Perkusista Bill Ward ma w szufladzie cztery płyty! Pierwsza z nich zbliża się wielkimi krokami
Bill Ward to, bez dwóch zdań, jeden z najważniejszych perkusistów w historii, szeroko rozumianej, muzyki rockowej. Grał w oryginalnym składzie Black Sabbath i brał udział w nagrywaniu najsłynniejszych albumów tego brytyjskiego zespołu.
Ward, mimo problemów zdrowotnych, nie zamierza składać broni. 78-letni perkusista potwierdził, że kończy pracę nad swoim nowym solowym albumem.
Obecnie trwa mastering. Nie zamierzam jeszcze ujawniać jego tytułu. Ale w ciągu ostatnich pięciu lat nagrałem też dwa lub trzy inne albumy, które będą gotowe do wydania, gdy tylko zostaną poddane masteringowi. Mamy więc mnóstwo nagrań do wypuszczenia – wyznał Ward dla z Drum Talk TV.
A czego fani mogą spodziewać się po nadchodzącym albumie muzyka Black Sabbath? Ward, który solowo zadebiutował na początku lat dziewięćdziesiątych, przyznał, że odrzucił wszelkie artystyczne ograniczenia.– Na płycie znajdzie się, o ile dobrze pamiętam, 18 utworów. To będzie całkiem pokaźny i dość długi album... Jest osadzony w tym, co znam najlepiej, czyli w naprawdę solidnym rytmie. Jednak kiedy piszę, wychodzę poza utarte schematy – w tym sensie, że nie muszę trzymać się tej samej stylistyki, która była tak popularna w Black Sabbath. Poszedłem więc w orkiestracje, chóry, sekcje rytmiczne i różne grupy wokalne. Na płycie jest też sporo jazzu, a także po prostu klasycznego rocka... Nie użyłbym słowa "metal", bo nie wiem, czy to zmetalizowałem, ale wyraźnie słychać, skąd pochodzę – powiedział Bill Ward.
Co ciekawe: w jednym z nadchodzących utworów powinniśmy usłyszeć perkusyjne partie autorstwa Dave'a Lombardo, byłego muzyka Slayera. – Wiedziałem, że Dave zagra te partie znacznie lepiej ode mnie. Z przyjemnością czasem usuwam się w cień. Gram na perkusji w około 80 procentach materiału, ale uwielbiam współpracować z gośćmi – basistami, gitarzystami czy innymi bębniarzami – wyjaśnił Ward w swoim radiowym programie LA Radio Sessions w ubiegłym roku.