Techniczny ocalał z tragicznego wypadku Metalliki i opowiedział o nim szczegołówo. "Cliff Burton leżał na moim ramieniu"

Tragiczny wypadek autokaru, w którym zginął Cliff Burton z Metalliki, na zawsze zmienił bieg historii metalu. Po niemal czterech dekadach od tego wydarzenia, niezwykle poruszające kulisy tamtej nocy ujawnił Aidan Mullen, ówczesny techniczny gitary, który feralnej nocy spał na koi bezpośrednio nad basistą.

Zestawienie: Aidan Mullen opowiada o wypadku, obok Cliff Burton. Historię basisty Metalliki poznasz na EskaRock.
Autor: screen z wideo YouTube, Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0

Przeżył wypadek, w którym zginął Cliff Burton. Techniczny Metalliki przerywa milczenie

27 września 1986 roku to bez wątpienia czarna data w historii muzyki metalowej. Tego właśnie dnia, w wypadku w Szwecji, zginął Cliff Burton, basista Metalliki. Autokar przewożący muzyków i ekipę zespołu wpadł w poślizg na czarnym lodzie, obrócił się i przewrócił na bok. Muzyk zmarł na miejscu. Przyczyną jego śmierci było zmiażdżenie klatki piersiowej. Basista miał zaledwie 24 lata...

Po latach milczenia głęboko poruszającymi wspomnieniami podzielił się Aidan Mullen, techniczny zespołu, który przeżył ten wypadek, będąc uwięzionym w gruzach tuż obok legendarnego basisty. 

Metallica zagrała klasyk Perfectu w Chorzowie

Teraz podróżując autokarami mam znacznie lżejszy sen niż wcześniej, ale wówczas obudziłem się, zanim się to wszystko wydarzyło i nie zapomnę tego do końca życia. Wtedy nie było żadnych przepisów dotyczących tego, jak projektowano autokary turystyczne, w szczególności wewnątrz. W tym przypadku autobus miał okna na całej długości boków, które był zasłonięte sklejką... Kiedy się przewrócił, ja byłem na koi nad Cliffem – powiedział Mullen w podcaście Beardo and Weirdo

Gdy pojazd przewrócił się przy dużej sile uderzenia, obaj wypadli przez wybite okno. – Ułożyło się to tak, że Cliff leżał na moim ramieniu. Ja leżałem wzdłuż prostokątnego otworu po oknie, który był na tyle duży, że się w nim mieściłem... a Cliff leżał na mnie pod kątem. Nie przeżył, ponieważ autokar przygniótł nas od góry – dodał. 

Życie Mullena uratował kierownik produkcji Metalliki, Bobby Schneider, który przecisnął się przez właz ewakuacyjny w dachu i zauważył ruszające się nogi technicznego w stercie gruzu.

Nie mogłem oddychać, nie mogłem się ruszyć. W tamtym momencie ledwo zdawałem sobie sprawę z tego, co się stało. Nie wiedziałem, co dzieje się z Cliffem, który był tuż obok mnie. Nie wiedziałem kto, co, gdzie, kiedy i jak. Pamiętam czas, który zdawał się ciągnąć w nieskończoność przez całe minuty, choć trwało to pewnie z 30 sekund. Zdałem sobie sprawę, że z tego nie wyjdę. Pomyślałem o moich rodzicach, przyjaciołach i o tym, jak gówniana jest to sytuacja. Nagle rzeczy wokół mnie zaczęły się ruszać. Ktoś zaczął gorączkowo ściągać ze mnie to wszystko – opowiedział techniczny we wspomnianym podcaście. 

Uwięzionego Mullena udało się wydostać dopiero po użyciu specjalistycznych podnośników. W wyniku wypadku doznał wywichnięcia barku oraz złamań palców rąk i nóg. Jak sam przyznaje, trauma pozostała z nim na całe życie. Do dziś ma stany lękowe w trakcie podróży autobusami.

Niedaleko miejsca wypadku postawiono nagrobek basisty Metalliki 

Pogrzeb Cliffa Burtona odbył się 7 października 1986 w kaplicy Chapel of the Valley w jego rodzinnym mieście Castro Valley w Kalifornii. Jego prochy rozrzucono po Maxwell Ranch. Basistę pożegnali najbliżsi, muzycy Metalliki i przyjaciele. Z głośników odtworzono instrumentalną kompozycję Orion. Po latach postawiono mu nagrobek w Ljungby, niedaleko miejsca wypadku. Umieszczono na nim fragment tekstu utworu To Live is to Die (z albumu ...and Justice for All): "Cannot the kingdom of salvation/Take me home". Basista nagrał z Metalliką trzy albumy: Kill 'Em All (1983), Ride the Lightning (1984) i Master of Puppets (1986). 

Oto ciekawostki o albumie Kill ‘Em All od Metalliki: