Phil Collen wspomina powstawanie najbardziej kontrowersyjnej płyty w dyskografii Def Leppard. "Musieliśmy ją zrobić"
Brytyjska grupa Def Leppard powstała w drugiej połowie lat siedemdziesiątych w Sheffield. Zespół jest już więc obecny na rynku od prawie pięciu dekad, a pierwszy album, zatytułowany On Through the Night, wypuścił w świat w 1980. W tej właśnie dekadzie Def Leppard odnosił największe sukcesy. A to za sprawą płyt Pyromania i Hysteria, które znakomicie się sprzedawały, dzięki popularnym singlom.
W latach dziewięćdziesiątych XX wieku formacja już nie była na takiej fali. W tamtym okresie muzycy wypuścili, zdaniem wielu fanów, swoje najbardziej kontrowersyjne wydawnictwo w dyskografii. Chodzi o krążek Slang z 1996. Dla słuchaczy zawartość była sporym szokiem, ponieważ zespół całkowicie porzucił na nim swoje dotychczasowe, legendarne brzmienie.
Gitarzysta Phil Collen – w podcaście Thunder Underground – wrócił wspomnieniami do nagrywania wspomnianego albumu, który mocno podzielił odbiorców.
Kiedy ten album wyszedł, wszystko było trochę do bani. Ja w dodatku się wówczas rozwodziłem. A potem piszesz teksty, na które to wszystko ma wpływ. Działo się wtedy naprawdę sporo, ale uwielbiam to, jak ta płyta ostatecznie wyszła. Musieliśmy ją zrobić. Mieliśmy na koncie trzy albumy – "Pyromania", "Hysteria" i "Adrenalize" – które były ulepione z tej samej gliny. Do tego zmarł Steve [Clark, gitarzysta Def Leppard; odszedł w styczniu 1991 w wieku 30 lat - przyp. red.], więc naprawdę potrzebowaliśmy zmian i wstrząsu – przyznał wprost muzyk.
Jeśli chodzi o wyniki na listach sprzedaży, to mogłoby się wydawać, że Slang radził sobie naprawdę całkiem dobrze. Album dotarł do piątego miejsca w Wielkiej Brytanii, a na amerykańskim Billboardzie zatrzymał się na 14. pozycji. Na obu rynkach pokrył się złotem, ale był jednak najsłabiej sprzedającym się albumem Def Leppard od ponad dekady. – Nie odniosła sukcesu komercyjnego, ale pokryła się złotem, co jest w sumie dobrym wynikiem. Była jednak inna. Miała własnego ducha – dodał gitarzysta.
Phil Collen ogólnie jednak dobrze wspomina nagrywanie Slang. – Myślę, że muzyka i sztuka ogólnie są świetnym wentylem bezpieczeństwa. Jako dzieciak nigdy nie miałem w sobie nastoletniego buntu. Dorastałem w East Endzie w Londynie i niektórzy z moich szkolnych kumpli pakowali się w naprawdę potworne kłopoty, a ja nie. Robili różne rzeczy, ja natomiast wsiąkałem w muzykę. To była moja odskocznia. Dlatego nawet pomimo tamtych wydarzeń, wspominam nagrywanie tego albumu z sentymentem, ponieważ pozwalało mi nie skupiać się na przygnębieniu czy smutku. Mogłem po prostu dać upust emocjom, eksperymentować oraz świetnie się bawić muzyką i wyrażaniem siebie. I to było naprawdę fajne – podsumował muzyk Def Leppard we wspomnianym wywiadzie.
Nowy studyjny album Def Leppard na horyzoncie
Brytyjska formacja nie zamierza zwalniać tempa. Już od jakiegoś czasu wiadomo, że muzycy pracują nad premierowym materiałem.
– Mamy już napisanych ok. 17-18 utworów, więc w zasadzie mamy prawie dwa albumy. Wciąż decydujemy, które piosenki trafią na, nazwijmy to, pierwszy krążek. Planujemy jego premierę na początek 2027 – powiedział Joe Elliott, wokalista Def Leppard, w wywiadzie dla France 24. Na ten moment studyjną dyskografię grupy zamyka Diamond Star Halos, który ukazał się na rynku w 2022.