Bob Daisley posiada mnóstwo niepublikowanych nagrań z początków solowej kariery Ozzy’ego Osbourne’a. Czy ujrzą one światło dzienne?

2026-02-17 11:30

Osiem godzin niepublikowanych nagrań z początków solowej kariery Ozzy’ego Osbourne’a wciąż czeka, aby ujrzeć światło dzienne. W ich posiadaniu jest basista Bob Daisley, który otwarcie przyznał, że gdyby ta decyzja zależała wyłącznie od niego, już dawno ten materiał zostałby opublikowany.

Ozzy Osbourne

i

Autor: Wikimedia Commons/ CC BY-SA 4.0

Basista Bob Daisley posiada mnóstwo niepublikowanych nagrań z początków solowej kariery Ozzy’ego Osbourne’a

W 1980 roku, po wyrzuceniu ze składu Black Sabbath, wokalista Ozzy Osbourne postanowił rozpocząć karierę solową. Do współpracy zaprosił gitarzystę Randy'ego Rhoadsa, basistę Boba Daisleya, perkusistę Lee Kerslake'a oraz klawiszowca Don Aireya. W takim składzie powstał debiutancki krążek Blizzard of Ozz (1980), który odniósł spory sukces komercyjny. W tej samej konfiguracji personalnej powstał jeszcze jeden krążek, Diary of a Madman (1981).

Zatrzymajmy się na postaci Daisleya, który odpowiadał także za teksty utworów Osbourne'a. Ostatnio muzyk zdradził, że posiada w swojej kolekcji coś, co fani nazywają "Świętym Graalem". Chodzi o osiem godzin niepublikowanych nagrań z początków solowej kariery Księcia Ciemności. 

YUNGBLUD oddał hołd Ozzy’emu Osbourne’owi na koncercie w Warszawie!

Wszystko zostało zarejestrowane na zwykłym magnetofonie kasetowym podczas prób i sesji w 1980. Bob Daisley uwiecznił proces twórczy, w którym brał udział tragicznie zmarły wirtuoz gitary, Randy Rhoads. Słychać na nich, jak powstawały kultowe riffy, jak zespół docierał się w studiu Ridge Farm i jak... wspólnie imprezował.

Miałem duży, przenośny magnetofon kasetowy i mikrofon pojemnościowy, więc po prostu nagrywałem wszystko na taśmę, jako punkt odniesienia, żebyśmy o niczym nie zapomnieli. Jeśli pojawiły się nowe fragmenty, dodawaliśmy je, czy zmienialiśmy. Nagrywaliśmy to następnego dnia, żebyśmy o niczym nie zapomnieli. Tylko dlatego to nagrywałem – wyjaśnił basista w rozmowie dla Loaded Radio

Daisley dodał także, że "na niektórych nagraniach po prostu się wygłupiamy, gadamy głupoty, czasami pod wpływem alkoholu". To wszystko, mimo upływu ponad czterech dekad, leży w archiwum. Fani zastanawiają się, czy ten materiał ujrzy kiedyś światło dzienne. Jak to jednak zwykle bywa, przeszkodą okazują się skomplikowane kwestie prawne.

Prawa autorskie do tych piosenek i wykonań nie należą wyłącznie do mnie – wyjaśnił basista. Dodał, że gdyby to zależało tylko od niego, to te nagrania już dawno zostałyby opublikowane. 

Oto ciekawostki o debiutanckim albumie Ozzy'ego Osbourne'a: