Dlaczego KISS musiał zmienić swoje logo w Niemczech. Historia zakazanych błyskawic

Zespół KISS przez ponad cztery dekady musiał używać w Niemczech specjalnie zmodyfikowanego logotypu na okładkach płyt i podczas koncertów. Wszystko przez dwie ostatnie litery nazwy, które tamtejszym urzędnikom kojarzyły się z zakazaną symboliką nazistowską. Przez lata kapela była zmuszona do kosztownych zmian wizerunkowych, mimo że jej założyciele mają żydowskie korzenie i osobiście ucierpieli przez wojnę.

Okładka albumu Destroyer zespołu KISS z oryginalnym logo. O kontrowersjach z nim związanych przeczytasz na EskaRock.
Autor: Kiss/ Materiały prasowe
Muzyka rockowa lat 90-tych - zagranica. Kultowe krążki z tego okresu

Jak powstał słynny znak KISS i dlaczego Ace Frehley narysował go odręcznie?

Oryginalne logo KISS, które dziś zna niemal każdy fan muzyki, powstało jesienią 1973 roku. Jego autorem był gitarzysta kapeli, Ace Frehley, który narysował je zwykłym mazakiem na plakacie reklamującym klubowe koncerty w Nowym Jorku. Frehley chciał, aby dwie ostatnie litery przypominały błyskawice, co miało kojarzyć się z potężną, elektryzującą energią zespołu na scenie. Ponieważ jego rysunek był dość koślawy, sprawą zajął się Paul Stanley. Muzyk, który miał wykształcenie artystyczne, użył linijki i pisaka, żeby nadać literom idealne proporcje. Stanley przyznał po latach, że robił to całkowicie „na oko” i przez myśl mu nie przeszło, że stworzył symbol, który w Europie wywoła ogromny skandal.

Przez kilka pierwszych lat działalności nikt nie widział w tym znaku niczego złego. Dopiero w 1976 roku, kiedy KISS po raz pierwszy przyjechał na trasę do Europy, niemiecka prasa zaczęła wytykać muzykom, że dwie błyskawice na końcu nazwy są niemal identyczne jak insygnia formacji SS. W Niemczech, gdzie prawo dotyczące symboli totalitarnych jest wyjątkowo surowe, sprawa szybko trafiła do urzędników. Niemiecki kodeks karny (konkretnie paragraf 86a) zabrania publicznego pokazywania znaków organizacji uznanych za niekonstytucyjne, a runy SS (tzw. Siegrune) znajdują się na samym szczycie tej czarnej listy.

Niemieckie prawo i narodziny logotypu z zaokrąglonymi literami

Na przełomie lat 70. i 80. sytuacja stała się poważna. Niemieckie Federalne Biuro ds. Ochrony Młodzieży zaczęło grozić wydawcom, że jeśli nie usuną „błyskawic” z okładek, płyty zostaną skonfiskowane i wycofane ze sklepów. Dla wytwórni Casablanca oznaczałoby to ogromne straty finansowe, bo Niemcy były dla kapeli bardzo ważnym rynkiem. Podjęto decyzję o stworzeniu specjalnej, „bezpiecznej” wersji logo przeznaczonej wyłącznie na tamtejszy rynek. Dwie ostre litery „S” zastąpiono zaokrąglonymi kształtami, które bardziej przypominały odwrócone litery „Z”. Fani szybko nazwali tę wersję „ZZ logo”.

Pierwszą płytą, która oficjalnie ukazała się w RFN z nowym znakiem, był album "Unmasked" z 1980 roku. Od tego momentu aż do niedawna, każda kolejna produkcja KISS wydawana u naszych sąsiadów musiała mieć zmienioną grafikę. Zespół musiał też inwestować ogromne pieniądze w logistykę koncertową. Podczas tras po Europie wozili ze sobą dwa zestawy scenografii – ogromny, podświetlany napis wieszany nad perkusją musiał być wymieniany na ten „niemiecki” za każdym razem, gdy przekraczali granicę. Kosztowało to kapelę dziesiątki tysięcy dolarów, ale był to jedyny sposób, aby legalnie wystąpić przed niemiecką publicznością.

Rodziny ofiar Holokaustu w zespole kontra oskarżenia o faszyzm

Największym absurdem całej sytuacji był fakt, że założyciele KISS to osoby pochodzenia żydowskiego, dla których nazizm był osobistą tragedią. Gene Simmons urodził się w Izraelu jako Chaim Witz. Jego matka, Flora Klein, przeżyła obóz koncentracyjny w Ravensbrück, a prawie cała jej rodzina zginęła z rąk Niemców podczas wojny. Z kolei Paul Stanley (urodzony jako Stanley Bert Eisen) pochodził z rodziny żydowskich emigrantów – jego matka uciekła z nazistowskich Niemiec do USA tuż przed wybuchem konfliktu w 1939 roku.

Wielokrotnie wyrażałem wściekłość na sugestie, jakoby KISS miało jakiekolwiek inklinacje faszystowskie. To najbardziej bolesne i obrzydliwe kłamstwa, jakie o nas mówiono – stwierdził Gene Simmons w jednym z wywiadów dla magazynu Classic Rock

Muzycy przez dekady tłumaczyli, że ich logo nie ma nic wspólnego z ideologią, a zbieżność kształtów jest całkowicie przypadkowa. Simmons często podkreślał, że jako syn ocalałej z Holokaustu nigdy nie pozwoliłby na promowanie nienawiści. Mimo tych wyjaśnień, niemieckie sądy pozostawały nieugięte przez ponad 40 lat, traktując przepis o zakazie symboli bardzo dosłownie i nie robiąc wyjątków dla wolności artystycznej rockmanów.

Przełom w 2018 roku i powrót oryginalnego logo na finałową trasę

Sytuacja prawna zaczęła się zmieniać dopiero w 2018 roku. Wtedy to niemieckie organy państwowe złagodziły interpretację przepisów, wprowadzając tzw. klauzulę adekwatności społecznej. Początkowo dotyczyło to gier wideo, takich jak "Wolfenstein II", gdzie pozwolono na używanie symboli historycznych, o ile służą one celom artystycznym i nie propagują nazizmu. To otworzyło furtkę dla KISS. Uznano w końcu, że logo zespołu jest elementem popkultury i sztuki, a nie narzędziem politycznym, zwłaszcza biorąc pod uwagę życiorysy muzyków.

Historyczny moment nastąpił w czerwcu 2023 roku, podczas pożegnalnej trasy koncertowej "End of the Road". Kiedy kapela grała swoje ostatnie koncerty w Berlinie, Monachium czy Dreźnie, na scenie w końcu pojawił się wielki napis z oryginalnymi błyskawicami. Również oficjalne koszulki i gadżety sprzedawane pod halami po raz pierwszy od 1976 roku nie miały zaokrąglonych liter. Po ponad 40 latach walki z przepisami i cenzurą, KISS mógł pożegnać się z niemieckimi fanami pod swoim prawdziwym, amerykańskim znakiem graficznym.