Ten zespół nagrał cover jednego z utworów Black Sabbath. Reakcja Ozzy'ego Osbourne'a była bezcenna!
Black Sabbath to, bez dwóch zdań, jeden z najważniejszych zespołów w historii rocka. Brytyjska grupa miała wpływ na wielu wykonawców. Gdyby nie kwartet z Birmingham, świat ciężkiego brzmienia na pewno wyglądałby zupełnie inaczej. Na przestrzeni lat Sabbathom pokłoniło się spore grono wykonawców.
W 1994 roku na Emmerdale, debiutanckim albumie szwedzkiej formacji The Cardigans, która znana jest z takich utworów jak Lovefool czy My Favourite Game, znalazł się cover... Sabbath Bloody Sabbath, tytułowej kompozycji z piątego studyjnego albumu Black Sabbath z 1973. Zespół, dowodzony przez wokalistkę Ninę Persson, mocno przerobili całość. Muzycy nadali jej dość oniryczny klimat. Dlatego też nie widząc tytułu utworu... można szybko nie zorientować się, że chodzi o dzieło legendarnego zespołu.
– Byliśmy wielkimi fanami Black Sabbath. Mimo że to ciężki zespół, w ich pisaniu piosenek czuć prawdziwą popową wrażliwość. Pomyślałam, że to będzie interesujące, jeśli kobieta zaśpiewa utwór wykonywany przez bardzo męskich mężczyzn. To nadało całości cudownie przerażający aspekt – powiedziała liderka The Cardigans w wywiadzie dla brytyjskiego dziennika The Guardian.
Cover szybko dotarł do uszu samych autorów oryginału. Wokalista Ozzy Osbourne miał okazję spotkać muzyków The Cardigans w Los Angeles. – Powiedział, że to najstraszniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek słyszał. Od niego to największy komplement – wspominała Persson.
Poniżej przypominamy, jak brzmi Sabbath Bloody Sabbath w wykonaniu The Cardigans.
Geezer Butler szczerze na temat niewydanych utworów Black Sabbath. Basista nie gryzł się w język
Fani Black Sabbath od lat spekulują na temat "zaginionych" utworów grupy, które powstały na początku XXI wieku. Przypomnijmy, że muzycy wówczas przymierzali się do nagrania kolejnego albumu z Ozzy'm Osbourne'em. Kompozycje zaprezentowali nawet producentowi Rickowi Rubinowi. Butler zdradził jednak, że nie były to dobre rzeczy. I nie zasługują one na publikację.
– Udaliśmy się do jego domu, aby zagrać mu zgromadzone kawałki. Wtedy pomyślałem: "Boże, co to jest za gówno". Po prostu przestały mi się te utwory podobać. Uznałem, że po tych wszystkich latach nie możemy wyjść do ludzi z czymś takim. To nie byłoby w porządku. Ten temat został ucięty – powiedział basista w podcaście Gabbing With Girlfriends, który prowadzi jego żona, Gloria.