Perkusista Bill Ward wspomina Ozzy'ego Osbourne'a w pierwszą rocznicę śmierci. "Bardzo mi go brakuje"
22 lipca 2025 roku muzyczny świat obiegła tragiczna wiadomość. Tego dnia właśnie zmarł Ozzy Osbourne. Legendarny wokalista Black Sabbath, który działał także solowo, odszedł w wieku 76 lat. Kilkanaście dni wcześniej pożegnał się ze sceną w ramach wyjątkowego wydarzenia Back to the Beginning, które odbyło się na stadionie Villa Park w Birmingham. Najpierw Książe Ciemności zagrał ze swoim zespołem, a na sam koniec publiczność mogła zobaczyć po raz ostatni Black Sabbath w oryginalnym składzie.
Na scenie pojawili się więc także gitarzysta Tony Iommi, basista Geezer Butler i perkusista Bill Ward. Ostatni z nich, w trakcie swojej audycji LA Radio Sessions, nie krył ogromnych emocji, jakie towarzyszą mu w rocznicę śmierci przyjaciela. – Bardzo mi go brakuje. Jesteśmy teraz w miesiącu rocznicy jego odejścia i chcę podkreślić, że jego muzyka była po prostu genialna. Wszystko, w czym brał udział muzycznie, było genialne. Jego głos był upiorny, przerażający, pełen pasji. Przekraczał wszelkie granice. To coś ponadczasowego – powiedział.
Perkusista wyznał, że Osbourne był dla niego zdecydowanie kimś więcej niż tylko kumplem z zespołu.
Tęsknię za nim jak diabli. Był jednym z moich najlepszych przyjaciół. [...] Ozzy był dla mnie jak brat. Gdybyśmy robili ten program kilka miesięcy temu, to wypłakałbym sobie oczy. Myślę, że jestem teraz w takim miejscu, że popłaczę się dopiero po audycji, ale robię, co w mojej mocy, żeby przez to przejść i nie ryczeć, aby móc powiedzieć o nim piękne słowa. [...] Tęsknię za nim każdego dnia, kochałem go, gdy żył, i kocham go teraz – podsumował Ward.
Problemy zdrowotne Billa Warda. Perkusista udostępnił ważny komunikat
Bill Ward ostatnio udostępnił post w mediach społecznościowych, w którym poinformował swoich fanów, że przez problemy ze zdrowiem musi korzystać z wózka inwalidzkiego. – Wciąż potrafię chodzić, niech nikt w to nie wątpi, ale nie przejdę daleko bez odpoczynku, co oznacza, że muszę usiąść – napisał perkusista.
78-letni muzyk dodał także, że nie poddaje się i bynajmniej nie wybiera się na emeryturę. – Nie myślcie o tych wszystkich rzeczach, które przychodzą ludziom do głowy, gdy widzą kogoś na wózku – podsumował.