Marty Friedman wspomina Randy'ego Rhoadsa. "Ozzy stał obok, ale wszystkie oczy były zwrócone na kolesia z gitarą"
Randy Rhoads to nieodżałowany gitarzysta, który zagrał na pierwszych dwóch solowych albumach Ozzy'ego Osbourne'a: Blizzard of Ozz (1980) oraz Diary of a Madman (1981). Wcześniej muzyk występował w formacji Quiet Riot (odszedł z niej w 1979). Niestety, w marcu 1982 roku zginął on w katastrofie lotniczej. Odszedł z tego świata mając zaledwie 25 lat.
"Był prawdopodobnie najlepszym kompozytorem i muzykiem, jakiego kiedykolwiek spotkałem w swoim życiu" – powiedział o nim Książe Ciemności. Z kolei Ritchie Blackmore, były muzyk Deep Purple, przyznał wprost, że Rhoads "wyprzedzał swoje czasy". Pod wrażeniem jego gry był także, bez dwóch zdań, Marty Friedman, który w przeszłości grał w formacji Megadeth.
Gitarzysta, w rozmowie z magazynem Guitar World, wrócił ostatnio wspomnieniami do momentu, w którym po raz pierwszy zobaczył duet Osbourne-Rhoads na żywo.
Uwielbiam Ozzy'ego, jestem największym fanem Black Sabbath na ziemi, ale tamtego wieczoru to był show Randy'ego Rhoadsa. Wszystkie oczy były zwrócone na niego podczas tego koncertu. Moje również. Obok niego stała żywa legenda, ale ja nie patrzyłem na Ozzy'ego. Wpatrywałem się w tego nowego kolesia z gitarą – powiedział Friedman, który grał w Megadeth w latach 1990-2000.
Marty Friedman zdradził, że był na przesłuchaniu do zespołu Ozzy'ego Osbourne'a
Co ciekawe, Marty Friedman, po latach, zdradził że mógł dołączyć do zespołu dowodzonego przez Ozzy’ego Osbourne’a. Trzy lata przed dołączeniem do Megadeth z gitarzystą skontaktowała się Sharon Osbourne. W 1987 z formacji Księcia Ciemności odszedł bowiem Jake E. Lee i szukano jego następcy.
Friedman grał wówczas w grupie Cacophony, ale ostatecznie dał się zaprosić na przesłuchanie. – Zupełnie nie pasowałem do klimatu zespołu. Oni byli w pełnym trybie "L.A. metal" – kajdanki przy paskach, koszulki Jacka Danielsa, kowbojskie kapelusze i tona biżuterii na próbie. A ja? Przyszedłem w jeansach i t-shircie. Wyglądałem jak zwykły gość czekający na przystanku na autobus – wspominał ze śmiechem gitarzysta w rozmowie dla argentyńskiego TCDG Guitar Lessons.
Jeśli chodzi o samo przesłuchanie, gitarzysta przyznał otwarcie, że poszło mu naprawdę dobrze. – Nie było żadnych problemów. Nauczyłem się z czterech piosenek, które zagraliśmy. W sali prób widziałem mnóstwo kopert z kasetami i CV, więc pewnie próbowali z setkami ludzi. I nigdy nie dostałem od nich odpowiedzi – podsumował muzyk. Posadę otrzymał natomiast Zakk Wylde.