Ian Gillan wspomina swoje odejście z Deep Purple w latach 70. "Wpływy z zewnątrz nie współgrają już tak dobrze z zespołem"
Latem 1973 roku, po zakończeniu japońskiej odsłony trasy w ramach promocji albumu Who Do We Think We Are, wokalista Ian Gillan – po czterech latach – postanowił odejść ze składu Deep Purple. Przez lata jako główne powody podawano mordercze tempo pracy (grupa non stop koncertowała i regularne wypuszczała kolejne studyjne albumy) czy nieustanne tarcia na linii Gillan–gitarzysta Ritchie Blackmore. Ostatnio wokalista był gościem w podcaście Rockonteurs. We wspomnianej rozmowie Gillan postanowił rzucić nowe światło na swoje odejście z DP.
Przyznał on wprost, że proces rozpadu grupy zaczął się znacznie wcześniej. Wszystko zaczęło się sypać, kiedy formacja Deep Purple odniosła sukces komercyjny.
– Zaczynasz jako pięciu facetów w jednym vanie, ze sprzętem z tyłu. Potem trochę się rozwijasz, kupujesz małą ciężarówkę, zatrudniasz technicznych... Ale wciąż jesteście jednością, dzielicie ze sobą pokoje. Przez długi czas mieszkałem w jednym pokoju z Ritchiem Blackmore’em. Jeździliśmy razem na wakacje. Byliśmy po prostu paczką kumpli. Potem następuje etap, w którym Wasza ekipa powiększa się o relacje osobiste, a wpływy z zewnątrz nie współgrają już tak dobrze z zespołem, jak Wy sami ze sobą. Ludzie zaczynają się trochę od siebie oddalać. Nagle jeden z muzyków nie mieszka w tym samym hotelu co reszta, bo osoby z jego otoczenia nie dogadują się z innymi i nie chcą ze sobą rozmawiać. Tak właśnie wygląda początek problemów – powiedział Ian Gillan.
Polecany artykuł:
Wokalista, co ciekawe, wprost przyznał, że ponosi za ten rozłam "taką samą winę jak wszyscy, a prawdopodobnie nawet większą". Ponadto bardzo istotnym czynnikiem okazały się różnice artystyczne panujące wówczas wewnątrz Deep Purple.
– Ritchie zmierzał w stronę tego, co stało się w Rainbow pod względem konstrukcji piosenek. Czułem, że to właśnie się działo. Czułem, że to zdominowało zespół i miałem wrażenie, że ucieka nam gdzieś ta dawna ekscytacja, a także odrobina szaleństwa – podsumował Gillan we wspomnianym wywiadzie.
Po odejściu wokalisty grupa istniała jeszcze przez trzy lata. W 1976 doszło do rozwiązania Deep Purple. Brytyjska formacja powróciła na rynek po przerwie trwającej prawie dekadę za sprawą albumu Perfect Strangers. W szeregach znów obecny był Gillan. W 1989 napięte relacje z Ritchiem Blackmore'em sprawiły, że... wokalista został zwolniony. Ian Gillan dowiedział się o tym z faksu, który przysłał mu menedżer. Jego drogi z Deep Purple szybko jednak znów się przecięły. W 1992 znów dołączył do grupy i pozostaje w jej składzie aż po dziś dzień.