Frontman The Darkness wprost na temat Iron Maiden. "Oni nigdy nie tworzyli muzyki pod listy przebojów"
Justin Hawkins to frontman brytyjskiej formacji The Darkness, która szturmem podbiła rynek muzyczny za sprawą debiutanckiego albumu Permission to Land (2003), na którym znalazły się takie przeboje, jak m.in. I Believe In A Thing Called Love, Growing on Me czy Get Your Hands of My Woman.
Zespół ma na koncie osiem studyjnych płyt. A w tym roku muzycy m.in. wezmą udział w festiwalu Eddfest, za który odpowiada legendarna formacja Iron Maiden. Obędzie się on w dniach 10-11 lipca w Knebworth. Maideni przygotowali mnóstwo atrakcji dla fanów. Będzie można zwiedzić chociażby muzeum poświęcone grupie. Nie zabraknie baru Eddiego czy wesołego miasteczka. – Wybraliśmy Knebworth Park, ponieważ daje nam przestrzeń, której po prostu brakuje na stadionach, aby stworzyć dla naszych fanów coś przełomowego – powiedział Rod Smallwood, menedżer Iron Maiden. Oczywiście, najważniejsze będą koncerty. Na scenie, oprócz gospodarzy, pojawią się chociażby The Hu, Airbourne czy właśnie The Darkness.
Hawkins, w rozmowie z Virgin Radio UK, nie kryje podekscytowania faktem, że po ponad dwóch dekadach wrócą do Knebworth.
– To niesamowite, że Iron Maiden zagra w tym legendarnym miejscu. Oni nigdy nie tworzyli muzyki pod listy przebojów. To wciąż jest muzyka outsiderów. Prawdziwy metal. Jeśli nosiłeś koszulkę Iron Maiden w szkole, nosiłeś ją jako pewnego rodzaju odznakę dumy, która mówiła: "Nie idę za modą. Nie należę do zwykłych klanów w szkolnej hierarchii. Jestem metalowcem, więc zostawcie mnie w spokoju". Fakt, że jest nas tak wielu, że można zapełnić nami Knebworth po tylu latach, jest po prostu czymś niesamowitym. Dlatego cieszymy się, że możemy być tego częścią. Jesteśmy naprawdę podekscytowani, że nas zaprosili – wyznał muzyk The Darkness.
W ubiegłym roku, przy ogłaszaniu Eddfestu, Hawkins powiedział z kolei (cytowany w informacji prasowej): – Iron Maiden to jeden z naszych ulubionych zespołów wszech czasów, a co więcej, ich nazwa pochodzi od mojego drugiego ulubionego średniowiecznego narzędzia tortur. Moim numerem jeden jest "Pear Of Anguish" [Gruszka Boleści - przyp. red.].