Letnie miesiące tradycyjnie oznaczają start licznych plenerowych wydarzeń muzycznych oraz tras koncertowych. Tysiące fanów bawią się nie tylko na gigantycznych imprezach pokroju Pol'and'Rock Festival, Open'er Festival czy OFF Festival, ponieważ mniejsze inicjatywy również cieszą się sporym zainteresowaniem.
Do tej drugiej kategorii należy Bangarang Festival zorganizowany w dniach 26 i 27 czerwca w wielkopolskim Chwałkowie. Sami twórcy tego przedsięwzięcia w następujący sposób opisują charakter imprezy.
Ta niezależna impreza, organizowana przez Stowarzyszenie Dżentelmeni Metalu, od lat gromadzi miłośników rocka, metalu i punka z całej Polski. Co wyróżnia Bangarang? Przede wszystkim – unikalna lokalizacja. Wyobraźcie sobie koncerty w polu kukurydzy! To właśnie to nietypowe otoczenie, połączone z oddolnym charakterem i przyjazną atmosferą, tworzy niepowtarzalny klimat tego festiwalu.
Skandal podczas koncertu na Bangarang Festival w Chwałkowie
O niewielkiej miejscowości zrobiło się nagle niezwykle głośno w całym kraju za sprawą kontrowersyjnych scen z udziałem muzyków. Burzę wywołał wieczorny występ grającej death metal grupy Baalzagoth, która funkcjonuje na polskim rynku muzycznym od 2019 roku.
Zespół uświetnił swoim koncertem zakończenie pierwszego dnia festiwalu i zaprezentował widowisko odbijające się dziś szerokim echem. W pewnej chwili na scenie zapłonęły duże drewniane krzyże.
Sceniczne wydarzenia błyskawicznie przykuły wzrok lokalnych samorządowców oraz działaczy politycznych. Swoje stanowisko przedstawił reprezentujący Prawo i Sprawiedliwość radny Rady Powiatu Gostyńskiego Hubert Łapawa. Działacz opublikował w poniedziałek 29 czerwca post w serwisie Facebook, nazywając incydent słowami „niedopuszczalne i karygodne”. Samorządowiec odrzucił tłumaczenia o artystycznym wyrazie i nazwał spalenie symboli religijnych działaniem, „który godzi w uczucia religijne i wartości, z którymi utożsamia się ogromna część naszego społeczeństwa”. Radny zapowiedział kategoryczny sprzeciw wobec dotowania takich inicjatyw z publicznych pieniędzy oraz zadeklarował natychmiastową interwencję u starosty.
Przedstawiciele Powiatu Gostyńskiego nie zignorowali tematu i wydali stanowczy komunikat. Urzędnicy wprost skrytykowali festiwalowe wydarzenia zaznaczając, iż „Akt ten jest oburzający i nieakceptowalny w świecie, gdzie tolerancja i szacunek dla drugiego człowieka i jego przekonań powinno mieć fundamentalne znaczenie. Świadome niszczenie symbolu ważnego dla większości społeczeństwa jest aktem wandalizmu, godzącym w uczucia religijne i cywilizację europejską”.
Samorząd zapowiedział podjęcie dalszych kroków. Urzędnicy zbadają umowę o przyznanie dotacji, aby doprowadzić do jej zerwania i całkowitego zwrotu środków finansowych, ponieważ:
Środki publiczne powinny służyć budowaniu wspólnoty i integracji w oparciu o wzajemne zrozumienie, a nie niszczyć symbole, wprowadzać podziały i kontrowersje.
Oświadczenie zespołu Baalzagoth i twórców Bangarang Festival
Oskarżane strony postanowiły opublikować oficjalne komunikaty dotyczące opisywanego skandalu. Twórcy muzycznej imprezy stanowczo zaprzeczyli celowemu uderzaniu w czyjekolwiek przekonania religijne i w obszerny sposób zdefiniowali specyfikę sceniczną death metalu. Organizatorzy podkreślili, że wykorzystanie motywu palonych krzyży stanowiło wyłącznie składową zaplanowanego spektaklu artystycznego, uderzającego w zmysły odbiorców w ramach performansu. Wystosowano jasne przeprosiny skierowane do osób, które „mogli poczuć się urażeni lub dotknięci. Naszym zamiarem nigdy nie było wywołanie poczucia dyskomfortu, lęku ani obrazy wartości duchowych czy uczuć religijnych”. Zwrócono zarazem uwagę na absolutny brak przyzwolenia na rejestrowanie oraz późniejsze udostępnianie w sieci materiałów z terenu wydarzenia. Włodarze festiwalu zadeklarowali ogromny szacunek dla lokalnej społeczności i obiecali wyciągnięcie niezbędnych wniosków na przyszłość.
Członkowie formacji Baalzagoth również tłumaczą, że kontrowersyjna część widowiska stanowiła tylko „elementem zaplanowanego, teatralnego performance'u artystycznego i scenografii”. Artyści sprecyzowali formę wykorzystanych rekwizytów, informując o braku rzeźb ukrzyżowanego Jezusa. Rekwizyty miały bezpośredni związek z tekstem piosenki opowiadającej o czasach inkwizycji. Muzycy odcięli się od zarzutów o sianie nienawiści, udowadniając dodatkowo, że drewniane konstrukcje wcale nie uległy zniszczeniu, a ogień pochodził wyłącznie ze specjalnych substancji pirotechnicznych. Zespół przypomniał o nocnej porze koncertu, jego biletowanym charakterze oraz zamkniętej przestrzeni dostępnej dla świadomej publiczności. Na zakończenie swojego komunikatu grupa przywołała przepisy gwarantujące niezależność twórczą, podsumowując całość mocnym zdaniem, iż „Sztuka musi pozostać wolna”.