"Ludzie przeżywali kompletne zaskoczenie". Geezer Butler wspomina wydanie kultowego albumu Black Sabbath z Dio w składzie

Kiedy ze składu odchodzi lub zostaje wyrzucony charyzmatyczny frontman, przyszłość takiej grupy na pewno staje pod sporym znakiem zapytania. Przed takim wyzwaniem pod koniec lat 70. stanęła grupa Black Sabbath. Z chaosu jednak wyłoniła się wybitna płyta. – Ludzie przeżywali kompletne zaskoczenie – wspominał basista Geezer Butler.

Geezer Butler z Black Sabbath gra na gitarze basowej. O historii albumu Heaven and Hell przeczytasz na EskaRock.
Autor: Stefan Brending (2eight)/ CC BY-SA 4.0

"Ludzie przeżywali kompletne zaskoczenie". Geezer Butler wspomina wydanie kultowego albumu Black Sabbath

Druga połowa lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku nie była łatwym okresem dla formacji Black Sabbath. Praca nad albumem Never Say Die! była prawdziwą drogą przez mękę dla muzyków. Nic więc dziwnego, że basista Geezer Butler uważa, że to najgorsza płyta w dyskografii zespołu. 

W najnowszym odcinku podcastu 100 Songs That Define Heavy Metal Butler wyznał, że atmosfera w kapeli sięgnęła wówczas dna. Wokalista Ozzy Osbourne w tamtym okresie całkowicie stracił zainteresowanie zespołem. Krążek ukazał się na rynku pod koniec września 1978. Było to ósme studyjne wydawnictwo Black Sabbath i zarazem ostatnie z Osbourne'em na wokalu aż do czasu krążka 13 z 2013. Charyzmatyczny frontman został wyrzucony z grupy. – To był czas, w którym musieliśmy się albo rozpaść, albo zrobić coś drastycznego i wziąć innego wokalistę — i tak właśnie się stało – powiedział Butler we wspomnianym podcaście. Następcą Księcia Ciemności został Ronnie James Dio, znany z Rainbow. 

Człowiek Z Metalu - Wojciech Cugowski o koncercie Black Sabbath

Przyszłość BS była jednak niepewna. Muzycy nie wiedzieli, jak zagorzali fani zareagują na zmianę wokalisty. Obawy okazały się niepotrzebne. Dzięki albumowi Heaven and Hell, który ujrzał światło dzienne w 1980, brytyjska formacja wróciła do świata żywych. Jak widać, z chaosu może zrodzić się płyta wybitna. 

Butler w wywiadzie został także zapytany, czy byli zaskoczeni tym, że numer tytułowy, trwający prawie siedem minut, tak dobrze sobie poradził w radiu. 

Cała ta sytuacja nas zaskoczyła. My w to wierzyliśmy, ale przekonanie do tego wszystkich innych to zupełnie inna sprawa. Możesz myśleć, że napisałeś najlepszy utwór na świecie, a nikt inny go w taki sposób nie określi. Ale mieliśmy szczęście, bo ludziom spodobało się to równie mocno jak nam. I tak, zostało to przyjęte. Ludzie podchodzili do tego na zasadzie: "Cóż, Sabbath się skończył. Posłuchajmy, jak okropna będzie ta płyta", a potem przeżywali kompletne zaskoczenie – powiedział Butler. 

Geezer Butler nie zostawił suchej nitki na albumie Never Say Die!

Warto na sam koniec jeszcze raz wrócić do wypowiedzi Geezera Butlera na temat Never Say Die!. – To zdecydowanie najgorszy album, jaki nagraliśmy. Powód był prosty – próbowaliśmy sami sobą zarządzać i sami wyprodukować tę płytę. Chcieliśmy zrobić to na własną rękę, ale prawda jest taka, że żaden z nas nie miał zielonego pojęcia, jak się za to zabrać. W tamtym momencie spędzaliśmy więcej czasu z prawnikami i w sądach niż w studiu na pisaniu muzyki. Presja była zbyt duża, przez co ucierpiały na tym piosenki. Próbowaliśmy zbyt mocno pójść do przodu pod względem muzycznym. Myślę, że całkowicie straciliśmy wątek. Przestaliśmy robić rzeczy, które czyniły Sabbath tym, czym był. Zaczęliśmy iść w stronę bardziej melodyjnych rzeczy, co z perspektywy czasu było błędem – wyjaśnił basista w wywiadzie dla Metal Edge

Oto ciekawostki o albumie Heaven and Hell: