Petrus Ratajczyk z Brooklynu. Tak narodził się lider Type O Negative
Peter Steele nie był typowym amerykańskim rockmanem. Urodził się 4 stycznia 1962 roku jako Petrus Thomas Ratajczyk. Wychował się w robotniczych dzielnicach Brooklynu, gdzie polskie i rosyjskie tradycje mieszały się z codziennością imigrantów. Choć później zmienił nazwisko na Steele, bo Amerykanie łamali sobie język na "Ratajczyku", nigdy nie odciął się od swoich korzeni. To właśnie domowa atmosfera, zdominowana przez pięć starszych sióstr i surowego ojca, ukształtowała jego skomplikowaną osobowość.
W wywiadach Steele przyznawał, że pseudonim wybrał, bo brzmiał ciężko i metalowo. Krążyły plotki, że inspirował się postacią Stalina, czyli "człowiekiem ze stali", ze względu na fascynację historią Europy Wschodniej, ale prawda była prostsza – chciał po prostu ułatwić życie promotorom i fanom. Mimo światowej sławy, w głębi duszy zawsze czuł się chłopakiem z Red Hook, który bardziej niż do limuzyn pasował do pracy fizycznej i tradycyjnego, robotniczego etosu.
Katolickie poczucie winy jako fundament gotyckiego mroku
Wizerunek Type O Negative nie był wykreowany przez speców od marketingu. Mroczny klimat i fascynacja śmiercią wynikały bezpośrednio z rygorystycznego, rzymskokatolickiego wychowania Petera. Muzyk często wspominał o tzw. katolickim poczuciu winy, czyli wewnętrznym rozdarciu między cielesnymi żądzami a strachem przed potępieniem. Ten motyw słychać najwyraźniej w kultowym utworze "Christian Woman", gdzie religijna ekstaza miesza się z erotyzmem.
Zamiast uciekać w tani satanizm, Steele eksplorował grzech z perspektywy człowieka udręczonego wiarą. Nawet oprawa graficzna płyt czy stroje chóralne, w których zespół pojawiał się na scenie, nawiązywały do dusznej atmosfery kościołów, które odwiedzał w dzieciństwie. Pod koniec życia artysta przestał uciekać od religii i oficjalnie wrócił do Kościoła, co mocno odbiło się na tekstach z ostatniego albumu "Dead Again" wydanego w 2007 roku.
Polecany artykuł:
Słowiańska dusza i czarny humor w muzyce dla samobójców
Fani i krytycy często zastanawiali się, skąd w Type O Negative bierze się tak ogromna dawka melancholii i fatalizmu. Odpowiedź kryła się w pochodzeniu frontmana. Josh Silver, klawiszowiec grupy, nie miał wątpliwości, że depresyjne nastroje Petera to efekt jego słowiańskiej natury. Steele potrafił w unikalny sposób romantyzować cierpienie, co stało się znakiem rozpoznawczym takich płyt jak "World Coming Down". Jednocześnie ten mrok był zawsze równoważony przez specyficzny, bardzo cierpki humor. Zespół nazywał siebie "The Drab Four", co było ironicznym nawiązaniem do The Beatles, a swoją twórczość określali mianem muzyki dla samobójców. Peter potrafił śmiać się z własnego wizerunku wampira, pokazując, że ma do siebie ogromny dystans, typowy dla ludzi ze wschodnioeuropejskim rodowodem.
Peter Steele bronił się przed oskarżeniami o faszyzm swoją polskością
W latach 90. zespół musiał mierzyć się z poważnymi oskarżeniami. Podczas tras po Europie lewicowe środowiska zarzucały Steele’owi sympatie pro-nazistowskie, co wynikało z kontrowersyjnych tekstów jego poprzedniej kapeli Carnivore. Artysta reagował na te ataki bardzo emocjonalnie i z dużą furią, punktując absurdalność takich zarzutów.
Oskarżanie mnie o bycie nazistą jest idiotyczne, bo jestem w połowie Polakiem. Moja rodzina wycierpiała swoje przez Niemców, a Polska została przez nich zniszczona – tłumaczył Peter Steele w trakcie rozmowy
Zamiast się kajać, Steele odpowiedział w swoim stylu – pisząc prześmiewcze utwory "We Hate Everyone" oraz "Kill All White People". Chciał w ten sposób pokazać, że nienawidzi wszystkich po równo, a wytykanie mu faszyzmu przy jego pochodzeniu jest po prostu przejawem ignorancji. Muzycznie udowodnił to, zapraszając do nagrań czarnoskórych artystów i kpiąc z politycznej poprawności.
Robotnik z piłą mechaniczną i miłośnik pierogów
Nawet gdy Type O Negative sprzedawało miliony płyt, Peter Steele nie zamienił się w typowego celebrytę. Przez lata pracował w nowojorskim departamencie parków jako operator ciężkiego sprzętu i konserwator. Uwielbiał tę robotę, a swój zielony mundur zakładał nawet po zakończeniu dniówki. To stąd wzięła się charakterystyczna zieleń zespołu, która stała się symbolem ich estetyki i nawiązywała do barw rozkładu oraz jesieni.
Prywatnie Petrus Ratajczyk był wielkim fanem polskiej kuchni. W wywiadach potrafił wymieniać pierogi, gołąbki i polską kiełbasę jako swoje ulubione potrawy, które przygotowywała mu matka. Choć nie mówił płynnie po polsku, znał najważniejsze zwroty i przekleństwa, których czasem używał w studiu, żeby rozładować napięcie podczas kłótni z muzykami. Ten kontrast między potężnym, mrocznym frontmanem a facetem zajadającym się polskimi daniami do dziś fascynuje fanów na całym świecie.