Syn Scotta Weilanda otwarcie o ojcu: Nie mam nic, zostawił wielomilionowe długi

i

Autor: Screen z YouTube/ NOAH WEILAND Noah Weiland o ojcu

Syn Scotta Weilanda otwarcie o ojcu: "Nie mam nic, zostawił wielomilionowe długi"

2024-01-05 10:30

Kolejne dziecko idzie, no tak mniej więcej, w ślady swojego rodzica. Tym razem karierę solową postanowił rozpocząć syn Scotta Weilanda, Noah. Chłopak wydał w ubiegłym miesiącu debiutancki singiel, a w ramach jego promocji udziela licznych wywiadów, w których oczywiście pojawia się temat jego zmarłego w 2015 roku ojca.

Scott Weiland rozpoczął karierę w 1985 roku, a już cztery lata później współzałożył zespół Stone Temple Pilots, który uznaje się za jeden z ważniejszych, kontynuujących w drugiej połowie lat 90. tradycję brzmienia grunge'owego. Formacja zadebiutowała w 1992 roku kultowym już albumem Core, nie mniejszą popularnością i uznaniem cieszył się kolejny projekt - wydany dwa lata później Purple. Grupa funkcjonowała do 2003 roku i zawiesiła działalność, by powrócić pięć lat później. Stone Temple Pilots działa do dziś z Jeffem Guttem w roli wokalisty. W czasie zawieszenia zespołu, Weiland został wokalistą formacji Velvet Revolver, z którą nagrał dwa albumy. Muzyk prowadził także karierę solową, w ramach której wydał trzy płyty, powołał także do życia supergrupę Art of Anarchy.

Niestety, Scott Weiland zmarł 3 grudnia 2015 roku w wyniku przedawkowania alkoholu i środków odurzających. Ciało artysty zostało znalezione w busie koncertowym, w chwili śmierci miał on 48 lat.

Klub 27 - klątwa, która wisi nad młodymi i sławnymi? /Eska ROCK

Noah Weiland w przykrych słowach o zmarłym ojcu

Weiland osierocił dwójkę dzieci - syna Noah i córkę Lucy. Już w 2020 roku stało się jasne, że chłopak idzie w ślady ojca - wraz z synami Slasha, Londonem Hudsonem i Tye Trujillo powołał on do życia kapelę Suspect208, która jednak szybko zakończyła działalność, a jako powód podano problemy, właśnie Noah, z używkami.

W ubiegłym miesiącu 23-latek powrócił do świata muzyki i wydał solowy singiel - utrzymany w stylu pop i hip-hop Yesterday. Młody Weiland udzielił z tej okazji wywiadu dla "Rolling Stone", w którym opowiedział o swoim ojcu. Chłopak otwarcie przyznał, że ten, wbrew wszelkim przekonaniom, nic nie zostawił po sobie swoim dzieciom, gdyż jeszcze za życia miał ogromne długi, które spłacane są do dziś z jego tantiemów. Noah mówi, że z tego powodu nigdy nie miał do czynienia z wielkim bogactwem, a jego mama na co dzień normalnie pracuje, nikt z nich zaś nie żyje z majątku po zmarłym. Chłopak zapewnia, że dziś nie chce już żadnych pieniędzy po ojcu, zależy mu za to na tym, by samemu zrobić karierę i w ten sposób się dorobić.

Młody Weiland o swojej własnej walce z uzależnieniem

Muzyka nie jest jedyną ścieżką po zmarłym ojcu, którą Noah poszedł. Już jako młody chłopak zaczął on sięgać po używki, co ostatecznie doprowadziło do rozpadu Suspect208. Co ciekawe, Weiland zapewnia, że w tym czasie nie miał problemu z narkotykami, a te zaczęły się na dobre tak naprawdę dopiero po całej tej sytuacji. Noah zapewnia, że obecnie pozostaje czysty, cieszy się życiem z dala od używek i zamierza skupić się na karierze. Jego sponsorem (osoba dawniej uzależniona, która dziś pomaga uporać sobie z problemem innym) jest znany amerykański aktor i komik Ashley Hamilton. Weiland powiedział przy tym, że walka z własnymi demonami pozwoliła mu zrozumieć, co przechodził jego zmarły ojciec i ostatecznie doprowadziło do tego, że przebaczył mu wszystkie winy.

W końcu zrozumiałem jego sytuację. Uświadomiłam sobie, że to nie jego wina. Przeżywał to wszystko zbyt mocno. Miał za dużo demonów. Dogoniły go. To sprawiło, że mu wybaczyłem - mówi Noah w wywiadzie.