David Lee Roth czy Sammy Hagar? Wirtuoz basu Billy Sheehan wybiera swojego faworyta w Van Halen!
Która era w historii Van Halen była lepsza? Okres z Davidem Lee Rothem czy ten z Sammym Hagarem na wokalu? Spór wśród fanów trwa od dekad i wciąż rozpala miłośników hard rocka. Teraz w tym temacie zabrał głos sam Billy Sheehan. To basista, który ma na koncie m.in. sukcesy z formacją Mr. Big. Warto też wspomnieć, że w połowie lat 80. grał w solowym zespole Lee Rotha i współtworzył krążek Eat 'Em and Smile.
Uwielbiam Van Halen: Michaela Anthony'ego, Eda [Van Halena - przyp. red.], Ala [Van Halena], Sammy'ego i Dave'a. Osobiście wolę wersję z Dave'em. Po prostu na niej się wychowałem i to było brzmienie, które poznałem na samym początku. To trochę jak z Genesis – jedni wolą erę Petera Gabriela, inni czas, gdy śpiewał Phil Collins. Kocham ich obu, ale to era z Rothem jest bliższa mojemu sercu – powiedział basista w podcaście Rock Interview Series.
Wyjdzie album z niewydanymi utworami Van Halen. "To nie są jakieś tanie odrzuty"
Perkusista Alex Van Halen, jakiś czas temu w podcaście Metal Sticks, ogłosił, że szykuje nowe wydawnictwo. Chodzi o wypuszczenie w świat niepublikowanych dotąd utworów, które muzyk nagrał ze swoim bratem Eddiem przed jego śmiercią (gitarzysta zmarł w 2020 w wieku 65 lat).
Przy tym projekcie muzyk współpracuje z gitarzystą Steve'em Lukatherem z Toto, który był bliskim przyjacielem Eddiego Van Halena. – Mówię Wam, to nie są jakieś tanie odrzuty. Kiedy po raz pierwszy usłyszałem te numery, złapałem się za głowę i zapytałem Alexa: "Jak mogliście, do cholery, tego wcześniej nie wydać?!". Odpowiedział, że po prostu nikt nie potrafił wtedy napisać do tych numerów odpowiednich linii wokalnych – powiedział Lukather w wywiadzie dla magazynu Guitar Player.