300 tysięcy fanów i plastikowa murawa. Jak Queen otworzyło rynek Ameryki Południowej
W lutym i marcu 1981 roku formacja Queen zapisała się w historii muzyki trasą "South America Bites the Dust". Brytyjczycy byli pierwszą megagwiazdą rocka, która odważyła się na zorganizowanie serii występów stadionowych w tej części świata na tak wielką skalę. Logistyka całego przedsięwzięcia była wyzwaniem, ponieważ w Ameryce Południowej nie istniała wtedy infrastruktura zdolna obsłużyć tak potężne widowisko. Zespół musiał wynająć specjalne samoloty transportowe, aby przewieźć ponad 50 ton sprzętu, w tym nowoczesne oświetlenie i nagłośnienie. Co ciekawe, argentyńskie władze piłkarskie tak bardzo bały się o stan muraw na stadionach, że muzycy musieli za własne pieniądze sprowadzić z USA specjalne maty ochronne, które przykryły boiska.
Łącznie pięć koncertów w Argentynie przyciągnęło około 300 000 osób, a występ w Buenos Aires z 8 marca 1981 roku był transmitowany przez ogólnokrajową telewizję, bijąc rekordy oglądalności. Fani byli spragnieni zachodniej kultury, a Queen dało im show, jakiego wcześniej nie widzieli. Zespół zagrał między innymi w Rosario i Mar del Plata, udowadniając, że rynek południowoamerykański ma gigantyczny potencjał, choć występy te odbywały się w cieniu tragicznych wydarzeń politycznych.
Spotkanie z generałem Roberto Violą. Muzycy w samym centrum propagandy wojskowego reżimu
Trasa odbywała się w szczycie tzw. Brudnej wojny, podczas której wojskowa junta porywała i mordowała tysiące obywateli uznanych za wrogów państwa. Dla reżimu wizyta tak popularnego zespołu była idealnym narzędziem propagandowym. Wojskowi chcieli pokazać światu, że Argentyna jest stabilnym i nowoczesnym krajem. Najbardziej kontrowersyjnym momentem pobytu było oficjalne spotkanie muzyków z generałem Roberto Violą, który lada dzień miał objąć funkcję prezydenta. Do wizyty doszło w jego luksusowej rezydencji, a zdjęcia z tego spotkania zostały natychmiast wykorzystane przez juntę do ocieplenia wizerunku dyktatury.
Pamiętam tę złowrogą atmosferę i strach, jaki dało się wyczuć na ulicach. Uzbrojeni po zęby żołnierze z karabinami maszynowymi towarzyszyli nam na każdym kroku, a ich obstawa stała nawet bezpośrednio pod samą sceną – wspominał po latach perkusista Roger Taylor
Menedżer zespołu, Jim Beach, tłumaczył później, że w państwie totalitarnym uniknięcie kontaktów z władzą było praktycznie niemożliwe. Bez zgody najwyższych stopniem generałów Queen nigdy nie otrzymałoby pozwolenia na wejście na stadiony narodowe. Choć muzycy traktowali to jako dyplomatyczny obowiązek niezbędny do przeprowadzenia koncertów, zachodnia opinia publiczna nie była tak wyrozumiała.
Brytyjska prasa oskarża Queen o chciwość. Skandal wokół łamania bojkotu kulturalnego
Po powrocie do Europy na zespół spadła lawina krytyki. Prestiżowe brytyjskie tygodniki muzyczne, takie jak "NME" czy "Melody Maker", oskarżyły Freddiego Mercury'ego i jego kolegów o brak kręgosłupa moralnego i legitymizowanie faszystowskich morderców dla zysku. Dziennikarze punktowali, że w czasie, gdy zespół odbierał gigantyczne honoraria od wojskowych, organizacje takie jak Amnesty International walczyły o ujawnienie losu około 30 000 zaginionych osób, które zostały zamordowane przez reżim. Queen stało się celem ataków za ignorowanie nieoficjalnego bojkotu kulturalnego Argentyny.
Brian May i Freddie Mercury stanowczo bronili swojej decyzji, argumentując, że przyjechali grać dla zwykłych ludzi, a nie dla polityków. Ich zdaniem odcięcie argentyńskiej młodzieży od światowej muzyki z powodu działań rządu byłoby dodatkową karą dla ofiar systemu. Ta linia obrony nie przekonała jednak wielu krytyków, którzy dopatrywali się w działaniach grupy wyłącznie chęci zdobycia nowego, bogatego rynku po słabszym przyjęciu płyty "Hot Space" na Zachodzie.
Diego Maradona w koszulce z brytyjską flagą. Legendarny występ na stadionie Vélez Sarsfield
Jednym z najbardziej pamiętnych momentów trasy był finałowy koncert w Buenos Aires, podczas którego na scenę wszedł 20-letni wówczas Diego Maradona. Wschodząca gwiazda futbolu została zapowiedziana przez Freddiego jako wspólny przyjaciel zespołu i narodu. Maradona podziękował muzykom za radość, jaką dają ludziom, i zapowiedział utwór "Another One Bites the Dust". Po występie doszło do słynnej wymiany garderoby, która po latach zyskała zupełnie inny, polityczny wymiar.
Freddie Mercury wystąpił w koszulce reprezentacji Argentyny z numerem 10, natomiast Maradona założył t-shirt z motywem brytyjskiej flagi, czyli Union Jack. Zaledwie rok później, w kwietniu 1982 roku, oba kraje stanęły naprzeciw siebie w krwawej wojnie o Falklandy. Zdjęcie uśmiechniętego piłkarza w brytyjskich barwach stało się w Argentynie przedmiotem ogromnych kontrowersji i przez lata było przypominane jako symbol dziwnego paradoksu, w którym kultura i sport mieszały się z wielką polityką.
"Brudna wojna" i cenzura. Co Freddie Mercury wiedział o zbrodniach junty?
Do dzisiaj trwają dyskusje na temat tego, ile członkowie Queen wiedzieli o skali zbrodni dokonywanych przez ich gospodarzy. Pracownicy techniczni zespołu wspominali w swoich pamiętnikach, że słyszeli plotki o ludziach zrzucanych z helikopterów do oceanu, ale wewnątrz grupy temat ten był spychany na dalszy plan. Zespół skupiał się na muzyce i widowisku, ignorując doniesienia prasowe o protestach matek z Plaza de Mayo, które domagały się informacji o swoich zaginionych dzieciach. Mimo prób narzucenia cenzury przez argentyńskie władze, które chciały usunięcia utworu "Get Down, Make Love" za podteksty seksualne, Queen zagrało pełny zestaw piosenek bez żadnych cięć.
Eksperci wskazują, że argentyńska przygoda była dla Queen pewnego rodzaju testem przed kolejnym skandalem politycznym. Kilka lat później, w 1984 roku, grupa zdecydowała się na występy w południowoafrykańskim Sun City w czasach apartheidu, co ostatecznie przypięło im łatkę zespołu, dla którego pieniądze i kontakt z fanami są ważniejsze niż bojkoty polityczne. Bez względu na oceny etyczne, trasa z 1981 roku na zawsze zmieniła rynek koncertowy w Ameryce Południowej, czyniąc z Queen absolutnych bogów tamtejszej sceny rockowej.