Gitarzysta Mötley Crüe o relacji z Eddiem Van Halenem. "Dzwonił do mnie i po prostu rozmawialiśmy o wszystkim"
Grał w zespole Marillyna Mansona, współpracował z Robem Zombiem, a dziś znajduje się w składzie formacji Mötley Crüe. John 5 uchodzi za jednego z najbardziej wszechstronnych gitarzystów na świecie. Mało kto jednak wie, jak bliska relacja łączyła go z samym Eddiem Van Halenem.
Najpierw to była relacja idol-fan. Z biegiem lat i wraz z rosnącym sukcesem Johna 5, przekształciła się ona w prawdziwą przyjaźń, o czym muzyk Mötley Crüe opowiedział szerzej w wywiadzie dla kanału Thinking About Guitar.
Eddie do mnie dzwonił i po prostu rozmawialiśmy o gitarach, innych gitarzystach, muzyce, jego rodzinie i o tych wszystkich rzeczach. To było takie niesamowite. Dopiero teraz uświadamiam sobie, jak wyjątkowy był to czas. Mieliśmy z tego tyle radości... No i tak, podarował mi kiedyś gitarę [była to replika EVH Charvel, czyli gitary widocznej na okładce debiutanckiego albumu Van Halen - przyp. red.]. Dawał mi też swoje wzmacniacze. To był wyjątkowy okres. Potrafiliśmy tak po prostu siedzieć z słuchawką przy uchu – wspominał John 5.
Gitarzysta przytoczył także wspomnienie związane z nieodżałowanym gitarzystą, które mocno utkwiło mu w pamięci. – Byłem w trasie z Robem Zombie, a on do mnie dzwoni i mówi: "Hej, chcę, żebyś wpadł na moje przyjęcie urodzinowe. Będzie ono u mnie w domu". Ta wiadomość złamała mi serce, bo nie mogłem przyjechać. Byłem w trasie i po prostu nie dałem rady – dodał.
W dalszej części rozmowy gitarzysta Mötley Crüe powiedział jeszcze: – Był naprawdę wyjątkowym przyjacielem. Bardzo go kochałem. Ale cały świat go kochał i to straszne, że nie ma go już z nami. Przypomnijmy, że Eddie Van Halen zmarł 6 października 2020 w wieku 65 lat. Przyczyną jego śmierci był udar mózgu.