Don Airey (Deep Purple) uczył się gry na fortepianie u... polskiego nauczyciela. "Był po prostu niesamowitym muzykiem"
W 2002 roku Jon Lord, legendarny współzałożyciel i architekt brzmienia Deep Purple, ogłosił, że opuszcza zespół. Fani na całym świecie zamarli. Ciężko było sobie wyobrazić dalszą działalność Purpli bez charakterystycznej gry Lorda na organach Hammonda. Zadanie zastąpienia go w składzie wydawało się misją samobójczą. Jednak jego następca, Don Airey, poradził sobie z tym wyzwaniem.
Trzeba jednak pamiętać, że Airey nie był wówczas postacią anonimową. Jego muzyczne CV robiło spore wrażenie. Wykształcony pianista (absolwent Royal Northern College of Music) miał na koncie współpracę m.in. z Black Sabbath, Judas Priest czy Rainbow. Grał także z Gary'm Moore'em. Ponadto przez kilka lat był obecny w solowym zespole Ozzy'ego Osbourne'a.
Ważną postacią na jego muzycznej drodze był niewątpliwie Ryszard Bakst. Airey uczył się gry na fortepianie właśnie u tego polskiego nauczyciela.
Ten wątek pojawił się w rozmowie, którą Michał Cieślik, dziennikarz Eski Rock, przeprowadził z klawiszowcem Deep Purple przy okazji promocji nowego albumu, Splat!.
Zmienił moje życie. Uświadomił mi, jak ważna jest muzyka, jak jest trudna i że trzeba wkładać w nią całe serce i duszę. Tak właśnie żył. Wdychał powietrze, a wydychał muzykę. Był całkowicie oddany muzyce. Był całkowicie oddany nauczaniu. W końcu zrozumiałem jego przesłanie. Musiał mi je trochę wbijać do głowy, ale był wspaniałym nauczycielem. Właśnie mówiłem Rogerowi [Gloverowi, basiście Deep Purple, który przyjechał do Polski z Aireyem, aby udzielić wywiadów mediom - przyp. red.], że kiedy grał Bacha, miał taki zwyczaj, że krzyczał: "Każdy palec, każdy palec! Każda nuta musi być równa!". I za każdym razem, gdy gramy "Highway Star", a ja wykonuję solówkę Jona, która trochę przypomina Bacha, słyszę pana Baksta krzyczącego do mnie: "Każdy palec, każdy palec!". W ten sposób nadal żyje w mojej pamięci. Często o nim myślę. Niedawno dowiedziałem się, że jest tutaj pochowany – powiedział Airey.
Bakst przyszedł na świat w 1926 roku w Warszawie. Był genialnym polskim pianistą żydowskiego pochodzenia. Przeżył wojnę w Związku Radzieckim, a po powrocie do Polski ukończył z wyróżnieniem Państwową Wyższą Szkołę Muzyczną w Warszawie. W 1949 roku został laureatem VI nagrody na prestiżowym IV Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina.
W 1968 roku, w wyniku antysemickiej nagonki marcowej, podjął decyzję o emigracji. Osiedlił się na stałe w Wielkiej Brytanii. Tam został profesorem w Royal Northern College of Music w Manchesterze (tam właśnie zetknął się z przyszłym muzykiem Deep Purple) oraz w Chetham's School of Music. Został odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Złotym Krzyżem Zasługi. Zmarł w 1999 w Manchesterze, ale został pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.
– Był po prostu niesamowitym muzykiem. Szczerze mówiąc, nie znam nikogo podobnego do niego – podsumował klawiszowiec Deep Purple w wywiadzie dla Eski Rock. Z kolei w rozmowie dla amerykańskiego magazynu Rolling Stone, w 2022, powiedział jeszcze: – Miałem wielkie szczęście, że miałem nauczyciela, Ryszarda Baksta, który właśnie przyjechał z Polski, żeby osiedlić się w Anglii. Był najwspanialszym muzykiem, jakiego znałem. W pewnym sensie mnie zdekonstruował, a potem poskładał na nowo.