Purpurowa machina wciąż pełna energii. Deep Purple - "Splat!" [RECENZJA]

Mogliby już od lat odcinać kupony do woli, a wciąż im się chce. Grają sporo koncertów i tworzą nowe utwory. Formacja Deep Purple właśnie wydała swój 24. album studyjny zatytułowany "Splat!". Muzycy udowodnili na nim, że w ich sercach wciąż płonie dziki, nieskrępowany ogień.

Surrealistyczna grafika z okładki albumu Splat! grupy Deep Purple. O nowej płycie przeczytasz na EskaRock.
Autor: Deep Purple/ Materiały prasowe

Deep Purple powraca z nowym albumem Splat! Grupa postawiła na absolutny konkret

Dokładnie dwa lata temu Deep Purple, jeden z najważniejszych zespołów w historii rocka bez podziału na kategorie, wypuścił w świat album =1, już dwudziesty trzeci w swojej dyskografii. Formacja z tak ogromnym stażem i zasługami mogłaby kolejnych płyt nie wydawać. Albo robić to z mniejszą częstotliwością. Purple z takim podejściem się jednak zdecydowanie nie zgadzają. Już w 2025 muzycy zaczęli myśleć o następnym studyjnym wydawnictwie. Po raz kolejny połączyli siły z producentem Bobem Ezrinem, z którym współpracują już od ponad dekady, a efektem jest Splat!, który - według zapowiedzi - miał być najcięższym albumem grupy od lat. 

Deep Purple | Wywiad ESKA ROCK

Mamy tę samą dynamikę, balans i frajdę z muzyki, jaką tworzyliśmy w latach 1969–1973 – stwierdził, w informacji prasowej, wokalista Ian Gillan. Wpływ na to ma m.in. gitarzysta Simon McBride, który w 2022 zastąpił w składzie Steve’a Morse’a. To sytuacja analogiczna do Judas Priest i zatrudnienia Richiego Faulknera. Obie te kapele zyskały kolejne życie, dzięki wigorowi, który do studia i na scenę przytaskał młodszy muzyk. Splat! podtrzymuje dobrą passę zespołu. Już wytypowane do promocji single, podobnie jak okładka, która kojarzy mi się bardzo z twórczością Yes, zwiastowały udaną produkcję. Przeczucia okazały się prawidłowe.  

Grupa postawiła na absolutny konkret. Panowie przygotowali 13 utworów, z których żaden nie przekracza pięciu minut. Ta zwartość sprawia, że Splat! ma niesamowite tempo. Nie nudzi nawet wtedy, kiedy trafi się ciut mniej wyróżniająca się kompozycja. Na szczęście, na trackliście zdecydowanie przeważają mocne strzały. Najszybszy z nich kryje się pod numerem jeden. Słuchając Arrogant Boy ciężko uwierzyć, że większość członków Deep Purple ma powyżej 75 lat. Mamy do czynienia z czystym szaleństwem. Nie ma przedłużenia i niepotrzebnego powtarzania motywów, żeby tylko zrobić na siłę coś bardziej "progresywnego". 

Orientalny pierwiastek i jazzowy posmak

W przebojowym Diablo, utrzymanym w średnim tempie, udało się wygospodarować mnóstwo przestrzeni na instrumentalne popisy. To, co wyprawiają ogólnie na Splat! Simon McBride oraz klawiszowiec Don Airey, to absolutne mistrzostwo świata. Mam nieodparte wrażenie, że panowie chcą pokazać całemu światu, jak dobrze im się współpracuje. I bardzo dobrze. O sekcji rytmicznej nie ma co się nawet rozpisywać. Jeśli duet Roger Glover-Ian Paice gra razem praktycznie od zawsze, to porozumienie między nimi musi być telepatyczne, więc kolejne utwory są należycie opakowane (posłuchajcie tytułowej piosenki). Słowa uznania należą się także Gillanowi, który ma już 80 lat na karku. Wiadomo, że wokalista nie będzie szalał, jak w swoich czasach świetności, ale nadal potrafi operować strunami głosowymi w odpowiedni sposób. 

Na liście najlepszych utworów DP w XXI wieku na pewno umieściłbym The Lunatic, rzecz połamaną rytmicznie, nad którą unosi się orientalny pierwiastek, Sacred Land, w którym udało się wykreować celtycki klimat, a "walcowaty" riff napędza zwrotki, czy Guilt Trippin’. Spokojny początek może zmylić, ale całość szybko nabiera właściwej mocy. W tej kompozycji nie brakuje także jazzowego posmaku, za który odpowiedzialny jest Airey. Sporo improwizacji odnajdziemy z kolei w The Beating of Wings z bardzo udaną solówką McBride'a, czy w Third Call naznaczonym organami Hammonda. Jeśli jednak ktoś preferuje Purpli w wydaniu stricte hardrockowym, to ucieszy go z pewnością Scriblin’ Gib’rish z syntezatorowymi odlotami, albo przebojowy My New Movie

Splat!, jak już to delikatnie wspomniałem kilka akapitów wyżej, nie jest albumem pozbawionym (ciut) słabszych momentów. Zdarzają się utwory, które nie zapadają w pamięć tak mocno jak te najlepsze fragmenty. Od reszty odstają chociażby The Rider czy The Only Horse in Town. Nieco bardziej zwarte wydawnictwo, co oczywiste, w ogólnym rozrachunku zrobiłoby jeszcze większe wrażenie. To jednak tylko łyżeczka dziegciu w tej sporej beczce miodu zaserwowanej przez muzyków Deep Purple

Jeśli chodzi o teksty, to tytułowe Splat! nie jest wizją destrukcji w apokaliptycznym sensie. Zespół eksploruje temat końca ludzkości jako formę metamorfozy: przejścia w stan istnienia poza fizyczną egzystencją. Za ten koncept odpowiada Gillan, który – jak to stwierdził Glover w wywiadzie dla Eski Rock – ma "szalony umysł" i "patrzy na życie trochę przekrzywione względem normy". 

Purpurowa machina zdecydowanie nie zwalnia tempa. Za dwa lata przypadnie 60-lecie powstania tej brytyjskiej grupy. Być może z tej okazji otrzymamy kolejny album. Albo wydarzy się to... jeszcze szybciej. – Jeśli ma się pomysły, nagrywanie płyt jest czymś prostym. Kiedy się zbierzemy i będziemy mieli pomysły, które nam się wszystkim spodobają, to nie będzie powodu, dla którego nie mielibyśmy nagrać albumu w przyszłym roku – wyznał perkusista Deep Purple w podcaście Rockonteurs. Ja zdecydowanie nie widzę żadnych przeciwskazań w tym zakresie. Nie ma, co jednak zbyt mocno wybiegać w przyszłość. Teraz skupmy się na zawartości Splat! i cieszmy się z tego, że zespół ma w sobie mnóstwo energii, a także sporo ciekawego do powiedzenia pod kątem stricte muzycznym.

Najlepsze utwory z albumu: Arrogant Boy, The Lunatic, Sacred Land, Guilt Trippin’Scriblin’ Gib’rish

Ocena: 8/10

Oto najlepsze utwory w dorobku Deep Purple według użytkowników portalu "Rate Your Music":