Spis treści
Jared Leto w ogniu krytyki po zarzutach o molestowanie seksualne
W połowie zeszłego roku na łamach czasopisma "Air Mail" pojawiły się wstrząsające relacje kobiet, które zarzuciły frontmanowi grupy Thirty Seconds to Mars nieodpowiednie zachowanie, a nawet przemoc seksualną i groźby na tym tle. Laureat Oscara przez długi czas unikał konfrontacji z tymi doniesieniami, jednak afera z czasem zaczęła zataczać coraz szersze kręgi. Kolejne osoby mające w przeszłości styczność z 54-letnim obecnie twórcą postanowiły podzielić się szokującymi szczegółami ze swoich kontaktów z gwiazdorem.
Głośnym echem na całym świecie odbiła się premiera filmu dokumentalnego stacji BBC zatytułowanego "Jared Leto: Hollywood's Dark Secret", gdzie domniemane ofiary ukrywające się pod pseudonimami zrelacjonowały swoje traumatyczne przeżycia. Opisane nadużycia miały mieć miejsce na przestrzeni ostatnich 25 lat, a sprawa dotyczyła również nieletnich dziewcząt. W telewizyjnym materiale wypowiedzieli się ponadto byli współpracownicy muzyka, którzy zwrócili uwagę na zakulisowe spotkania wokalisty ze znacznie młodszymi fankami i jego ignorowanie uwag zgłaszanych przez personel.
Gwiazdor zaprzecza oskarżeniom
Rosnąca presja najprawdopodobniej skłoniła popularnego artystę do oficjalnego zajęcia stanowiska. Serwis "Page Six" opublikował krótki komunikat, w którym gwiazdor kategorycznie odciął się od wszystkich informacji przedstawionych w brytyjskim dokumencie. Dziennikarze wspomnianego portalu skontaktowali się także z innymi dawnymi współpracownikami muzyka. Część z tych osób potwierdziła zapraszanie młodych fanek za kulisy, podczas gdy inni zwracali uwagę na jego trudny charakter i gwiazdorskie zachcianki, nie dostrzegając jednak ewidentnych zachowań o charakterze molestowania.
"Nigdy w życiu nie molestowałem nikogo seksualnie. [Zarzuty są] absolutnie i kategorycznie fałszywe" - przekazał krótko Jared Leto.
Będzie proces? Reżyserka dokumentu jest gotowa na wszystko
Do tej pory nie pojawiły się żadne potwierdzone doniesienia sugerujące, że którakolwiek z kobiet występujących w artykule z 2025 roku lub dokumencie BBC zgłosiła sprawę amerykańskiego wokalisty odpowiednim organom ścigania. Przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości również jak na razie milczą na temat ewentualnego śledztwa. Dotyczy to w szczególności możliwości wszczęcia postępowania z urzędu w przypadku zarzutów o czyny o charakterze pedofilskim.
Otwartą kwestią pozostaje również ewentualny proces sądowy, który wokalista mógłby wytoczyć twórcom kontrowersyjnego filmu. Reżyserka produkcji Alice McShane w rozmowie z magazynem "Variety" wyznała, że od początku ubiegłego miesiąca próbowała na różne sposoby dostarczyć aktorowi pełne podsumowanie wszystkich zarzutów. Nigdy nie otrzymała potwierdzenia odbioru korespondencji, ale zapewniła o pełnej gotowości do obrony swojego materiału przed sądem. Autorka ma już doświadczenie w takich sprawach, ponieważ w 2023 roku wyreżyserowała głośny dokument "Russell Brand: In Plain Sight", który doprowadził do wciąż trwającego procesu znanego brytyjskiego komika oskarżonego o gwałt.
"Jak dotąd, nadal nie dostaliśmy bezpośredniej odpowiedzi na zarzuty, które mu przekazaliśmy. Kto wie, co się stanie? Możemy dostać list, a możemy nigdy nie dostać listu. Może nas pozwać, a może nas nie pozwać. Na każdą ewentualność jesteśmy przygotowani" - powiedziała reżyserka ws. Jareda Leto.
"Dla mnie to kompletnie bez znaczenia, czy jego obecność w filmach szkodzi ich popularności czy nie. I tak jest niesamowicie znany. W naszym materiale chcieliśmy pokazać, że mimo oskarżeń, które pojawiły się w artykule "AirMail", od tamtej pory on zagrał już w dwóch dużych filmach. Wiem, że część jego filmów nie była sukcesami, ale to nie robi żadnej różnicy" - dodała.