Różnie się mówi czy pisze o liderze Megadeth w przestrzeni publicznej. Przez lata obecności w muzycznym świecie Dave Mustaine dorobił się łatki człowieka trudnego, konfliktowego, nieco gburowatego o gwałtownym charakterze i mało przyjaznej aparycji.
W licznych wywiadach muzyk przyznaje, że rzeczywiście przez lata zmagał się z kontrolowaniem agresji, a to dlatego, że hodował w sobie ogromny gniew. Miało się to jednak zmienić po zdiagnozowaniu u niego choroby nowotworowej.
ZOBACZ TAKŻE: Kto wspierał Dave'a Mustaine'a w walce z rakiem?
W nowej rozmowie w ramach podcastu " Let There Be Talk" "Rudy" po raz kolejny zapewnia, że różne problemy z samym sobą ma już przepracowane. Okazją do takiego wyznania stało się wspomnienie występu Mustaine'a u boku Metalliki w 2011 roku z okazji 30-lecia formacji, której członkiem był w latach 1981-1983. Przy tej okazji muzyk przywołał moment, gdy Marty Friedman odszedł z Megadeth, a w jednym z niedawnych wywiadów gitarzysta stwierdził, że zdecydowanie źle to przeprowadził.
Dave zgodził się z tym mówiąc, że jest wdzięczny Marty'emu, gdyż po jego rozstaniu z zespołem to on był uważany za tego złego, a jak zapewnia: "Nie jestem złym facetem. Nie jestem złym człowiekiem". Gitarzysta stwierdził, że rzeczywiście może być tak, że gdy zostanie zdenerwowany, to zareaguje złością, nie oznacza to jednak, że ciągle, na co dzień, nosi w sobie gniew.
Dave Mustaine delikatnie krytykuje Linkin Park
Tymczasem w innym niedawnym wywiadzie z Chrisem Jericho Mustaine został zapytany o to, co sprawia, że metal wciąż jest popularny wśród kolejnych pokoleń słuchaczy. Lider Megadeth stwierdził przy tej okazji, że jego zdaniem dawny metal - w domyśle ten, którego sam jest reprezentantem - był dużo bardziej autentyczny, dzięki czemu rezonował wśród ludzi.
Następnie "Rudy" mówi, że wraz z pojawieniem się w świecie ciężkich brzmień grup pokroju Linkin Park, a więc przedstawicieli nu metalu, którzy otworzyli te brzmienia na inne, m.in. rap, doszło do zmian. Te, w opinii Mustaine'a, nie były dobre i sprawiły, że metal zatracił swoją pierwotną autentyczność.
Jeśli chodzi o nasze pokolenie metalu… uważam, że ta muzyka była bardziej autentyczna. Nadszedł pewien moment – nie twierdzę, że konkretnie te zespoły ponoszą za to odpowiedzialność, ale mniej więcej w czasach popularności Linkin Park pojawiło się mnóstwo grup grających metal z wykorzystaniem instrumentów klawiszowych i tym podobnych rzeczy. Moim zdaniem doprowadziło to do sytuacji analogicznej do tej, w której listy przebojów „Billboard 200” zaczęto łączyć z notowaniami muzyki country. Uważam, że zrujnowało to listy przebojów - stwierdził Dave Mustaine.