Można śmiało stwierdzić, że nie ma i nie będzie drugiego takiego głosu, jakim dysponował Chester Bennington. Muzyk Linkin Park mógł się pochwalić, mocnym, ostrym wokalem, który klasyfikowany był jako tenor.
Sposób śpiewania Chestera był jedyny w swoim rodzaju. Jeden z najbardziej pamiętnych jego momentów miał miejsce w kawałku Given Up. To w nim właśnie muzyk utrzymał uznawany za rekordowy, trwający 17 sekund krzyk, który od samego początku wyróżniał kawałek. Hołd dokonaniu Benningtona złożyła już obecna frontmanka Linkin Park, Emily Armstrong, która również "wrzasnęła" w kompozycji Heavy is the Crown z płyty From Zero. Jej krzyk trwał jednak około 16 sekund, nie udało się więc jej pobić osiągnięcia Chestera. Zrobił to jednak kto inny...
Oli Sykes przebił osiągnięcie Chestera Benningtona!
Okazuje się, że równie imponującymi umiejętnościami wokalnymi dysponuje lider zespołu Bring Me the Horizon. Wiralem w sieci jest już filmik z koncertu brytyjskiej formacji, który miał miejsce w sobotę 16 maja w Chicago w Stanach Zjednoczonych. Mowa o momencie wykonania kompozycji Kingslayer, w której Oli Sykes również wykonuje typowy dla swoich brzmień wrzask. Sęk w tym, że ten, który wybrzmiał na występie w Chicago, trwał, według wyliczeń fanów, aż 21 sekund, czyli o 4 sekundy dłużej, niż ten, który wydał z siebie w Given Up Chester Bennington! Słynne osiągnięcie zostało więc pobite.
Zwrócili na to uwagę komentujący nagranie, na co wywołany do tablicy poczuł się sam zainteresowany. Wokalista Bring Me the Horizon przyjął i podziękował za wyrazy uznania, od razu dał jednak do zrozumienia, że nie ma zamiaru konkurować z najlepszym i napisał: "Ale nigdy nie będę tak dobry jak Chester".