Ta znana pisarka jest fanką metalu. "Ta muzyka nigdy mnie nie opuściła"
Elif Shafak to nazwisko, które kojarzy się z prestiżowymi nagrodami literackimi, głębokimi przemyśleniami o świecie i poruszającymi powieściami, takimi jak Bękart ze Stambułu czy Wyspa zaginionych drzew. Nie każdy jednak wiedział, że pisarka jest wielką fanką muzyki metalowej. O swoim zamiłowaniu do cięższych brzmień opowiedziała ostatnio w podcaście How I Write.
Jestem metalówą. Jestem nią odkąd pamiętam, od wczesnej młodości. Ta muzyka nigdy mnie nie opuściła. Ale tym, co zmieniło się na przestrzeni lat, jest to, że zaczęłam dryfować w stronę bardziej niszowych podgatunków. Zazwyczaj słucham melodyjnego death metalu. Uwielbiam industrial metal, klimaty nieco bardziej gotyckie, metalcore. Lubię wiele zespołów nordyckich, skandynawskich, ale jestem też bardzo otwarta na odkrywanie grup z całego świata – wyznała.
Pisarka postanowiła wykorzystać także okazję, aby rozprawić się ze stereotypami, które dotyczą fanów metalowych dźwięków. – Uważam, że to absolutny mit, że ludzie słuchający metalu to agresywne jednostki. Wielu metalowców – w tym sami muzycy – to w rzeczywistości niezwykle łagodne dusze. Myślę, że ten gatunek zawsze do mnie przemawiał i kiedy słucham takiej muzyki, czuję się spokojniejsza – dodała Shafak. Przy okazji podkreśliła, że metal to gatunek niezwykle szczery.
– Opiera się na czystych emocjach. Uwielbiam tę dialektykę, te kontrasty, szczególnie w melodyjnym death metalu. Wiecie, czysty wokal skontrastowany z czymś nieco bardziej gardłowym, ta szorstkość, intensywność tego wszystkiego – podsumowała pisarka we wspomnianym podcaście.
Elif Shafak to także eseistka, aktywistka na rzecz praw człowieka oraz politolożka. Pisze zarówno po turecku, jak i po angielsku. Jej książki zostały przetłumaczone na ponad 50 języków. W swoich powieściach łączy tradycje Bliskiego Wschodu z zachodnim spojrzeniem, realizm z magią oraz historię ze współczesnością. Często porusza tematy tabu, kwestie praw kobiet, mniejszości czy wielokulturowości.