Wokalista Tim "Ripper" Owens wspomina dołączenie do Judas Priest. "Nie mogłem tego zrobić w gorszym momencie"
W 1992 roku z brytyjską formacją Judas Priest rozstał się oficjalnie wokalista Rob Halford. Na jego miejsce dołączył Tim "Ripper" Owens, który nagrał z grupą dwa studyjne albumy: Jugulator (1997) oraz Demolition (2001). Później, po ponad dekadzie przerwy, Halford wrócił do Judas Priest, a Owens musiał pożegnać się z posadą frontmana w tym zespole.
W rozmowie z chilijskim Radiem Futuro, wokalista wrócił wspomnieniami do czasu, w którym był w składzie brytyjskiej kapeli.
To był cholernie ciężki okres, prawda? Nie mogłem dołączyć do Judas Priest w gorszym momencie dla heavy metalu. Było po prostu fatalnie. Ale muzyka wróciła do łask dokładnie wtedy, gdy odchodziłem, a do składu wrócił Rob Halford. Metal znów eksplodował za sprawą wielkich tras koncertowych. I wiecie co? Judas Priest potrzebowali wówczas powrotu Roba. Myślę, że powroty Bruce'a Dickinsona do Iron Maiden i Halforda do Priest uratowały ten gatunek i dały mu drugie życie. Mój czas w Judas Priest był jednak naprawdę bardzo ciężki – wyznał Owens.
Dlaczego Judas Priest nie gra na koncertach żadnych utworów z ery Tima "Rippera" Owensa?
Formacja Judas Priest nie gra na żywo żadnych utworów z okresu, w którym Owens był wokalistą. Dlaczego? O to został nie tak dawno zapytany perkusista Scott Travis. – Myślę, że Rob nie chce tego robić i ja to całkowicie rozumiem. Ponadto Judas Priest ma tyle świetnych piosenek do zagrania, że nie da się wszystkiego wykonać. [...] Szczerze mówiąc: po prostu nie ma na to czasu. I dlatego postanowiliśmy się w to nie bawić – powiedział muzyk w rozmowie dla El Expreso Del Rock.
Fani płyt Judas Priest z Owensem w składzie nie mają na pewno lekko. Przypomnijmy, że obu krążków nagranych z tym wokalistą nie znajdziemy w serwisach streamingowych.