Frontman Trivium wskazał trzy metalowe albumy, które odcisnęły na nim największe piętno
Wokalista i gitarzysta Matt Heafy od ponad dwóch dekad dowodzi metalową formacją Trivium, która powstała pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku i ma na koncie już dziesięć studyjnych albumów.
Dla wielu młodych muzyków Trivium to wzór nowoczesnego, technicznego metalu. Jednak sam Heafy również musiał od czegoś zacząć. Ostatnio frontman grupy był gościem w podcaście prowadzonym przez Chrisa Garzę, gitarzystę i założyciela deathcore’owego Suicide Silence.
W trakcie rozmowy wskazał na albumy, które ukształtowały jego muzyczną tożsamość. Heafy przeanalizował swoją muzyczną drogę, dzieląc ją na trzy kluczowe etapy: klasyczny metal, death metal, a także metalcore.
Lider Trivium wyróżnił tzw. Black Album Metalliki z 1991. – To pierwszy album Metalliki, jaki kiedykolwiek usłyszałem... Od niego zacząłem przygodę z tym zespołem, ale gdybym miał wybrać swój ulubiony krążek wszech czasów, to prawdopodobnie wskazałbym na "Master of Puppets" – odparł Heafy.
Następne opowiedział o Reroute to Remain (2002) od szwedzkiego In Flames. W jaki sposób uargumentował swój wybór? – Wiem, że "Whoracle" był pierwszym, jaki usłyszałem, a "The Jester Race" jest moim ulubionym, ale wskażę "Reroute to Remain", ponieważ to wtedy po raz pierwszy pomyślałem: "Ooo, wow, w jednym zespole można jednocześnie krzyczeć i śpiewać" – dodał.
Zwieńczeniem tej trójki wpływowych wydawnictw okazał się album Whatever It May Take (2001) od grupy Heaven Shall Burn. – To był pierwszy raz, kiedy usłyszałem i zobaczyłem, czym może być metalcore, który wciąż brzmi bardzo metalowo, a w swoich tekstach porusza kwestie o istotnym znaczeniu społecznym. Zawsze w pewnych zespołach metalcore'owych, hardcore'owych i punkowych najbardziej uwielbiałem to, że poruszały one tematy społeczno-polityczne – podsumował Heafy.
Formacja Trivium udostępniła premierowy singiel. Jedenasty album nadchodzi wielkimi krokami
Muzycy Trivium, nie tak dawno, udostępnili singiel zatytułowany Dead Inside of Me, który jest pierwszą zapowiedzią nadchodzącego, jedenastego już albumu studyjnego będącego następcą ciepło przyjętego In The Court of the Dragon z 2021.
Na razie szczegóły dotyczące nowej płyty są trzymane w tajemnicy. Matt Heafy, podczas tegorocznej rozmowy z Rock Sound, zdecydowanie nie krył ekscytacji materiałem, który znajdzie się na nadchodzącym albumie. Jego zdaniem będzie to najlepsze wydawnictwo w dorobku Trivium. – Czuję, że to zupełnie nowy rozdział – powiedział frontman. Dodał ponadto, że "nowa muzyka jest niesamowita" i że "nie może się doczekać, aż świat ją usłyszy".