Tangerine Dream przyjechali do Polski kilka miesięcy po zniesieniu stanu wojennego
Stan wojenny zniesiono formalnie 22 lipca 1983 roku, lecz pod koniec tego samego roku Polska nadal odczuwała skutki politycznej i gospodarczej izolacji. Kontakty z Zachodem nie wróciły od razu do normalności, a organizacja dużych wydarzeń kulturalnych wciąż była utrudniona. Koncert rozpoznawalnej zachodnioniemieckiej grupy miał więc znaczenie wykraczające poza zwykły przystanek na trasie. Dla wielu słuchaczy był to rzadki kontakt na żywo z muzyką znaną wcześniej z audycji radiowych, sprowadzanych płyt i kaset.
Sama droga zespołu do Polski nie była prosta. Według Tangerine Dream załatwienie dokumentów potrzebnych do wjazdu do Polski zajęło niemal rok. Trasę przygotowywał państwowy Pagart, a na Śląsku współorganizowała ją Estrada Śląska, co dobrze pokazuje realia ówczesnego rynku koncertowego. Grupa promowała wówczas wydany przez Virgin album „Hyperborea”, lecz warszawski koncert szybko zyskał własne miejsce w jej dyskografii.
Na Torwarze zagrali dwa razy, mimo mrozu i przerw w zasilaniu
Warszawskie koncerty odbyły się 10 grudnia 1983 roku na Torwarze, hali pełniącej wówczas przede wszystkim funkcję lodowiska. Na scenie wystąpił skład Tangerine Dream z pierwszej połowy lat 80.: Edgar Froese, Christopher Franke i Johannes Schmoelling. Materiały publikowane przez zespół wskazują, że tego dnia odbyły się dwa koncerty, a późniejszy album dokumentuje warszawski występ z 10 grudnia. Nie zachowała się jednak pełna dokumentacja pozwalająca bezspornie przypisać każdy fragment płyty do konkretnego występu.
Problemem nie była wyłącznie organizacja. Według oficjalnej historii grupy w hali panowała temperatura pięciu stopni poniżej zera. Muzycy zakładali wełniane rękawiczki z obciętymi palcami, aby jednocześnie ogrzać dłonie i móc grać na klawiszach. Technicy przynosili muzykom gorącą wodę, a mróz szkodził również instrumentom, kasując ustawienia zapisane w pamięciach syntezatorów.
Występ przerywały ponadto zaniki prądu. Zespół wspominał o pięciu przerwach w zasilaniu. W późniejszej rozmowie muzycy mówili jednak o dwóch lub trzech poważniejszych awariach, które najmocniej zakłóciły koncert. Nad szklanym dachem Torwaru zalegała podobno około dwumetrowa warstwa śniegu, grożąca uszkodzeniem konstrukcji. Mimo tych problemów trio wracało na scenę i dokończyło koncert.
„Poland” powstał z nagrań z Warszawy, ale w studiu zmieniono jego koncertowy zapis
Koncert otwierała zapowiedź nagrana przez Jerzego Kordowicza, radiowego popularyzatora muzyki elektronicznej. Nie było go wtedy na Torwarze, ponieważ przebywał za granicą, dlatego odtworzono wcześniej nagraną zapowiedź z taśmy. Fragment tej zapowiedzi znalazł się na płycie i stał się jednym z jej najbardziej rozpoznawalnych polskich akcentów. Tangerine Dream nie traktowali przyjazdu jako politycznej deklaracji, lecz w realiach PRL-u sam koncert zespołu zza żelaznej kurtyny miał znaczenie większe niż zwykły występ na trasie. Koncert nagrano na ośmiu śladach, a muzycy od początku rozważali wydanie materiału. Po powrocie do studia skrócili przejścia, dodali krótkie łączniki i usunęli fragmenty przerwane przez awarie, aby album słuchało się płynnie. W 1984 roku „Poland – The Warsaw Concert” ukazał się jako podwójny album, pierwszy dla Jive Electro po zakończeniu współpracy grupy z Virgin. Cztery długie kompozycje, „Poland”, „Tangent”, „Barbakane” i „Horizon”, opierały się w dużej mierze na nowym materiale rozwijanym na scenie. Album nie oddaje wszystkich technicznych problemów Torwaru, ale zachował zapis koncertu, który w realiach PRL-u należał do rzadkości.