Gitara Chucka Berry'ego w głębokim kosmosie. Jak rock'n'roll pokonał opór naukowców i trafił na Złotą Płytę

2026-06-06 11:05

W 1977 roku NASA wysłała w przestrzeń międzygwiezdną sondy Voyager, na których pokładzie znalazły się pozłacane płyty z najważniejszymi dźwiękami Ziemi. Obok kompozycji Bacha i Beethovena umieszczono utwór Chucka Berry'ego, choć elity naukowe uważały taką decyzję za skandal. Wybór rockowej piosenki stał się ostatecznie najbardziej rozpoznawalnym symbolem ludzkiej energii, który przetrwa w próżni ponad miliard lat.

Chuck Berry

i

Autor: Michael Borkson/ CC BY-SA 2.0
Muzyka rockowa lat 90-tych - Polska. Tak brzmiał rodzimy rock w tej dekadzie!

Misja sond Voyager i ambitny plan Carla Sagana

W 1977 roku NASA przygotowała jedną z najbardziej fascynujących misji w historii eksploracji kosmosu. Sondy Voyager 1 i Voyager 2 miały nie tylko zbadać odległe planety, ale przede wszystkim opuścić Układ Słoneczny i dryfować w przestrzeni międzygwiezdnej jako ambasadorzy ludzkości. Astronom Carl Sagan otrzymał zadanie stworzenia wiadomości dla potencjalnych obcych cywilizacji. Wybór padł na 12-calowy miedziany dysk pokryty złotem, na którym zapisano obrazy, pozdrowienia w 55 językach oraz 90 minut muzyki mającej reprezentować cały dorobek naszej kultury.

Rock'n'roll jako "muzyka dla nastolatków". Dlaczego naukowcy nie chcieli Chucka Berry'ego?

Proces wyboru utworów muzycznych wywołał potężny konflikt między światem akademickim a zwolennikami kultury popularnej. Głównym doradcą komitetu był Alan Lomax, wybitny etnomuzykolog, który stanowczo sprzeciwiał się obecności rock'n'rolla na pokładzie sondy. Dla ówczesnych elit naukowych piosenka "Johnny B. Goode" była jedynie komercyjną rozrywką dla młodzieży, pozbawioną głębi i artystycznej wartości. Lomax i jego zwolennicy uważali, że ludzkość powinny reprezentować wyłącznie utwory klasyczne lub tradycyjna muzyka ludowa, a nie hałaśliwe gitary elektryczne z szaf grających.

Na tej planecie jest mnóstwo nastolatków – stwierdził Carl Sagan w trakcie rozmowy

Ta krótka i celna riposta Sagana zamknęła usta krytykom. Astronom zrozumiał, że Złota Płyta musi odzwierciedlać całą ludzkość, w tym jej młodzieńczą energię i buntowniczy charakter, a nie tylko wysokie sfery i muzykę dawną. Wspierał go w tym Timothy Ferris, dziennikarz magazynu "Rolling Stone", który argumentował, że rock'n'roll to unikalne połączenie kultur, będące idealną wizytówką współczesnego świata.

Dlaczego wybrano akurat "Johnny B. Goode" i Chucka Berry'ego?

Timothy Ferris przekonał komisję, że to właśnie Chuck Berry zdefiniował nowoczesną muzykę rozrywkową, łącząc country z rhythm and bluesem. Sam utwór opowiada historię chłopca z prowincji, który dzięki marzeniom i ciężkiej pracy staje się gwiazdą estrady. Ta opowieść o ludzkiej witalności i dążeniu do celu idealnie pasowała do idei misji Voyager. Kluczowy był też sam riff otwierający piosenkę, który stał się muzycznym symbolem inżynieryjnego pędu, jaki wyniósł sondy poza granice Układu Słonecznego. Berry był niezwykle dumny z tego wyróżnienia, a NASA uzyskała darmową zgodę na wykorzystanie jego utworu do celów niekomercyjnych.

Pieniądze, które zablokowali The Beatles. Jak wytwórnia EMI pomogła Chuckowi Berry’emu

Mało brakowało, a na Złotej Płycie zamiast Berry’ego znalazłby się inny gigant muzyki rockowej. Carl Sagan bardzo chciał umieścić na dysku utwór "Here Comes the Sun" zespołu The Beatles. Choć sami muzycy byli zachwyceni tym pomysłem, na przeszkodzie stanęła biurokracja i pieniądze. Wytwórnia EMI, która posiadała prawa do piosenki, zażądała od NASA około 50 000 dolarów za licencję. Agencja kosmiczna nie dysponowała takim budżetem na cele wykraczające poza inżynierię, a goniące terminy przed startem sprawiły, że negocjacje zerwano. Dzięki temu "Johnny B. Goode" został jedynym rockowym utworem reprezentującym ludzkość w kosmosie.

Najtrwalsze dzieło ludzkości. Miliard lat Chucka Berry'ego w przestrzeni międzygwiezdnej

Wybór piosenki Chucka Berry'ego błyskawicznie stał się elementem popkultury. W popularnym programie "Saturday Night Live" żartowano nawet, że kosmici po przechwyceniu sondy wysłali do nas krótką wiadomość: "Wyślijcie więcej Chucka Berry'ego". Carl Sagan z okazji 60. urodzin artysty wysłał mu list, w którym zaznaczył, że choć rzadko zdarza się, by muzyka żyła wiecznie, w tym przypadku zapis na Złotej Płycie przetrwa miliard lat, podróżując między gwiazdami.

Obecnie Voyager 1 i Voyager 2 znajdują się już w przestrzeni międzygwiezdnej, daleko poza heliosferą. Złote Płyty są wykonane z materiałów odpornych na niszczycielskie działanie czasu i próżni, co oznacza, że riff Berry'ego ma szansę stać się najdłużej istniejącym śladem obecności człowieka we Wszechświecie. Nawet jeśli nasza cywilizacja zniknie, pamiątka po gitarzyście z St. Louis będzie nadal pędzić w ciemnościach, czekając na kogoś, kto potrafi ją odtworzyć.

Galeria: Muzyka rockowa lat 60-tych - zagranica. Albumy, które zdefiniowały gatunek