Seks w studiu nagraniowym Guns N' Roses. Dlaczego w "Rocket Queen" słychać autentyczne jęki?

2026-06-13 17:05

Debiutancki album Guns N' Roses do dziś uchodzi za jedną z najbardziej bezkompromisowych płyt w historii rocka. W zamykającym ją utworze "Rocket Queen" zespół postanowił pójść o krok dalej i zarejestrował autentyczne odgłosy seksu bezpośrednio w kabinie nagraniowej. Za tym kontrowersyjnym pomysłem stał Axl Rose oraz młoda striptizerka, która chciała zemścić się na innym członku grupy.

Guns N' Roses
Autor: mat. prasowe/ Materiały prasowe
Klub 27 - klątwa, która wisi nad młodymi i sławnymi? /Eska ROCK

Pogoń Axla Rose'a za realizmem i nietypowa rola Adriany Smith

Utwór "Rocket Queen" zamyka wydany 21 lipca 1987 roku album "Appetite for Destruction". Kompozycja ta wyróżnia się na tle reszty materiału swoją strukturą, łącząc agresywne, brudne riffy z zaskakująco melodyjnym zakończeniem. Jednak to, co najbardziej elektryzuje słuchaczy, dzieje się w środkowej części piosenki. Między drugą a trzecią minutą nagrania wyraźnie słychać odgłosy uprawiania seksu. Nie są to jednak dźwięki wyjęte z gotowych bibliotek efektów ani udawane jęki wynajętej aktorki. Axl Rose, lider i wokalista Guns N' Roses, uparł się, że na płycie musi znaleźć się coś całkowicie prawdziwego i surowego.

Główną bohaterką tego nagrania została 19-letnia wówczas Adriana Smith, striptizerka z Los Angeles, która obracała się w bliskim kręgu znajomych zespołu. Co ciekawe, tekst utworu wcale nie powstał z myślą o niej. Inspiracją dla Axla była Barbi Von Greif, postać znana na podziemnej scenie rockowej, która prowadziła zespół o nazwie Rocket Queen. Adriana Smith pojawiła się w studiu z zupełnie innego powodu. W tamtym czasie spotykała się z perkusistą grupy, Stevenem Adlerem, ale ich relacja była daleka od ideału. Gdy dziewczyna dowiedziała się o niewierności muzyka, była wściekła i szukała sposobu, by mu dopiec. Axl Rose wyczuł okazję i zaproponował jej udział w nagraniu, które miało być formą zemsty na Adlerze.

Skandal w studiu nagraniowym i ucieczka inżyniera dźwięku

Nagranie tych kilkudziesięciu sekund nie odbyło się podczas głównych sesji w Kalifornii, ale później, w trakcie miksowania materiału w Nowym Jorku. Sesja w studiu Mediasound przeszła do legendy nie tylko ze względu na sam fakt uprawiania seksu w kabinie wokalnej, ale też przez reakcję personelu technicznego. Michael Barbiero, główny inżynier odpowiedzialny za brzmienie płyty, był tak zniesmaczony zachowaniem wokalisty i jego towarzyszki, że kategorycznie odmówił udziału w tym procesie. Jako człowiek żonaty uznał całą sytuację za skrajnie nieprofesjonalną, spakował swoje rzeczy i wyszedł z reżyserki, zostawiając wszystko w rękach swojego asystenta.

To nie było nic romantycznego ani miłego. Axl zachowywał się jak reżyser, który instruował mnie, co mam robić i jak głośno krzyczeć, żeby wszystko dobrze brzmiało na taśmie – wspominała po latach Adriana Smith

Czarnej roboty podjął się młody asystent, Victor Deyglio. To on musiał ustawić mikrofony na podłodze w zaciemnionym pomieszczeniu i dopilnować, aby taśma zarejestrowała każdy dźwięk. Za swoją lojalność i stalowe nerwy został później wyróżniony na okładce albumu pod pseudonimem Victor "The Fucking Engineer" Deyglio. Axl i Adriana spędzili w kabinie około godziny, a nagrany materiał był później mozolnie montowany. Inżynierowie spędzili wiele godzin na wycinaniu i dopasowywaniu konkretnych odgłosów tak, aby idealnie zgrywały się z rytmem gitary basowej i perkusji.

Smutne konsekwencje słynnego nagrania i walka z nałogiem

Choć dla zespołu był to kolejny dowód na ich dzikość i brak zahamowań, dla 19-letniej Adriany udział w sesji stał się początkiem wieloletniego koszmaru. Kiedy płyta stała się światowym hitem, a Steven Adler dowiedział się, czyj głos słychać w "Rocket Queen", ich związek natychmiast się rozpadł. Dziewczyna nie poradziła sobie z nagłą, niesławną popularnością. Przez otoczenie była postrzegana wyłącznie przez pryzmat tego jednego wydarzenia, co wpędziło ją w ciężką depresję i głębokie uzależnienie od narkotyków, głównie heroiny.

Przez wiele lat Adriana Smith unikała mediów, zmagając się z demonami przeszłości. Za swój udział w powstaniu jednego z najsłynniejszych albumów w historii rocka nie otrzymała żadnych pieniędzy ani tantiem. Jak sama przyznała, zrobiła to pod wpływem alkoholu, emocji i chęci odwetu na chłopaku. Dopiero po wielu latach udało jej się wyjść na prostą i zerwać z nałogiem. W ramach terapii założyła własny zespół Ghost in the Graveyard, próbując odciąć się od łatki "dziewczyny z płyty Gunsów" i zacząć tworzyć muzykę na własnych zasadach. Historia "Rocket Queen" pozostaje jednak jednym z najbardziej jaskrawych przykładów na to, jak daleko potrafili posunąć się muzycy w tamtych latach, byle tylko osiągnąć upragniony efekt artystyczny.

Galeria: Oto najlepsze utwory Guns N' Roses według użytkowników portalu "Rate Your Music"