Dzień, w którym Red Hot Chili Peppers zagrali po raz pierwszy... wyłącznie w skarpetkach. "To była piekielna frajda"

W lipcu 1983 roku muzycy Red Hot Chili Peppers po raz pierwszy pojawili się na scenie odziani wyłącznie w... skarpetki, które nie znajdowały się na stopach. Ten szalony pomysł stał się później znakiem rozpoznawczym amerykańskiego zespołu. Jak do tego wszystkiego doszło?

Anthony Kiedis i Flea z Red Hot Chili Peppers bez koszulek na scenie. O historii ich występów przeczytasz na EskaRock.
Autor: Wikimedia Commons/ CC BY-SA 4.0

Dzień, w którym muzycy Red Hot Chili Peppers zagrali po raz pierwszy... wyłącznie w skarpetkach. "Zdawaliśmy sobie sprawę z potęgi i piękna nagości na scenie" 

W 1982 roku – w Los Angeles – oficjalnie rozpoczęła się historia formacji Red Hot Chili Peppers. O młodych muzykach zrobiło się głośno jeszcze przed wydaniem debiutanckiego albumu, który ujrzał światło dzienne w sierpniu 1984. Rok wcześniej, na początku lipca 1983, wokalista Anthony Kiedis, basista Flea, gitarzysta Hillel Slovak i perkusista Jack Irons postanowili zagrać w Kit Kat Club, klubie ze striptizem w Hollywood. I to w dodatku... przyodziani wyłącznie w skarpetki zakrywające ich męskość.

Within Temptation | Wywiad ESKA ROCK

Ten pomysł wyszedł od Kiedisa. – Wpadłem na to przez dziewczynę, która się we mnie potwornie zadurzyła – powiedział wokalista RHCP w wywiadzie dla magazynu GQ w 2006. – Była urocza, a jej końskie zaloty polegały m.in. na wysyłaniu mi kartek okolicznościowych z rozkładanymi linijkami do mierzenia długości penisa. Pewnego dnia pojawiła się u mnie w domu, a ja postanowiłem otworzyć jej drzwi zupełnie nago, mając na sobie jedynie skarpetę owiniętą wokół penisa i jąder.

Plan był prosty, a jego wykonanie tanie i ekstremalnie bezczelne. Muzycy kupili klasyczne, białe, sportowe skarpety i naciągnęli je w wiadome miejsce. – Już przedtem występowaliśmy z obnażonymi torsami i zdawaliśmy sobie sprawę z potęgi i piękna nagości na scenie – wspominał Anthony Kiedis w autobiografii Blizna. Do tego zdarzenia doszło w trakcie bisu, kiedy to panowie zagrali swoją wersję Fire z repertuaru Jimiego Hendrixa. W ten właśnie sposób narodziła się idea "socks on cocks" ("skarpetki na ptakach"), która – rzecz jasna – przyciągnęła ciekawską publiczność. To, co miało być tylko jednorazowym, punkowym wygłupem, błyskawicznie stało się wizytówką zespołu. Wieść o "wariatach w skarpetkach" szybko rozniosła się po Kalifornii. Właściciele klubów błagali ich o występy, a fani przychodzili na koncerty po to, by sprawdzić, czy muzycy będą na tyle odważni, żeby ponownie zagrać swój set w takim "ubraniu".

Nie przyszło nam do głowy, że skarpetki staną się ikoną, symbolem naszego zespołu. Nie przypuszczaliśmy, że znowu to zrobimy, a organizatorzy koncertów będą umieszczać w kontraktach odpowiednie klauzule gwarantujące, że tak wyjdziemy na scenę. Całość pozostawiła o wiele trwalsze wrażenie, niż planowaliśmy – dodał wokalista Papryczek.

Co ciekawe, kiedy grupa stała się popularna, nie porzuciła całkowicie swojego zwyczaju. Od czasu do czasu wciąż zdarzało im się w ten właśnie sposób koncertować. Ostatecznie porzucili wspomniany zwyczaj w 2000. Zagrali wówczas podczas... otwarcia muzeum Experience Music Project w amerykańskim Seattle. Warto też wspomnieć, że zespół uwiecznił swoją ideę na okładce wydawnictwa Abbey Road EP z 1988.

Założyliśmy skarpetki na ptaszki i nigdy przed tym nie uciekniemy. Ludzie zawsze będą o tym pamiętać. Wierzę jednak, że ostatecznie wartość sztuki, którą stworzyliśmy jako zespół lub którą ja stworzyłem, obroni się sama i z biegiem czasu przetrwa jako to, czym naprawdę jest – powiedział, po latach dla GQ, basista Red Hot Chili Peppers. Flea zdecydowanie nie żałuje, że zespół zdecydował się na taki właśnie ruch. – To była piekielna frajda – podsumował muzyk.

Oto ciekawostki o debiutanckim albumie Red Hot Chili Peppers: