Queen - 5 ciekawostek o debiutanckim albumie zespołu | Jak dziś rockuje?

Fonograficzna podróż zespołu Queen rozpoczęła się oficjalnie w 1973 roku. Choć w historii muzyki nie brak zespołów, które osiągały kolosalny sukces już za sprawą debiutanckich płyt, to brytyjska formacja nie należy do tego grona. Okoliczności powstania i wydania pierwszego albumu Queen nie należały do najłatwiejszych.

Kluczowy moment na drodze do powstania Queen nastąpił latem 1970 roku, gdy wokalistą zespołu, wtedy jeszcze znanego lokalnie jako Smile, został niejaki Farrokh Bulsara, który zdecydowanie bardziej wolał być nazywany Freddie Mercury. To on zasugerował zmianę nazwy właśnie na Queen. W kolejnym roku Freddie, Brian May i Roger Taylor połączyli siły z nowym basistą, Johnem Deaconem, tworząc tym samym ten najsłynniejszy skład formacji.

Koncerty to jedno i na nich zespół skupiał się w pierwszych latach, przyciągając tym samym uwagę promotorów, stało się jednak jasne, że musi powstać ten pierwszy, debiutancki album. Prace nad nim trwały dość długo, etapami i były przy tym niezwykle mozolne.

Queen - najlepsze występy na żywo legendarnego zespołu / Eska Rock

Trudne początki

Można powiedzieć, że zespołowi się poszczęściło. Otrzymał on możliwość darmowego skorzystania z obiektów nagraniowych De Lane Lea Studios, gdyż w założeniu miał on testować ich akustykę. Tym samym pod koniec grudnia zarejestrowano dema pięciu kompozycji: Kerge Yourself Alive, The Night Comes Down, Great King Rat, Jesus i Liar. To je właśnie wykorzystywała chcąc zdobyć zainteresowanie większych wytwórni, jednak bez powodzenia. Grupa zrobiła jednak wrażenie na Johnie Anthonym i Royy Thomasie Bakerze, którzy postanowili jej nieco pomóc i polecić właścicielom studia Trident Studios. Ci zgodzili się na to, aby Queen korzystali ze studia, jednak w czasie, gdy nie pracowali w nim właśnie więksi wykonawcy, do tego w zamian za to Trident postanowił podjąć się nadzoru nad interesami zespołu i znalezienia dla niej wytwórni.

Ze względu na to, że grupa mogła korzystać ze studia tylko wtedy, gdy było ono wolne, udało się jej wejść do niego pierwszy raz dopiero w kwietniu 1972 roku, a sesje miały miejsce raczej późnymi wieczorami nocami. Do tego od samego początku pojawiły się komplikacje, gdy pełniący rolę producenta płyty Barker zadecydował, aby Queen nagrali na nowo istniejące już wspomniane wyżej dema. Choć Brian, Roger, Freddie i John byli temu niechętni, to tak się stało, efekty nowych wersji nie przypadły im jednak do gustu. Podejmowano kilka prób miksowania kompozycji, żadna jednak nie podobała się zespołowi. W studiu dochodziło do starć - Barker zarzucał muzykom niekompetencje i brak zwracania uwagi na tak ważny w kontekście albumu, aspekt techniczno-produkcyjny, podchodząc do niego tak, jak do występów na żywo. Co ciekawe, na tym etapie Queen nie grali ich jednak zbyt dużo, nie do końca mogąc sobie poradzić z połączeniem koncertów z chęcią nagrania płyty - i normalnym, codziennym życiem, w szczególności regularną pracą, która była im wtedy wciąż potrzebna.

Początki kariery Queen naprawdę nie układały się dobrze. Debiutancki materiał, z którego zespół nie był do końca zadowolony, brak zainteresowania ze strony dużych wytwórni, mała liczba koncertów - do tego na te, które już się odbywały przychodziła garstka ludzi i nie było w ich gronie nikogo znaczącego z branży. Dopiero na początku 1973 roku Trident udało się namówić do współpracy z Queen EMI, a z czasem także Elektrę na rynek amerykański.

Tym samym w końcu, po niemal dwóch latach prac, 13 lipca 1973 roku ukazał się debiutancki album Queen, zatytułowany po prostu eponimem. Choć wydawnictwo przyciągnęło uwagę krytyków, którzy nie szczędzili pod jego kątem ciepłych słów, to nie udało mu się osiągnąć sukcesu komercyjnego. Sama grupa na tym etapie "nie czuła" już tego materiału, mając w głowach pomysły na kolejną płytę - do nagrań której przystąpili już miesiąc później.

Tymczasem wróćmy jednak jeszcze na chwilę do debiutu Queen. Co skrywa? Sprawdź w galerii: