Był pierwszym wokalistą Slipknot. Czy żałuje, że to nie on odniósł gigantyczny sukces?
Gdy w 1997 roku w składzie amerykańskiej grupy Slipknot doszło do zmiany za mikrofonem i Andersa Colsefniego zastąpił Corey Taylor, muzyczna machina ruszyła z kopyta. Dwa lata później zespół wypuścił w świat debiutancki album, który mocno namieszał na rynku muzycznym.
Ostatnio Colsefni był gościem w podcaście Phase Remains The Same. Wokalista wspomina moment swojego odejścia z zespołu. Wyznał także, jak z perspektywy czasu patrzy na sukces swoich dawnych kolegów.
Anders Colsefni, który wziął udział w nagraniu demówki Mate. Feed. Kill. Repeat. z 1996, przyznał otwarcie, że rozstanie było dla niego ciosem, ale z biegiem czasu zyskał szerszą perspektywę w tym temacie.
Oni byli w stanie nagrać utwory, które trafiły do radia. Nic, co robiłem ja, nie miałoby na to szansy. Wiedziałem o tym doskonale. Choć na jakiś czas całkowicie podłamało to mojego ducha, w końcu zdałem sobie sprawę, że jestem po prostu jednym z wielu pierwszych wokalistów, którzy nie okazali się tymi, którzy ostatecznie przynieśli zespołowi sławę. Zajęło mi to trochę czasu, ale pogodziłem się z tym. A teraz czuję się z tym już absolutnie w porządku. Niczego nie żałuję. Jeśli sprowadzenie innego wokalisty było konieczne, aby lokalna kapela dokonała tak gigantycznego przełomu w historii muzyki, to jak najbardziej to akceptuję – powiedział wokalista.
Zespół następnie zatrudnił Taylora, a Colsefni miał zostać wokalistą wspierającym (ponadto grał na instrumentach perkusyjnych). W takiej konfiguracji formacji zagrała tylko dwa koncerty w sierpniu i wrześniu 1997. Później podjął on decyzję o opuszczeniu składu.
Były wokalista Slipknota wciąż występuje na scenie, ale jednocześnie pracuje na pełen etat w zwykłej pracy.
Muzycy Slipknot pracują nad nowym albumem
Już jakiś czas temu, w przestrzeni medialnej, pojawiła się informacja, że muzycy amerykańskiej formacji Slipknot pracują nad kolejnym studyjnym wydawnictwem. To ostatnio potwierdził gitarzysta Jim Root. – Mamy tak potwornie, potwornie dużo materiału – prawdopodobnie co najmniej 50 różnych aranżacji. Nie mówię, że to wszystko to już gotowe piosenki. Nad każdą z nich trzeba jeszcze popracować – wyjaśnił muzyk w podcaście Ride BYND. Zespół współpracuje z producentem Mattem Wallace'em nad nadchodzącym wydawnictwem.
Na ten moment dyskografię grupy zamyka krążek The End, So Far z 2022.