David Lee Roth odwołał trasę, a Sammy Hagar... zaprasza go do wspólnego grania! Tego fani Van Halen na pewno się nie spodziewali
Wojna w przestrzeni medialnej między wokalistami Van Halen oficjalnie dobiegła końca? Być może. Na pewno jednak nadeszło ocieplenie relacji. Ostatnio David Lee Roth bez podania przyczyny odwołał niemal całą swoją trasę koncertową. Sammy Hagar w żadnym wypadku się nie wyzłośliwiał. Z jego strony nadeszły natomiast słowa wsparcia oraz... oficjalne zaproszenie na scenę w Las Vegas!
Tajemnicza decyzja Rotha wywołała spore zaniepokojenie wśród fanów, którzy zaczęli martwić się o zdrowie wokalisty. Informacja ta szybko dotarła też do drugiego frontmana Van Halen.
Sammy Hagar opublikował w swoich mediach społecznościowych nagranie skierowane bezpośrednio do Rotha. – Właśnie zadzwonił do mnie Michael Anthony [basista znany z Van Halen - przyp. red.] z informacją, że twoja trasa została odwołana. Chcę ci powiedzieć z głębi serca, że jest mi bardzo przykro. Mam nadzieję, że wszystko u ciebie w porządku i że to nic poważnego. Szczerze mówiąc, ja i Mike kochamy fakt, że wychodzisz na scenę i pielęgnujesz pamięć o największym zespole świata – powiedział Hagar.
Na tych słowach się jednak nie skończyło. Muzycy, którzy, co jakiś czas, wbijali sobie wzajemnie szpilki w różnych wywiadach, być może niebawem staną na jednej scenie. Hagar złożył Rothowi propozycję, która jeszcze do niedawna wydawała się czymś kompletnie niemożliwym do zrealizowania. Zaprosił go do dołączenia na scenie w ramach rezydentury Sammy Hagar: The Best of All Worlds w Dolby Live w Las Vegas, która jest zaplanowana na wrzesień tego roku.
– Dołącz do nas, zaśpiewaj parę numerów, poprowadź ten show jako MC. Wyjdź i rób to, co potrafisz najlepiej – bo robisz to cholernie widowiskowo! Niech cię Bóg błogosławi, bracie – zaapelował Hagar we wspomnianym wideo.
Gene Simmons (Kiss) uważa, że David Lee Roth to najlepszy frontman w historii rocka
Gene Simmons, basista, wokalista i współzałożyciel zespołu Kiss, który obecnie także rozwija swoją karierę solową, jest znany z tego, że w wywiadach raczej nie gryzie się w język.
Muzyk jakiś czas temu został poproszony, w jednym z wywiadów, o wskazanie najlepszego frontmana w historii rocka. Jego wybór padł na Davida Lee Rotha. – David, w szczytowej formie, był superfrontmanem wszech czasów. Nie było nikogo – w żadnej formie muzyki – kto kiedykolwiek wszedł na scenę i wyniósł bycie frontmanem na takie wyżyny, jak on. David miał akrobatykę i seksapil. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziano. To było bardzo bezpośrednie. Każdy ma swoje najlepsze momenty. Kiedy Elvis Presley był spuchnięty i nagi na podłodze łazienki w Las Vegas, to mogło być słabe. Ale kiedy wchodził na scenę z uśmiechem i potrząsał biodrami, był królem. A kiedy Van Halen byli u szczytu sławy, David był najlepszym frontmanem ze wszystkich – wyznał Simmons w rozmowie dla Music Radar.