Ozzy Osbourne – 5 ciekawostek o albumie "The Ultimate Sin" na 40-lecie wydania | Jak dziś rockuje?

2026-02-19 15:35

Jeśli patrzeć wyłącznie na same wyniki sprzedaży, Ozzy Osbourne swój szczyt w latach osiemdziesiątych osiągnął za sprawą albumu "The Ultimate Sin". Czas więc przypomnieć historię albumu, który odniósł komercyjny sukces, ale wokalista miał do niego, delikatnie rzecz ujmując, bardzo chłodny stosunek.

Ozzy Osbourne i historia powstania albumu The Ultimate Sin

Po tragicznej śmierci przyjaciela i gitarzysty Randy’ego Rhoadsa, który zginął w katastrofie lotniczej w 1982 roku, Ozzy Osbourne wydawał się dryfować w stronę autodestrukcji. Wokalista dosłownie "tonął" w używkach. Życie powoli wymykało mu się z rąk. Często nie panował nad sobą. – Moje szalone wyczyny zawsze prowadziły do kłótni z Sharon. Pewnego razu tak mnie poniosło, że chwyciłem butelkę wódki i rzuciłem nią w jej kierunku – wspominał Osbourne w swojej autobiografii Ja, Ozzy.

W 1982 Książe Ciemności poślubił Sharon Arden, córkę menedżera Black Sabbath, która zarządzała jego karierą. Para szybko doczekała się trójki dzieci. Na gruncie prywatnym wszystko szło więc w dobrym kierunku. Ozzy musiał się jednak uporać z uzależnieniami. Pomóc miał mu w tym pobyt w Betty Ford Center, ośrodku mieszczącym się w Kalifornii, który założyła żona byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych. – Sharon powiedziała mi, że to klub, w którym nauczą mnie pić jak dżentelmen – powiedział wokalista w wywiadzie dla Birmingham Mail w 2011. – Poszedłem tam i zapytałem Betty, gdzie jest bar!. Osbourne spędził w tym miejscu sześć tygodni.  

YUNGBLUD oddał hołd Ozzy’emu Osbourne’owi na koncercie w Warszawie!

W tym czasie gitarzysta Jake E. Lee i basista Bob Daisley zaczęli tworzyć utwory na czwarty solowy album Księcia Ciemności. Po sukcesie poprzedniej płyty, Bark at the Moon, Lee poczuł się pewniej w roli głównego kompozytora. To on w dużej mierze odpowiadał za nowoczesny charakter materiału, który trafił ostatecznie na The Ultimate Sin.

Nie pisałem melodii ani tekstów, ponieważ Ozzy i tak pewnie sporo by pozmieniał, gdybym to zrobił. Piszę riff, wymyślam refren, zwrotkę, mostek i sekcję solową, a do tego rozpisuję partie perkusji i basu, które miałem w głowie. Nagrałem w ten sposób około 12 utworów, a kiedy wyszedł z kliniki Betty Ford, powiedziałem: "Proszę bardzo, oto co mam do tej pory". Rzekłbym, że połowa z tego trafiła na album – wyjaśnił gitarzysta dla Destroyer of Harmony.

Jake E. Lee chciał trochę poeksperymentować muzycznie na The Ultimate Sin. To nie do końca podobało się Osbourne’owi. – Kiedy pisałem nowy materiał, Ozzy często powtarzał: "Co to jest? To nie Ozzy, to jazz!". Odpowiadałem wówczas: "To nie jazz, po prostu trochę poszerzamy horyzonty". On jednak ucinał: "Nie, to nie Frank Zappa, to Ozzy Osbourne. Wróć i napisz mi coś innego" – przyznał muzyk w wywiadzie dla Guitar World.

Brak wyobraźni

Proces powstawania płyty nie był na pewno sielanką. W trakcie prac doszło do zmian w składzie. Z zespołu odszedł Daisley z powodu konfliktów dotyczących praw autorskich i finansów. Na jego miejsce trafił Phil Soussan. Ponadto w studiu znajdowali się: perkusista Randy Castillo i klawiszowiec Mike Moran. Za konsoletą stanął natomiast Ron Nevison, znany ze współpracy z Heart czy Survivor. To on nadał całości "wygładzone", pop-metalowe, brzmienie, które pasowało do realiów ówczesnego świata muzycznego. – Nie wykonał on zbyt dobrej roboty jako producent – nie gryzł się w język Osbourne w rozmowie z amerykańskim magazynem Rolling Stone. – Piosenki nie były złe, zostały tylko dziwnie zarejestrowane. Wszystko brzmiało i sprawiało wrażenie, k***a, takiego samego. Zabrakło wyobraźni.

Za teksty na The Ultimate Sin odpowiedzialny był w większości... Daisley, który zgodził się na propozycję wystosowaną przez Ozzy’ego i Sharon. Otrzymał ją, mniej więcej, miesiąc po odejściu. – Dużo muzyki napisałem już z Jakiem, więc wiedzieli, że i tak będą musieli umieścić mnie w "creditsach" – powiedział dla Ultimate Classic Rock. – Potraktowałem to w pewnym sensie jako płatną pracę.  

The Ultimate Sin pojawił się na półkach sklepowych 22 lutego 1986. Znalazł się na nim m.in. singiel Shot in the Dark, który stał się jednym z największych przebojów w dorobku Księcia Ciemności. Teledysk do utworu, który został wyreżyserowany przez Andy'ego Morahana, był regularnie puszczany na antenie MTV. – Zawsze miałem smykałkę do – nie chcę używać słowa "pop" ani niczego podobnego – komercyjnego grania – powiedział Soussan dla Screamer Magazine. – Moimi inspiracjami, jeśli chodzi o pisanie piosenek, byli The Beatles czy David Bowie. Od zawsze tak było. "Shot in the Dark" był komercyjnym utworem i myślę, że dlatego stał się hitem Ozzy’ego.  

Choć wydawnictwo odniosło komercyjny sukces (podwójna platyna w USA), sam Ozzy po latach zaczął podchodzić do niego z dużym dystansem. – Jeśli istnieje album, który chciałbym zmiksować na nowo i zrobić to lepiej, byłby to właśnie "The Ultimate Sin" – dodał Osbourne na łamach Rolling Stone’a. Negatywną opinię na temat całości miał też Bob Daisley. – Cieszę się, że nie zagrałem na tym albumie, ponieważ uważam, że to najgorsza płyta Ozzy'ego – powiedział basista lata po premierze, cytowany na swojej stronie internetowej. – Nawet jemu się nie podobał i nazywał go "The Ultimate Din" ["din" można tłumaczyć jako głośny, nieprzyjemny i jednostajny hałas - przyp. red.].

Po premierze albumu, jeden z koncertów promujących The Ultimate Sin, który odbył się w kwietniu w Kansas, został profesjonalnie zarejestrowany. Wydano go na kasecie wideo pod tytułem The Ultimate Ozzy w 1986. 

Jakie ciekawostki skrywa album The Ultimate Sin? Tego dowiecie się z galerii, którą udostępniliśmy na samej górze niniejszego artykułu. 

Poniżej natomiast przypominamy nasze zestawienie najlepszych solowych utworów Ozzy'ego Osbourne'a: