Sonny Sandoval (P.O.D.) dla Eski Rock: „Nigdy się nie sprzedaliśmy, nigdy nie poszliśmy na kompromis, i to jest dla mnie najważniejsze”. Lider legendarnej formacji krytycznie o współczesnej scenie metalowej

P.O.D. (Payable on Death) to nie tylko nazwa zespołu, to symbol wytrwałości, autentyczności i fuzji gatunków, która na przełomie wieków zdefiniowała alternatywny metal. A w samym sercu tej muzycznej maszyny bije potężny głos i charyzma Sonny'ego Sandovala, wokalisty, który stał się ikoną dla milionów fanów na całym świecie oraz inspiracją dla kolejnych pokoleń muzyków. Podczas pierwszego dnia Summer Punch Festival, który odbył się 18 czerwca 2026 roku mieliśmy okazję zapytać Sonny’ego o to, jak postrzega zmiany w branży muzycznej, które zaszły na przestrzeni lat, a także obecną scenę metalową. Lider P.O.D. nie gryzł się w język.

Powstały w San Diego w 1992 roku zespół P.O.D. szybko wypracował unikalne brzmienie, łącząc ciężkie metalowe riffy, energię hardcore punka, groove reggae i funkowe bity z rapowanymi wokalami. Ich muzyka to prawdziwa fuzja, która sprawiła, że P.O.D. wymykali się prostym klasyfikacjom, znajdując się na pograniczu nu-metalu, rapcore'u i alternatywnego rocka. Wyróżniali się nie tylko brzmieniem, ale i pozytywnym, często duchowym przesłaniem, które było świeżym powiewem w scenie rockowej lat 90., często zdominowanej przez mrok i nihilizm. Ich teksty, pisane głównie przez Sonny'ego Sandovala, poruszały tematy nadziei, wiary, walki z przeciwnościami losu, jedności i poszukiwania sensu. Przełom w ich karierze nadszedł wraz z albumami "The Fundamental Elements of Southtown" (1999) i "Satellite" (2001), które wyniosły zespół na szczyty list przebojów. Hity takie jak "Alive", "Youth of the Nation" czy "Boom" stały się hymnami dla pokolenia, łącząc w sobie energię z głębokim, emocjonalnym ładunkiem. Nic więc dziwnego, że wielu współczesnych artystów wskazuje P.O.D. jako wielką inspirację i wzór do naśladowania.

Najbardziej wyczekiwane koncerty rockowe i metalowe w Polsce w 2026 roku

Sonny Sandoval (P.O.D.) krytycznie o współczesnej scenie metalowej i przemyśle muzycznym

Zespół P.O.D. był jednym z wykonawców, którzy w tym roku wystąpili podczas pierwszej edycji Summer Punch Festival, który odbył się w dniach 18-19 czerwca 2026 w Warszawie. Po występie formacji udało nam się zapytać lidera P.O.D., Sonny’ego Sandovala o to, jak ocenia obecną scenę metalową oraz, z jakimi wyzwaniami, jako jej weteran musi się mierzyć w świecie muzyki, który tak bardzo zdeterminowany jest przez streaming oraz media społecznościowe.

Wspomniałeś wcześniej o tym, jak zmienił się rynek muzyczny od początku lat 90., kiedy zaczynaliście karierę. Z jakimi trudnościami mierzy się dziś zespół z wieloletnim stażem, jak Wasz, w świecie zdominowanym przez streaming, media społecznościowe, a nawet muzykę tworzoną przez sztuczną inteligencję? Czy czujesz, że wpłynęło to na Was i na sposób, w jaki obecnie pracujecie i czy myślisz, że jesteście w stanie konkurować ze współczesnymi artystami, za którymi stoją wielkie koncerny, a ich kariera napędzana jest przez media społecznościowe?

To wszystko wygląda dziś zupełnie inaczej, bo my jesteśmy ze starej szkoły. Chcemy po prostu być zespołem autentycznym, chcemy pisać muzykę, nagrywać ją i wydawać. Dziś można to zrobić na milion różnych sposobów. Kiedy zaczynaliśmy, na rynku było niewiele zespołów. Teraz są influencerzy, specjaliści od mediów społecznościowych, tiktokerzy i cała ta otoczka. Mam wrażenie, że gdzieś po drodze zgubiliśmy samą sztukę.

My jesteśmy tak skoncentrowani na tym, aby pozostać wiernymi sobie i temu, co robimy, że nie potrafimy konkurować z tym wszystkim. Jesteśmy punkrockowi z natury – nie chcemy grać według tych zasad i nie powinniśmy być do tego zmuszani. Nie chcę, żeby moje dzieci musiały grać w tę grę. Nie chcę też, żeby młode zespoły, które naprawdę są świetne, musiały grać w grę pod tytułem TikTok czy media społecznościowe. Chciałbym po prostu, żeby mogły być świetnymi rockowymi kapelami, ale w dzisiejszym świecie już chyba nie ma na to miejsca – powiedział nam Sonny Sandoval.

Lider P.O.D. ubolewa nad kondycją współczesnej sceny metalowej i poziomem zespołów, które obecnie dominują na rynku muzycznym. Zaznaczył, iż występy P.O.D. zawsze są autentyczne, i to właśnie jest najważniejsze w graniu muzyki.

Gramy z wieloma zespołami i – przykro mi to mówić – wiele z nich jest po prostu słabych, ale mają miliony obserwujących w mediach społecznościowych, a więc według dzisiejszych standardów są „dobrzy”. Jak mamy się z nimi porównywać? Nie da się. Jak z nimi konkurować? Nie da się. Jak ich przebić? Nie da się.

Dlatego robimy wszystko, co w naszej mocy, żeby zachować godność, uczciwość i po prostu pozostać sobą, ale my nie jesteśmy w stanie z tym rywalizować. Wchodzimy na scenę, podłączamy instrumenty i gramy. Tymczasem występujemy na jednej scenie z zespołami, które grają z komputerów, nie mają nawet basisty. Więc zaczynamy się zastanawiać: "może też powinniśmy grać do metronomu? Może korzystać z gotowych ścieżek? Może puścić w tle syntezatory, brzmienia 808 (legendarny automat perkusyjny – red.) i całą resztę?". Z tym po prostu nie da się konkurować. Wiele osób przychodzi na taki koncert (w czasie rozmowy na scenie występowała japońska formacja Babymetel – red.) i ze zdziwieniem mówi: „To brzmi dokładnie jak na płycie”. No pewnie, że brzmi jak na płycie, bo to jest muzyka puszczona z płyty, występ, podczas którego mikrofony są wyłączone. To nie jest koncert na żywo.

A potem wychodzimy my – surowe granie, drobne pomyłki, prawdziwe gitary, wszystko jest po prostu „ludzkie”. To normalne, że brzmienie nie jest „wypolerowane”, że podczas koncertu pękają struny, sprzęt się psuje, zdarzają się błędy. Kiedyś właśnie to było fajne. A dziś? No proszę Was! Bez urazy, ale co to jest (lider P.O.D. wskazał w stronę sceny, gdzie występował Babymetal) – red.)? Jeśli będę chciał obejrzeć idealnie wyreżyserowany i odtworzony występ, to po prostu włączę sobie film. Ja chcę zobaczyć muzyków, którzy się pocą, dają z siebie wszystko, kochają to, co robią. I nie chodzi tu o pieniądze – ocenił lider P.O.D.

Jednocześnie Sonny podkreślił, iż nie dba o to, że dziś podczas festiwali miejsce headlinerów należy do kapel, których wartość mierzy się jedynie zasięgami w mediach społecznościowych, a jego zespół gra dość wcześnie. Jak dodał, dla niego ważne jest to, iż formacja nigdy się nie sprzedała i zachowała godność.

P.O.D. istnieje od 35 lat, a mimo to gramy o drugiej po południu. Sprzedaliśmy 15, 16, 17, 18 milionów płyt, ale dziś to już zupełnie się nie liczy. Dziś liczy się to, ilu masz obserwujących i wyświetleń na TikToku. Szczerze? Nie obchodzi mnie to. Jeśli jutro nikt już nie będzie chciał oglądać nas na żywo, też o to nie dbam. Wrócę do domu do mojej żony, z którą jestem od trzydziestu lat, do moich dzieci, które ukończyły studia, pójdę do zwykłej pracy od dziewiątej do siedemnastej i powiem sobie: „To był piękny czas”. Bo kiedy my tworzyliśmy muzykę, w naszej epoce była ona prawdziwa i szczera. Każdy zespół brzmiał inaczej: Korn, Deftones, System of a Down, Rage Against the Machine – wszyscy mieli własne brzmienie. P.O.D. też. Robiliśmy swoje, bo wynikało to z naszego stylu życia. Dzisiaj wszystko kręci się wokół mediów społecznościowych. Zespoły i muzycy to po prostu biznes, a wielu artystów jest marionetkami. Lubię ich wszystkich i życzę im jak najlepiej. Ale najważniejsze w tworzeniu muzyki jest, żeby pozostać wiernym samemu sobie, bo jeśli jutro umrę, to umrę z poczuciem, że zachowałem uczciwość, zachowałem godność i zostawię po sobie dorobek, który stworzył ten zespół. Nigdy się nie sprzedaliśmy, nigdy nie poszliśmy na kompromis, i to jest dla mnie najważniejsze – podsumował wokalista.

Zobaczcie galerię zdjęć z występu P.O.D. podczas tegorocznej, 1. edycji, Summer Punch Festival w Warszawie.