Dave Grohl (Foo Fighters) zaprosił na scenę... chłopaka swojej córki. 18-latek zagrał na perkusji
Amerykańska formacja Foo Fighters, na której czele stoi wokalista i gitarzysta Dave Grohl, jest obecnie w trakcie europejskiej trasy koncertowej Take Cover. Muzycy, w jej ramach, promują swój ostatni studyjny album, Your Favorite Toy (recenzję tego wydawnictwa znajdziecie na naszej stronie internetowej). 25 i 27 czerwca 2026 zagrali oni jedyne koncerty w Wielkiej Brytanii w tym roku. Oba odbyły się na stadionie Anfield w Liverpoolu. A na scenie pojawili się... wyjątkowi goście.
Podczas drugiego z wymienionych koncertów Grohl zaprosił na scenę jednego z fanów (okazał się nim 31-letni Marc z Hiszpanii, który na co dzień gra w coverbandzie Fool Fakers), który przebrał się za gigantyczne opakowanie cukierków Mentos. To oczywiste nawiązanie utworu Big Me i kultowego teledysku, który do niego zrealizowano. Zaśpiewał razem z liderem FF wspomnianą kompozycję na mniejszej scenie (B-stage).
Z kolei w trakcie pierwszego tegorocznego występu grupy w Liverpoolu Grohl wyłowił z tłumu – jak się wszystkim początkowo wydawało – przypadkowego fana. Chłopak trzymał transparent z wyzwaniem: jeśli ułoży kostkę Rubika, zespół pozwoli mu zagrać na scenie jeden numer.
Młody chłopak wszedł na scenę, udawał, że wykonuje zadanie, po czym jak gdyby nigdy nic usiadł za perkusją i wykonał z formacją numer Rope. Po wszystkim przedstawił się jako Max, na co Dave Grohl z rozbrajającą szczerością odpowiedział do mikrofonu w następujący sposób:
Wiem, że masz na imię Max, bo obchodzisz dzisiaj swoje 18. urodziny i jesteś chłopakiem mojej córki [Harper - przyp. red.].
Oczywiście, następnie stadion zaśpiewał nastolatkowi "happy birthday". Publiczność była zachwycona umiejętnościami Maxa, który z pewnością ten wieczór zapamięta na całe życie.
Dave Grohl ma swój przesąd. Bez tej gitary nie nagrywa płyt!
Dave Grohl ma swój "muzyczny talizman", który towarzyszy mu od czasów, gdy jeszcze bębnił w Nirvanie. Lider Foo Fighters przyznał nie tak dawno, że bez tej gitary nie wchodzi do studia nagraniowego. Chodzi o gitarę Gibson Trini Lopez z 1967 roku.
– To bardzo dynamiczna gitara. Im mocniej uderzasz w struny, tym potężniej brzmi. Reaguje na dotyk znacznie lepiej niż inne moje gitary. Ma też ten specyficzny mostek, który działa niemal jak werbel. Staje się więc dodatkowym elementem perkusyjnym w każdym riffie, który grasz – wytłumaczył frontman formacji Foo Fighters w podcaście Tape Notes.