Pete Townshend (The Who) wierzy, że Keith Moon postawił obiad... 9-letniemu Kurtowi Cobainowi! Czy to w ogóle możliwe?
W historii rocka nie brakuje mitów, legend i historii, które brzmią dość... nieprawdopodobnie. Jedną z nich podzielił się sam Pete Townshend, gitarzysta kultowego zespołu The Who. Jest on przekonany, że perkusista Keith Moon, jego kolega z zespołu, zafundował kiedyś obiad... małemu Kurtowi Cobainowi.
Wspomniana anegdota ujrzała światło dzienne dzięki Benowi Gibbardowi, frontmanowi grupy Death Cab For Cutie. Opowiedział ją w wywiadzie dla magazynu Vulture.
Muzyk miał okazję rozmawiać z Townshendem w lipcu 2006 w trakcie irlandzkiego festiwalu Oxegen. Kiedy wspomniał, że jego grupa pochodzi z Seattle, gitarzysta The Who odpalił prawdziwą bombę.
Pete pomyślał chwilę i powiedział: "Pamiętam, jak graliśmy w Seattle w latach 70. i zatrzymaliśmy się w hotelu Edgewater Inn. Pod pobliskim wiaduktem koczowało wtedy mnóstwo bezdomnych dzieciaków. I Keith Moon zgarnął je wszystkie, przyprowadził do Edgewater Inn i postawił im porządny obiad. Przysięgam Wam, że jednym z tych dzieciaków był Kurt Cobain!" – opowiedział Gibbard.
Jak zareagowali młodzi muzycy? Nie mogli w to uwierzyć! – Myślę, że Pete naprawdę w to wierzył. Byłem zbyt zdenerwowany, by go prostować. Nie mam pojęcia, jak 9- czy 10-letni Kurt miałby się znaleźć w Seattle, pod wiaduktem, tak daleko od rodzinnego Aberdeen. Teoretycznie wszystko jest możliwe, ale to mało prawdopodobne – podsumował lider Death Cab For Cutie.
Czy ta historia w ogóle miała prawo się wydarzyć? Jeśli przyjrzymy się wyłącznie datom, to nie można wykluczyć takiego właśnie spotkania. Moon zmarł we wrześniu 1978. Ostatnie koncerty The Who w Seattle z jego udziałem odbyły się w marcu i październiku 1976. Przyszły frontman Nirvany miał wówczas 9 lat.
Czy doczekamy się kolejnego studyjnego albumu od The Who?
Przez ostatnie lata fani The Who musieli godzić się z myślą, że album Who z 2019 będzie pożegnaniem grupy z nagraniami studyjnymi. Obecnie nie jest to takie wcale oczywiste. Wszystko przez wpis gitarzysty Pete'a Townshenda.
Muzyk udostępnił, w mediach społecznościowych, zdjęcia przedstawiające jego nowe studio nagraniowe. Jeden z fanów w komentarzu prowokująco napisał, że jest przekonany, że w tym miejscu z pewnością nie powstanie nowy album The Who. Townshend odpowiedział krótko: "Możesz być w błędzie. Roger chce spróbować".
Ta deklaracja jest o tyle zaskakująca, że to właśnie wokalista był do tej pory największym hamulcowym w temacie nowych nagrań... Jak ta sprawa dalej się potoczy? Tego nie wiadomo, na ten moment. Trzeba się po prostu uzbroić w cierpliwość.