Zmarł Peter Katsis. Uznany menedżer przegrał z chorobą
Informację o śmierci menedżera jako pierwszy opublikował magazyn "Variety". Przedstawiciel Petera Katsisa wydał oświadczenie, w którym potwierdził jego śmierć w wieku 69 lat, do której doszło w czwartek, 6 sierpnia. Jak wynika z przekazanych informacji, bezpośrednią przyczyną zgonu była zastoinowa niewydolność serca i związane z nią komplikacje. Schorzenie to sprawia, że serce nie pompuje krwi w odpowiedni sposób, co prowadzi do gromadzenia się płynów w organizmie, a ostatecznie może skończyć się śmiercią pacjenta.
Kariera menedżera takich potęg jak Audioslave czy 30 Seconds to Mars
Pochodzący z Chicago Peter Katsis zaczynał swoją przygodę z branżą muzyczną w rodzinnym mieście. Pracował tam początkowo jako promotor koncertowy i osoba zajmująca się poszukiwaniem nowych talentów. Jego kariera nabrała tempa pod koniec lat 80., kiedy to zdecydował się na pracę w roli menedżera i przeprowadzkę do Los Angeles. W "Mieście Aniołów" nawiązał współpracę z agencją The Firm, w której został partnerem biznesowym, działał także z firmą Prospect Park.
Peter Katsis odkrył Ministry i prowadził The Smashing Pumpkins
Przełom w życiu zawodowym Katsisa nastąpił, gdy miał 23 lata i odkrył zespół Ministry, grający industrial metal. Z czasem w jego portfolio znalazły się takie gwiazdy jak Korn, Limp Bizkit, Audioslave czy 30 Seconds to Mars. Do końca życia współpracował m.in. z formacją Jane's Addiction, wokalistą Morrisseyem czy zespołem The Smashing Pumpkins. Lider tej ostatniej grupy, Billy Corgan, zamieścił w sieci wzruszający wpis, w którym pożegnał swojego menedżera i przyjaciela.
Jestem zrozpaczony, że Pete odszedł. Znaczył dla Chloe i mnie bardzo wiele, był bliskim przyjacielem i członkiem naszej rodziny. Będzie nam go brakowało i zawsze będę cenić jego niezwykłą szczerość i głęboką miłość do wspaniałej muzyki, która była bardzo zaraźliwa. Zasługuje na ogromne uznanie za to, że pomógł zapoczątkować alternatywną rewolucję lat 80., 90. i później. Był naprawdę jedyny w swoim rodzaju. Jedyny w swoim rodzaju. I był członkiem chicagowskiej rodziny królewskiej w każdym calu - napisał w swoich mediach społecznościowych Billy Corgan.