Judas Priest oskarżeni o podprogowy przekaz. Czy fraza "Do It" zabiła fanów?
W 1990 roku sala sądowa w Reno w Nevadzie zamieniła się w arenę, na której na ławie oskarżonych zasiadł nie człowiek, a cały gatunek muzyczny, uosabiany przez bogów heavy metalu z Judas Priest. Legendarna formacja i jej wytwórnia, CBS Records, musiały stawić czoła zarzutom o przemycenie podprogowych, samobójczych komunikatów w utworze „Better by You, Better than Me”. Ten kawałek, pochodzący z kultowego albumu „Stained Class” z 1978 roku, znalazł się pod prokuratorską lupą. Reprezentanci rodzin dwóch młodych mężczyzn twierdzili, że ukryta w gąszczu gitarowych riffów fraza „do it” (zrób to) pociągnęła za spust w tragicznych wydarzeniach z 23 grudnia 1985 roku, kiedy to Raymond Belknap i James Vance zawarli pakt samobójczy.
Iskrą zapalną dla całego procesu była tragedia, która rozegrała się niemal pięć lat wcześniej. Po wieczorze spędzonym na piciu alkoholu i słuchaniu muzyki na pełen regulator, osiemnastoletni Belknap odebrał sobie życie strzałem z obrzyna. Dwudziestoletni Vance poszedł w jego ślady, jednak próba samobójcza zakończyła się dla niego potwornymi, deformującymi twarz obrażeniami. Zmarł trzy lata później w wyniku powikłań. Chociaż Vance w liście do matki Belknapa pisał, że „alkohol i heavy metal, taki jak Judas Priest, sprawiły, że byliśmy zahipnotyzowani”, to późniejsze śledztwo rzuciło na sprawę zupełnie nowe światło. Okazało się, że obaj mężczyźni wywodzili się z głęboko dysfunkcyjnych rodzin, naznaczonych przemocą i uzależnieniami, co stawiało zarzuty wobec muzyki pod ogromnym znakiem zapytania.
Obrona Judas Priest była genialna. Jak miętówki Franka Sinatry uratowały zespół?
Proces, który ruszył z kopyta w lipcu 1990 roku, był kulminacją moralnej krucjaty, znanej jako „satanistyczna panika”, która przetoczyła się przez Amerykę lat 80. i była podsycana przez organizacje pokroju Parents Music Resource Center (PMRC). Sędzia Jerry Carr Whitehead, jeszcze przed pierwszym uderzeniem młotka, orzekł, że komunikaty podprogowe, z definicji niewyczuwalne dla świadomości, nie są chronione przez Pierwszą Poprawkę do Konstytucji USA. To otworzyło prawdziwą puszkę Pandory i dało zielone światło do sądowej wiwisekcji utworu. Przez trzy tygodnie eksperci z pietyzmem godnym archeologów dźwięku odtwarzali nagranie w przód, w tył i na zwolnionych obrotach, próbując wyłowić z rockowej kanonady rzekome ukryte wiadomości.
Obrona zespołu postanowiła odpowiedzieć ogniem i sięgnęła po metody równie niekonwencjonalne, co same oskarżenia. Aby pokazać absurd zarzutów, wokalista Rob Halford na prośbę sędziego zaśpiewał fragment „Better by You, Better than Me” a cappella, udowadniając, że w jego potężnym głosie nie kryje się żadne drugie dno. To był jednak dopiero początek. Członkowie Judas Priest postanowili odwrócić role i w hotelowym zaciszu puścili od tyłu albumy Franka Sinatry. Ku kompletnemu osłupieniu konserwatywnego sędziego, udało im się odnaleźć „ukryte wiadomości”, w tym frazę „I gave her a peppermint” (Dałem jej miętówkę). Ten prosty trik skutecznie obnażył, jak łatwo ludzki umysł potrafi doszukać się wzorców tam, gdzie ich po prostu nie ma.
Uniewinnieni, ale ukarani. Poznaj finał i dziedzictwo procesu Judas Priest
Finał sądowej batalii nastąpił 24 sierpnia 1990 roku. Sędzia Whitehead ostatecznie oddalił pozew, stwierdzając, że domniemany komunikat „do it” był jedynie przypadkowym zbiegiem dźwięków, a konkretnie wydechu wokalisty i wybrzmiewającego akordu gitary, a nie celowo zaszytym przekazem. Pomimo uniewinnienia, na wytwórnię CBS Records nałożono karę w wysokości 40 000 dolarów za niedostarczenie sądowi oryginalnych, wielościeżkowych taśm z nagraniami. Dla samego zespołu proces oznaczał wydatki rzędu 250 000 dolarów i konieczność odwołania części trasy koncertowej, co było gorzką pigułką do przełknięcia po wygranym starciu.
Chociaż Judas Priest wyszli z tej walki z tarczą, sprawa Vance v. Judas Priest pozostawiła po sobie trwałe piętno na przemyśle muzycznym, stając się głośnym symbolem batalii o wolność artystyczną. Proces nie tylko zainspirował innych artystów, jak Chucka Schuldinera z zespołu Death, który poświęcił mu potężny utwór „Lack of Comprehension”, ale także utrwalił kontrowersyjny precedens prawny dotyczący braku konstytucyjnej ochrony dla przekazów podprogowych. Oskarżenia o ukryte wiadomości okazały się dymem bez ognia, jednak echo tamtej sali sądowej w Reno wciąż przypomina o czasach, gdy moralna panika próbowała nałożyć kaganiec na rock'n'rolla. Na szczęście, ten potrafi gryźć.