w inną stronę. Brytyjska grupa łączyła elektronikę, drum’n’bass, trip-hop i rockową intensywność. „Hide U” oraz „Catch” były na początku XXI wieku obecne zarówno w klubach, jak i w radiu.
W tej samej części programu można umieścić Eagle-Eye Cherry’ego, którego „Save Tonight” stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych gitarowych przebojów końcówki lat 90. Tegoroczny festiwal pozwoli więc usłyszeć na żywo piosenki, które dla wielu uczestników były ścieżką dźwiękową szkolnych lat, pierwszych imprez i odkrywania muzyki poza domową kolekcją rodziców.
Vended próbują wyjść z cienia Slipknota
Po drugiej stronie pokoleniowej osi stoi Vended. Zespół powstał w 2018 roku w Des Moines, czyli mieście, z którego pochodzi Slipknot. Wokalistą grupy jest Griffin Taylor, syn Coreya Taylora, a za perkusją zasiada Simon Crahan, syn Shawna „Clowna” Crahana. Rodzinne powiązania natychmiast zapewniły grupie zainteresowanie, ale stały się również ciężarem. Każdy krzyk Griffina Taylora jest porównywany z głosem jego ojca, a każdy koncert oceniany przez pryzmat dokonań Slipknota.
Vended nie próbują jednak udawać, że związek z nu metalem nie istnieje. Grają ciężką, agresywną muzykę i próbują nadać jej bardziej współczesne, metalcore’owe brzmienie. Debiutancki album zespołu ukazał się w 2024 roku. Koncert na Pol’and’Rock będzie dla nich szansą, by przekonać publiczność, że nie są wyłącznie kolejnym rozdziałem rodzinnej historii Slipknota.
Wargasm pokazują, jak wygląda bunt ery internetu
Jeszcze inną twarz młodego ciężkiego grania prezentuje Wargasm. Brytyjski duet tworzą Milkie Way i Sam Matlock. Ich muzyka łączy metal, punk, elektronikę, industrial i agresywną estetykę kojarzoną z cyfrowym chaosem. Wargasm nie brzmią jak zespół, który chce wiernie odtworzyć rockową przeszłość. Zamiast tego biorą elementy znane z nu metalu i industrialu, a następnie przepuszczają je przez współczesną produkcję, internetowy język oraz bardzo wyrazisty wizerunek.
Podobne miejsce w programie zajmują Orbit Culture, Malevolence, Dziwna Wiosna i WaluśKraksaKryzys. Organizatorzy przedstawiają ich jako artystów młodszego pokolenia, których popularność szybko rośnie i którzy w przyszłości mogą wypełniać znacznie większe sale.
Pol’and’Rock nie zamyka się w rockowym muzeum
Największą siłą tego zestawienia nie jest sama obecność legend. Festiwal nie próbuje budować programu wyłącznie na nostalgii i zespołach, które największe sukcesy odnosiły kilkadziesiąt lat temu. Dżem, Voo Voo, Kobranocka czy Myslovitz przypominają, skąd przyszła polska muzyka gitarowa. Godsmack, P.O.D. i Kosheen przenoszą publiczność do przełomu tysiącleci. Vended, Wargasm, Orbit Culture i Malevolence pokazują natomiast, w którą stronę ciężkie brzmienia mogą pójść dalej.
Na jednym festiwalowym polu spotkają się więc ludzie, którzy kupowali pierwsze kasety Dżemu, słuchacze wychowani na muzycznych kanałach z początku lat 2000 oraz nastolatkowie poznający zespoły przez krótkie nagrania w mediach społecznościowych. I właśnie w tym miejscu line-up Pol’and’Rock 2026 staje się czymś więcej niż listą koncertów. Pokazuje, że rock nie ma jednej metryki. Może pamiętać analogowe czasy, przeżyć erę płyt CD, a potem bez większego problemu odnaleźć się w świecie streamingu i TikToka.