Dziś Red Hot Chili Peppers tworzą wokalista Anthony Kiedis, basista Flea (obaj są współzałożycielami grupy), gitarzysta John Frusciante oraz perkusista Chad Smith. To właśnie ten skład uznawany jest za ten klasyczny i najsłynniejszy amerykańskiej formacji.
W samych jej początkach wyglądał on jednak zupełnie inaczej. Poza Kiedisem i Flea "papryczki" tworzyli Jack Irons za bębnami i Hillel Slovak w roli gitarzysty.
Ten ostatni urodził się w Izraelu, a gdy miał 5 lat, wraz z rodziną przenieśli się do Stanów Zjednoczonych, konkretnie do Los Angeles. To tam właśnie, będąc uczniem Laurel Elementary School i Bancroft Jr. High School poznał swoich przyszłych kolegów z zespołu: Flea i Ironsa. Sam Hillel pierwszą w życiu gitarę dostał, gdy miał 13 lat. W tym okresie życia szczególnie mocno cenił sobie twórczość chociażby Kiss, Led Zeppelin i Jimiego Hendrixa. Brzmienia te ukształtowały jego własny styl.
Nasz brat, Hillel
Jednym z pierwszych zespołów, w których grał Hillel było Anthem. To właśnie wśród publiczności na jednym z koncertów tej grupy pojawił się Kiedis, z którym Sloval szybko złapał wspólną chemię. Okazało się, że Anthony również ma pasję do muzyki - tak samo, jak Flea, którego Hillel postanowił namówić do tego, aby zaczął grać na basie.
W końcu cała trójka, z Ironsem za perkusją, postanowiła założyć własny zespół - który dziś cały świat zna pod nazwą Red Hot Chili Peppers. Formacja sporo koncertowała i szybko stała się sensacją podziemia w Los Angeles, a w 1984 roku przystąpiła do nagrań pierwszych demówek. Nieoczekiwanie w tym czasie odejść z "papryczek" zdecydowali się tak Slovak, jak i Irons - obaj na rzecz formacji What Is This?, która otrzymała duży kontrakt płytowy.
Hillel do Kiedisa i Flea powrócił w 1985 roku, gdy RHCP mieli już na koncie swój debiutancki, niezwykle chaotyczny i niedopracowany album, a Jack dołączył rok później. W takim kształcie grupa nagrała swoje dwa kolejne krążki: Freakty Styley oraz The Uplift Mofo Party Plan. To na nich właśnie, w dużej mierze dzięki Slovakowi, zaczęła odnajdywać te charakterystyczne, łączące muzykę punk i funk brzmienie. Wydawało się, że kapela jest na świetnej drodze do wielkiego sukcesu. Tak też było, udziału w tym nie miał brać jednak gitarzysta.
Na wyniszczenie
Już tworząc Red Hot Chili Peppers Flea, Kiedisa i Slovaka łączyło jeszcze coś poza pasją do muzyki - uzależnienie od substancji psychoaktywnych. W przypadku Hillela doprowadziło to do tragedii - muzyk zmarł w wyniku przedawkowania w wieku zaledwie 26 lat.
Red Hot Chili Peppers podjęli decyzję o kontynuowaniu działalności. Do Anthony'ego i Flea dołączyli Chad Smith jako perkusista - Irons odszedł po śmierci Hillela - i będący wielkim fanem grupy i oczywiście jej gitarzysty zaledwie 18-letni John Frusciante.
Pierwszy album, nagrany w takim kształcie to Mother's Milk z 1989 roku. Jeszcze na nim fani i fanki usłyszeli grę gitarzysty - a to ze względu na uwzględnienie na płycie utworu Fire, oraz zobaczyli na tylnej okładce krążka grafikę jego autorstwa. To na nim właśnie pojawił się także pełnoprawny muzyczny hołd dla zmarłego.
Mowa o utworze Knock Me Down. Został on wydany jako drugi oficjalny singiel z płyty i od razu zwraca uwagę warstwą tekstową. Kiedis opisał w niej de facto realia życia osoby uzależnionej od substancji psychoaktywnych i jak wyniszczające w skutkach może być ich zażywanie. Co ciekawe, w kompozycji na pierwszy plan wysuwa się wokal nie Anthony'ego, a Frusciante - zadziało się tak w wyniku błędu podczas jej miksowania, efekt ten zdecydowano się jednak zachować. Tak o piosence mówił sam Kiedis:
To piosenka opisująca, jak to jest być narkomanem, mieć ego i myśleć, że jest się nieprzeniknionym i odpornym na siły natury i życia. Ale to również piosenka miłosna dla Hillela.