Album U2 jak cyfrowy wirus? Apple i muzycy zespołu wkurzyli kiedyś pół miliarda ludzi na całym świecie!

Dla irlandzkiej grupy U2 premiera trzynastego albumu studyjnego, "Songs of Innocence", miała być marketingowym majstersztykiem. Zamiast tego przeszła ona do historii jako jedna z najbardziej kontrowersyjnych akcji w historii branży muzycznej.

Czarno-białe zdjęcie muzyków zespołu U2 na tle jadącego metra. O historii albumu Songs of Innocence czytaj w EskaRock.
Autor: U2/ Materiały prasowe

Trochę nas poniosło. Oto opowieść o głośnej premierze albumu Songs of Innocence od U2

9 września 2014, teatr Flint Center for the Performing Arts znajdujący się na terenie kampusu De Anza College w Cupertino w Kalifornii. W tym właśnie miejscu odbywa się głośna konferencji firmy Apple. W jej trakcie zaprezentowano pierwszego Apple Watcha oraz iPhone’a 6. Tego dnia na scenie obok Tima Cooka, dyrektora generalnego amerykańskiego przedsiębiorstwa, pojawia się także Bono, wokalista U2, który wcześniej wraz z kolegami z zespołu wykonał premierową kompozycję The Miracle (of Joey Ramone). Ogłaszają oni, że Songs of Innocence, trzynasty album w dorobku irlandzkiej grupy, został udostępniony całkowicie za darmo wszystkim użytkownikom serwisu iTunes, czyli ponad 500 milionom osób w ponad 100 krajach na całym świecie. 

Bono wskazał frontmana wszech czasów: "Lepszy nie istnieje"

Na pierwszy rzut oka – mamy do czynienia z miłym i hojnym gestem. – To największa premiera albumu wszech czasów – przyznał Cook. Haczyk polegał jednak na sposobie dostarczenia płyty. Firma Apple nie dała użytkownikom wyboru. Wydawnictwo zostało bowiem automatycznie dodane do bibliotek muzycznych i w wielu przypadkach samoczynnie pobierało się na urządzenia konsumentów. Nic więc dziwnego, że użytkownicy byli wściekli. Zamiast zachwytu w sieci, wybuchła fala irytacji. Osoby nie słuchające U2 odkryły na swoich telefonach niechciany album, którego nie dało się tak łatwo pozbyć ze względu na ówczesną mechanikę usługi iCloud. Krytyka była na tyle ogromna, że Apple zostało zmuszone do stworzenia narzędzia… usuwającego album Songs of Innocence z iTunesowych kont. 

Postawa zespołu wobec całej akcji ewoluowała z biegiem lat. W październiku 2014, w trakcie sesji pytań i odpowiedzi na Facebooku, lider U2 powiedział: – Przepraszam za to. Miałem ten piękny pomysł i trochę nas poniosło. Artyści mają skłonność do takich rzeczy. Szczypta megalomanii, odrobina hojności, nuta kryptoreklamy i głęboki strach, że te piosenki, w które włożyliśmy całe nasze życie przez ostatnie kilka lat, mogą nie zostać usłyszane. Gitarzysta The Edge starał się bronić samej idei i zwracał uwagę na fakt, że techniczne wykonanie leżało po stronie partnera. – Nasz cel był prosty: dać ludziom muzykę za darmo – powiedział w rozmowie z magazynem Billboard

Kilka cegieł

Bono, niecałą dekadę później, wziął pełną odpowiedzialność za klęskę wizerunkową na swoje barki. Kulisy rozmowy z Timem Cookiem ujawnił w swojej autobiografii Surrender. 40 piosenek, jedna opowieść. Dyrektor Apple nie był początkowo przekonany do pomysłu. Myślał, że wokaliście chodzi o udostępnienie płyty bezpłatnie wyłącznie osobom słuchającym U2. "Według mnie powinniśmy ją rozdać wszystkim. To ich wybór, czy zechcą jej słuchać" – odparł wtem wokalista irlandzkiego kwartetu. – Początkowo sądziłem, że to tylko drobne internetowe zamieszanie. Zabawiliśmy się w św. Mikołaja, a wchodząc kominem z workiem pełnym piosenek, poluzowaliśmy kilka cegieł. Wkrótce jednak okazało się, że trafiliśmy w sam środek poważnej dyskusji na temat wkraczania zaawansowanych technologii w ludzkie życie – podsumował Bono.

Apple nigdy nie ujawniło oficjalnych danych mówiących o tym, dokładnie ile osób usunęło album Songs of Innocence ze swoich kont. Firma przekazała tylko, że album w całości został pobrany 26 milionów razy, a ponad 81 milionów osób "skosztowało" tego wydawnictwa (odsłuchało przynajmniej jego fragment). Niezależnie od wszystkiego: ten eksperyment na zawsze zmienił sposób, w jaki myśli się o prawach cyfrowych użytkownika oraz granicach naruszania prywatności na osobistych urządzeniach. Dziś akcja ta podawana jest na zajęciach z marketingu jako podręcznikowy przykład tego, jak wielki, pozytywny w założeniu gest może obrócić się w olbrzymią katastrofę na tle wizerunkowym. 

Oto ciekawostki o albumie The Joshua Tree od U2: