Judas Priest i historia powstania albumu Nostradamus
Po niezwykle udanym powrocie wokalisty Roba Halforda do składu i wydaniu Angel of Retribution (2005), zespół Judas Priest szukał nowego, świeżego kierunku. W grudniu 2005, tuż przed zakończeniem trasy promującej wspomniany krążek, Bill Curbishley, menadżer grupy, podsunął muzykom pewien pomysł: nagranie albumu koncepcyjnego. – Każdy, kto nas zna, zdawał sobie sprawę, że od lat chcieliśmy to zrobić, ale nigdy nie potrafiliśmy tego dopiąć na ostatni guzik – powiedział Halford w wywiadzie dla zachodniego Metal Hammera. Potrzebny był jeszcze tylko motyw przewodni. Wybór padł na postać Nostradamusa, XVI-wiecznego francuskiego astrologa, medyka i jasnowidza.
– Powstały już wcześniej płyty wokół jego postaci. Ale dotyczyły one przepowiedni. My skupiliśmy się na życiu tego człowieka. Ono samo w sobie jest niezwykle interesujące i nie tak dobrze znan, jak jego proroctwa. Spotkała go przecież tragedia – stracił żonę i córkę z powodu dżumy. Im więcej się dowiadywaliśmy, tym bardziej byliśmy przekonani, że właśnie w tym kierunku powinniśmy pójść – dodał gitarzysta Glenn Tipton. Panowie zabrali się więc do działania.
Własny świat
Komponowanie nowych utworów rozpoczęło się 2006. Halford, gitarzysta K.K. Downing oraz Tipton najpierw działali intensywnie w domu tego ostatniego. – Pomysły i muzyka dosłownie wylewały się strumieniami. Zamknęliśmy się w naszym własnym, małym świecie – wyjaśnił wokalista Judas Priest. Właściwe nagranie odbywały się natomiast w studiu Old Smithy w angielskim Kempsey, gdzie powstał Angel of Retribution. Do piątki muzyków dołączyli także klawiszowiec Don Airey, znany z Deep Purple, oraz Pete Whitfield, który zagrał na instrumentach smyczkowych.
W pewnym momencie członkowie grupy zorientowali się, że dzieło coraz bardziej się rozrasta, a końca... nie widać. – Mamy po prostu mnóstwo materiału do przejrzenia i nie chcemy niczego pominąć – wyjaśnił Halford dla Sun Media. Dlatego też nie udało się dotrzymać pierwotnego terminu wydania Nostradamusa. Plan zakładał, że ukaże się on w pierwszym kwartale 2007. Fani Judas Priest musieli uzbroić się w cierpliwość. Tytułowy utwór został udostępniony przez zespół, do bezpłatnego pobrania na stronie internetowej, w kwietniu 2008. Miesiąc później pojawił się drugi singiel, Visions. Z kolei Nostradamus wylądował na półkach sklepowych 16 czerwca 2008.
Album okazał się monumentalnym, trwającym ponad 100 minut, dwupłytowym dziełem, składającym się łącznie z aż 23 utworów. – Praca nad nim dała nam mnóstwo frajdy – wspominał Downing na łamach Ultimate Guitar.
Recenzje płyty były różnorodne: od bardzo krytycznych aż po dość entuzjastyczne. – Myślę, że zdawaliśmy sobie sprawę z niebezpieczeństw i ryzyka związanego z tworzeniem albumu koncepcyjnego, zwłaszcza podwójnego, w dzisiejszych czasach. Ale zawsze byliśmy zespołem, który nigdy nie bał się próbować robić tego, co uważaliśmy za słuszne, i uznaliśmy, że nadszedł właściwy czas – przyznał Tipton w wywiadzie dla portalu About Heavy Metal. Grupa wykroczyła zdecydowanie poza sztywne ramy metalowego gatunku. – Jest tu tak wiele pomysłów muzycznych, które poszerzają nasze horyzonty. Nie oznacza to, że porzuciliśmy metal, bo Judas Priest nigdy by tego nie zrobił. Jednak z wiekiem otwieramy się na nowe, odmienne pomysły – dodał gitarzysta we wspomnianej rozmowie z Metal Hammerem.
Wyrzucić z siebie
W Wielkiej Brytanii Nostradamus zameldował się na 30. pozycji. Szesnaste studyjne wydawnictwo Judas Priest zdecydowanie lepiej sobie poradziło w Niemczech czy w krajach Skandynawskich. Z kolei w Stanach Zjednoczonych udało się prawie osiągnąć TOP10 na liście Billboardu. Członkowie zespołu byli zadowoleni z efektu końcowego (– Jestem bardzo szczęśliwy, że nagraliśmy ten album – to słowa K.K. Downinga), fani nie do końca. Dla wielu słuchaczy całość okazała się zbyt udziwniona, nierówna i, po prostu, za długa. – Rozumiem, że fani Priest tego nie kupili – oni wiedzą, czego chcą. Oczekują konsekwencji, jaką dostają od AC/DC, Iron Maiden czy tym podobnych zespołów, które trzymają się tego, co robią najlepiej – to znowu słowa gitarzysty, którego drogi z Judas Priest rozeszły się ostatecznie w 2011.
Z kolei po latach basista Ian Hill, w rozmowie dla kanału Chris Akin Presents na YouTubie, powiedział: – To było coś, czego potrzebowaliśmy, coś co musieliśmy wyrzucić z siebie.
Jakie ciekawostki skrywa album Nostradamus? Tego dowiecie się z galerii, którą umieściliśmy na samej górze niniejszego artykułu.